Podczas szkolenia dla ratowników wodnych odegrano sytuację jakich wiele. Młody człowiek nie bacząc na to, że grubość lodu zmienia się bardzo szybko, zbliża się do wody. W końcu do niej wpada.
Ratownik, dopóki lód jest w stanie go utrzymać, biegnie na ratunek. Gdy lód pęka, wskakuje on na ratowniczy katamaran, uruchamia silnik i zaczyna płynąć.
- Urządzenie dzięki swojej budowie i specjalnej śrubie kruszy cienką taflę po której ratownicy nie potrafią się poruszać – mówi Marcin Siwek z firmy Kevisport.
Łyżwiarz został wciągnięty na pokład i przetransportowany na brzeg.
Cała akcja trwała półtorej minuty. - Ratownicy zapewniają, że mają sprzęt i umiejętności, żeby nieść pomoc, jednak nic nie zastąpi zdrowego rozsądku. Jeżeli nie jesteśmy pewni jaką grubość ma lód, to najlepiej do takich akwenów się w ogóle nie zbliżać – podsumowuje Marta Klos, reporterka TVN 24.
wp//ec