Przygotuj się na:

ZAMKNIĘCIE STACJI METRA

Na weekend warszawscy urzędnicy zaplanowali prace modernizacyjne na pierwszej linii metra. Pociągi będą jeździły na skróconej trasie. 

Najnowsze

Zabójstwo w pralni na Gocławiu. Sąd nie umorzył postępowania

Najnowsze

Aktualizacja:
Autor:
dg,
kk/pm
Źródło:
tvnwarszawa.pl / PAP
Duża akcja służb na GocławiuTVN24
wideo 2/4
Akcja służb na Gocławiu

Sąd nie przychylił się do wniosku Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga o umorzenie postępowania w sprawie zabójstwa w pralni na Gocławiu. Biegli stwierdzili, że mężczyzna podejrzany o zabójstwo ojca jest niepoczytalny. Obecnie przebywa on w areszcie. Śledztwo będzie kontynuowane.

Prokurator Katarzyna Skrzeczkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, przekazała w czwartek rano, że wniosek w sprawie umorzenia postępowania przeciwko podejrzanemu o zabójstwo w pralni na Gocławiu został złożony pod koniec września. - Prokuratura złożyła do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga wniosek o umorzenie postępowania z uwagi na niepoczytalność podejrzanego oraz zastosowanie środków zabezpieczających w postaci umieszczenia go w zakładzie psychiatrycznym - poinformowała Skrzeczkowska. - Podstawą wniosku była opinia sądowo-psychiatryczna, z której wynika, że sprawca w chwili popełnienia czynu był niepoczytalny - dodała.

Po południu rzeczniczka poinformowała o decyzji sądu. - Czwartkowe posiedzenie zakończyło się jednak bez przełomu. Sąd nie wydał postanowienia kończącego postępowanie, więc będzie dalszy ciąg tej sprawy - przekazała PAP prokurator Skrzeczkowska. Jak dodała, w chwili obecnej mężczyzna przebywa w areszcie.

Zabójstwo w pralni

Do zabójstwa w pralni przy Bora-Komorowskiego doszło 7 maja pomiędzy godzinami 13 a 14. Nie było bezpośrednich świadków zdarzenia. - Funkcjonariusze policji zostali wezwani do interwencji w jednym z lokali usługowych. Ze zgłoszenia wynikało, że ktoś może potrzebować pomocy. Na miejsce policjanci przybyli jednocześnie ze strażą pożarną, której funkcjonariusze umożliwili dostanie się do lokalu, ponieważ drzwi były zamknięte. W środku zastali mężczyznę, który trzymał w dłoni niebezpieczne narzędzie, nie reagował na polecenia. Mężczyzna wyszedł z lokalu i zaatakował funkcjonariuszy, podjął próbę ucieczki - mówił wtedy Rafał Retmaniak z Komendy Stołecznej Policji.

37-latek został ujęty po tym, jak funkcjonariusze oddali strzały z broni palnej. Został zabrany do szpitala, ponieważ na jego ciele ujawniono liczne rany kłute i cięte brzucha, pocięte nadgarstki i podcięte gardło.

Na miejscu ujawniono również ciało 73-letniego mężczyzny, jak się okazało, ojca zatrzymanego. Sekcja zwłok wykazała, że prawdopodobną przyczyną zgonu mężczyzny były dwie rany kłute w okolice serca. Mężczyzna miał także rany, zadane najprawdopodobniej nożem, na plecach, liczne rany cięte na rękach, co może wskazywać na to, że bronił się przed atakiem.

Podejrzany przyznał się do winy

Kilka dni później prokurator przesłuchał 37-latka w charakterze podejrzanego, zarzucając mu dokonanie zabójstwa ojca oraz dokonanie czynnej napaści na dwóch funkcjonariuszy policji, którzy podejmowali wobec niego interwencję. Jak informowała wówczas prokurator Skrzeczkowska, podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia.

Na początkowym etapie udało się przesłuchać między innymi rodzinę zmarłego i pracowników punktu usługowego. Z ustaleń Polskiej Agencji Prasowej wynikało, iż jedna z pracownic zeznała, że miało dojść do konfliktu pomiędzy 73-letnim właścicielem pralni a zatrudnionym tam jego 37-letnim synem. Zamordowany mężczyzna miał zwracać uwagę synowi na złą technikę prania dywanu.

Autor:dg, kk/pm

Źródło: tvnwarszawa.pl / PAP

Źródło zdjęcia głównego: Tomasz Zieliński / tvnwarszawa.pl

Pozostałe wiadomości