Johnson: jeśli Chiny wprowadzą swoje prawo w Hongkongu, brytyjski rząd zmieni przepisy imigracyjne

TVN24 | Świat

Autor:
pp/dap
Źródło:
PAP

W artykule na łamach dziennika "The Times" brytyjski premier Boris Johnson zapewnił, że Wielka Brytania nie odwróci się od Hongkongu, lecz będzie wypełniać swoje zobowiązania wobec jego mieszkańców. Szef rządu wyraził przekonanie, że Chiny mają większy interes niż ktokolwiek inny w utrzymaniu sukcesu Hongkongu.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Premier Boris Johnson w artykule na łamach dziennika "The Times" napisał, że nie jest kwestią szczęścia ani przypadku to, że Hongkong wyrósł na potęgę handlową. "Hongkong odnosi sukcesy, ponieważ jego mieszkańcy są wolni. Mogą oni realizować swoje marzenia i sięgać tak wysoko, na ile pozwalają im na to ich talenty. Mogą debatować i dzielić się nowymi pomysłami, wyrażając siebie jak chcą. I żyją pod rządami prawa, mając niezależne sądy. Dzięki temu, że ich zdolności nie są skrępowane, mieszkańcy Hongkongu pokazali, że mogą osiągnąć prawie wszystko" – napisał Johnson.

Johnson: kluczem jest koncepcja "jeden kraj, dwa systemy"

Premier wyraził przekonanie, że Chiny mają większy interes niż ktokolwiek inny w utrzymaniu sukcesu Hongkongu i przypomniał, że kluczem do tego sukcesu jest koncepcja "jeden kraj, dwa systemy", zapisana w ustawie zasadniczej Hongkongu i poparta wspólną deklaracją podpisaną przez Wielką Brytanię i Chiny. Gwarantuje to Hongkongowi wysoki stopień autonomii.

Johnson wskazał, że jeżeli Chiny będą kontynuować działania w celu narzucenia Hongkongowi ustawy o bezpieczeństwie narodowym, będzie to sprzeczne z ich zobowiązaniami wynikającymi ze wspólnej deklaracji, prawnie wiążącego traktatu zarejestrowanego w ONZ, a "wówczas Wielka Brytania nie miałaby innego wyboru, jak tylko podtrzymać nasze głębokie więzi historyczne i przyjaźń z mieszkańcami Hongkongu".

CZYTAJ WIĘCEJ: Chiński parlament za narzuceniem Hongkongowi nowego prawa >>>

Szef brytyjskiego rządu przypomniał, że obecnie około 350 tys. mieszkańców tego terytorium posiada brytyjskie paszporty zamorskie, które pozwalają na bezwizowy wjazd do Wielkiej Brytanii na okres do sześciu miesięcy, a kolejne 2,5 miliona osób mogłoby się o nie ubiegać.

"Jeśli Chiny wprowadzą swoje prawo dotyczące bezpieczeństwa narodowego, rząd brytyjski zmieni przepisy imigracyjne i zezwoli każdemu posiadaczowi takiego paszportu z Hongkongu na przyjazd do Wielkiej Brytanii na wielokrotnie odnawialny okres 12 miesięcy i da dalsze prawa imigracyjne, w tym prawo do pracy, co może otworzyć im drogę do uzyskania obywatelstwa. Stanowiłoby to jedną z największych zmian w naszym systemie wizowym w historii. Jeżeli okaże się to konieczne, rząd brytyjski podejmie ten krok i zrobi to chętnie" – zadeklarował Johnson.

"Wielka Brytania nie będzie mogła z czystym sumieniem wzruszyć ramionami i odejść"

"Wiele osób w Hongkongu obawia się, że ich sposób życia - do którego przestrzegania zobowiązały się Chiny - jest zagrożony. Jeżeli działania Chin nadal będą uzasadniały te obawy, Wielka Brytania nie będzie mogła z czystym sumieniem wzruszyć ramionami i odejść. Zamiast tego będziemy honorować nasze zobowiązania i zapewnimy alternatywę" - oświadczył premier.

Wyraził nadzieję, że do tego nie dojdzie, a Chiny będą pamiętać, że obowiązki idą w parze z siłą i rolą w świecie, a ponieważ odgrywają one coraz większą rolę na arenie międzynarodowej, ich autorytet będzie zależał nie tylko od ich globalnego znaczenia, ale także od ich reputacji.

HONGKONG. NAJNOWSZE INFORMACJE NA PORTALU TVN24.PL >>>

Johnson zapewnił, że Wielka Brytania nie stara się powstrzymać rozwoju Chin i chce współpracować we wszystkich kwestiach, w których ma zbieżne interesy, od handlu do zmian klimatycznych, ale właśnie dlatego, że uważa Chiny za wiodącego członka społeczności międzynarodowej, oczekuje od nich przestrzegania umów międzynarodowych.

Johnson liczy, że Chiny będą współpracować ze społecznością międzynarodową

Premier Wielkiej Brytanii przypomniał zeszłoroczne protesty w Hongkongu przeciw ustawie o ekstradycji i podkreślił, że ustawa o bezpieczeństwie narodowym nie będzie łagodziła sytuacji, lecz zwiększała ryzyko jej zaostrzenia. Wyraził nadzieję, że Chiny zamiast wysuwać fałszywe zarzuty – jakoby Wielka Brytania w jakiś sposób zorganizowała protesty - lub podawać w wątpliwość wspólną deklarację, będą współpracować ze społecznością międzynarodową w celu zachowania wszystkiego, co umożliwiło rozwój Hongkongu.

"Wielka Brytania nie chce niczego więcej niż tego, aby Hongkong odniósł sukces w ramach koncepcji 'jeden kraj, dwa systemy'. Mam nadzieję, że Chiny chcą tego samego. Pracujmy razem, aby tak się stało" – wezwał brytyjski premier. 

Autor:pp/dap

Źródło: PAP