Kłopotliwa definicja "ulicy". Piwo nad Wisłą trafi przed Sąd Najwyższy

Warszawa

Problem picia piwa na warszawskich bulwarach wciąż nierozstrzygnięty. Sprawą zajmie się teraz Sąd Najwyższy, który – na prośbę Sądu Okręgowego – określi jak definiować słowo "ulica".

Oskarżony o spożywanie alkoholu nad Wisłą Marek Tatała jest zadowolony z takiej decyzji. - Z jednej strony to przeciąga sprawę, ale z drugiej sprawia, że nabierze ona znacznie większej powagi prawnej. Definicja Sądu Najwyższego może być istotna dla decyzji kolejnych sądów w podobnych sprawach – mówi.

Słowo "ulica", nad którym pochyli się teraz Sąd Najwyższy jest kluczowe z punktu widzenia ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Ta jasno określa bowiem, że alkoholu nie można spożywać "na ulicach, placach i w parkach".

Tatała od początku przekonywał, że bulwar (na którym on sam spożywał alkohol) nie jest ulicą, ale betonowym obiektem oddalonym od ulicy. Dlatego nie chciał przyjąć mandatu, który za picie piwa próbowali wystawić mu policjanci.

Sąd pierwszej instancji się z nim nie zgodził. Oświadczył, że bulwar jednak jest ulicą, a samego Tatałę uznał za winnego. Mężczyzna postanowił walczyć dalej i złożył apelację do sądu wyższej instancji.

Kiedy poznamy wyrok?

W ubiegłym tygodniu odbyła się pierwsza rozprawa apelacyjna. Sąd przyznał, że sprawa "jest skomplikowana" i odroczył ogłoszenie wyroku. Teraz okazuje się, że na rozstrzygnięcie jeszcze trochę poczekamy. Jak długo? - Na razie nie wiadomo - przyznaje Tatała.

W czwartek sąd postanowił dopiero o zadaniu tzw. pytania prawnego. Ono musi zostać dokładnie sformułowane i przekazane oskarżonemu. Później trafi do Sądu Najwyższego.

Kiedy ten odpowie na zapytanie, prześle swoją decyzję do Sądu Okręgowego i dopiero potem poznamy termin ostatecznego wyroku.

- Cieszę się, że moja sprawa zostanie rozstrzygnięta na tak wysokim poziomie. Zwłaszcza, że argumenty, które przedstawił dziś Sąd Okręgowy były bardzo ważne. Przyznano, że z jednej strony to sprawa tylko o wykroczenie, ale z drugiej dotyczy swobód obywatelskich. Ma istotny wpływ na to, co można robić w przestrzeni publicznej, a czego nie – wyjaśnia nasz rozmówca.

- Choć to teoretycznie tylko moja sprawa, decyzja sądu może mieć znaczenie również dla wielu ludzi nawet w innych miastach – podsumowuje.

Może, lecz nie musi. W Polsce nie obowiązuje prawo precedensowe, a wydany w tej sprawie wyrok nie przesądzi o tym czy będzie można spożywać piwo na bulwarach, czy też nie. Każdy inny obywatel, który znajdzie się w podobnej sytuacji jak Tatała, będzie musiał wytoczyć przed sądem własną sprawę.

Kłopotliwe bulwary

Problem spożywania alkoholu ciągnie się już ponad rok, kiedy Tatała udał się z butelką piwa na schodki leżącego na lewym brzegu Wisły Bulwaru Flotylli Wiślanej.

Bulwar ten znajduje się między mostami Poniatowskiego a Łazienkowskim. To miejsce niebędące drogą publiczną, stanowiące umocnienie pasa rzeki. Tam policja ukarała go mandatem za naruszenie ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Mężczyzna mandatu nie przyjął i odwołał się do sądu.

Tatała założył też inicjatywę "Legalnie nad Wisłą". Prowadzi stronę internetową, na której opisuje swój przypadek, ale też uświadamia czytelników na temat świadomego i przede wszystkim kulturalnego spożywania alkoholu nad Wisłą.

Zobacz wyrok sądu I instancji:

Sędzia odczytuje wyrok
Mateusz Szmelter / tvnwarszawa.pl

kw/b