Wszystko zaczęło się w nocy 6 marca. Zginęło już ponad 100 osób

Stolicę Kenii nawiedziły ulewy
Powódź w Kenii
Źródło: Reuters
Tygodnie ulewnych deszczy i powodzi w Kenii doprowadziły do śmierci już 108 osób - przekazała w sobotę policja. Kraj od początku marca zmaga się ze skutkami gwałtownej pogody, która doprowadziła do wysiedlenia tysięcy rodzin.

Powodzie rozpoczęły się w nocy z piątku na sobotę (z 6 na 7 marca), kiedy potężna ulewa nawiedziła stolicę Nairobi i doprowadziła do śmierci prawie 30 osób.

Nie żyje już ponad 100 osób

Od tamtej pory gwałtowna pogoda nawiedzała też inne regiony kraju. Co tydzień władze informowały o nowym bilansie ofiar śmiertelnych. W sobotę 28 marca Krajowa Służba Policyjna (National Police Service) przekazała w mediach społecznościowych, że w wyniku powodzi w całej Kenii zginęło co najmniej 108 osób. Wcześniej służby informowały o 88 ofiarach śmiertelnych.

Ulewy doprowadziły do rozległych zniszczeń, porwały dziesiątki pojazdów, zakłócały ruch lotniczy i uszkodziły infrastrukturę energetyczną - poinformowała agencja informacyjna Reuters.

Tysiące wysiedlonych rodzin

Władze poinformowały w piątek, że w całym kraju ponad 2700 rodzin zostało wysiedlonych.

Chociaż w niektórych rejonach kraju intensywność opadów zmniejszyła się, policja ostrzegła, że ryzyko powodzi nadal istnieje z powodu przepełnionych systemów kanalizacyjnych i podmokłej gleby.

"Sytuacja jest niezwykle niepokojąca"

CARE, międzynarodowa organizacja pozarządowa, zajmująca się pomocą humanitarną dla krajów Trzeciego Świata, bije na alarm w związku z powodzią, pogłębiającą i tak już poważny kryzys humanitarny w niektórych częściach Kenii.

Powódź dotknęła zachodnią i środkową Kenię, w tym ośrodki miejskie takie jak Nairobi. Domy, targowiska i infrastruktura pozostają pod wodą, a wiele osób nadal nie odnaleziono. W ośrodkach rolniczych ponad 1200 hektarów gruntów ornych zostało zniszczonych, pozbawiając tysiące rodzin podstawowych źródeł dochodu i pożywienia.

"Sytuacja jest niezwykle niepokojąca" - oświadczyła Gertrude Misango, dyrektorka krajowa CARE Kenia. - Z doświadczenia wiemy, jak szybko powodzie mogą wywołać wybuchy epidemii cholery. Dla ludzi obserwowanie, jak ich gospodarstwa znikają pod wodą jest bolesne. Plony zniknęły, dochody zniknęły, a strach o to, jak wyżywią swoje dzieci, rośnie z dnia na dzień. Ze zniszczonymi mostami i zalanymi całymi polami, odbudowa potrwa miesiące, a może nawet dłużej, jeśli nie podejmiemy natychmiastowych działań - oceniła Misango.

Czytaj także: