Zamachy w Brukseli

22 marca 2016
Twitter / @vrtderedactieBelgia odżywa po zamachach

W dwóch zamachach terrorystycznych przeprowadzonych w Brukseli 22 marca zginęło 35 osób, a ponad 300 zostało rannych. Wśród nich jest obywatelka Polski. Do ataków przyznało się tzw. Państwo Islamskie.

ZAMACHY W BRUKSELI - relacja minuta po minucie

Atak na lotnisku

Pierwszy atak miał miejsce we wtorek 22 marca przed godz. 8 rano na lotnisku w Zaventem pod Brukselą. W podwójnej eksplozji zginęło co najmniej 15 osób, ale nie wszystkie ofiary zostały zidentyfikowane.

Trzej zamachowcy przyjechali na lotnisko taksówką. Mieli ze sobą duże walizki, które wypakowane były materiałami wybuchowymi. Dwaj zamachowcy samobójcy wysadzili się w hali odlotów. Na nagraniu z monitoringu widać, jak ich wspólnik porzuca swoją walizkę i ewakuuje się z lotniska razem z pasażerami. CZYTAJ WIĘCEJ

Na lotnisku znaleziono ładunki wybuchowe.

Dym, krzyki i panika. Chwile po wybuchu na lotniskuTwitter.com
Tak wygląda terminal brukselskiego lotniska po wybuchachTwitter.com

Atak w metrze

Około godz. 9 doszło do drugiego ataku - na stacji metra Maelbeek w pobliżu siedzib instytucji unijnych. Bomba wybuchła w środkowym z trzech wagonów pociągu metra, na peronie, tuż przed odjazdem. W eksplozji bomby na stacji metra Maelbeek zginęło co najmniej 13 osób, a ponad 150 zostało rannych.

Według świadków ofiar na stacji metra mogło być jeszcze więcej, gdyby nie zbliżające się święta wielkanocne. Pracownicy instytucji europejskich od czwartku mają wolne i wielu z nich postanowiło wziąć urlop i pojechać do swoich rodzin wcześniej. W związku z tym tłok w metrze był mniejszy niż zwykle.

Ucieczka tunelem metraTwitter.com

Zamachowcy

W środę belgijskie służby ustaliły tożsamość dwóch osób, które przeprowadziły zamach na lotnisku. To Brahim El Bakraoui i Najim Laachraoui (ta druga informacja nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona, podają ją media, powołując się na źródła policyjne).

Na razie nie potwierdzono oficjalnie tożsamości "mężczyzny w kapeluszu" - trzeciego napastnika. Media twierdzą, że to Faical C., który usłyszał zarzuty udziału w grupie terrorystycznej oraz dokonania i usiłowania zabójstw o charakterze terrorystycznym. Został on wypuszczony z aresztu 28 marca z braku dowodów, które uzasadniałyby jego dalsze przebywanie w areszcie.

Zamachu w metrze dokonał zaś brat Brahima, Khalid El Bakraoui.

Bracia byli znani policji z działalności przestępczej. 30-letniego Brahima w 2010 r. skazano za ostrzelanie policji z kałasznikowa, ale w ub. roku wypuszczono na zwolnienie warunkowe. Potem poleciał do Turcji i tam miejscowe władze podejrzewające go o próbę przedostania się do Syrii, zatrzymały go i deportowały z powrotem o Europy. W Belgii nie został powtórnie zatrzymany. Jego brat Khalid (27 lat) w 2011 r. został skazany na pięć lat więzienia za kradzież samochodu. W ubiegłym roku zaocznie skazano go ponownie (na 9 lat) za zranienie funkcjonariusza w czasie napadu w Brukseli. Wystawiono za nim list gończy, był poszukiwany przez Interpol za działalność terrorystyczną, bo unikał odbycia kary. CZYTAJ WIĘCEJ

Trzeci zamachowiec, 24-letni Najim Laachraoui, początkowo zidentyfikowany jako "mężczyzna w kapeluszu" z kamer monitoringu na lotnisku, okazał się mężczyzną widzianym po lewej stronie kadru. Zginął wysadzając się w powietrze z Brahimem.

Khalid i Brahim El BakraouiInterpol
Trzej podejrzani o zamach na lotnisku w Brukselipolice.be

Belgijskie służby poszukiwały Laachraoui'ego, który wcześniej posługiwał się fałszywymi dokumentami wystawionymi na nazwisko Sufian Kajal.

Początkowo informowano, że Laachraoui został zatrzymany w mieście Anderlecht w Regionie Stołecznym Brukseli. Potem doniesieniom zaprzeczono. Ostatecznie ustalono, że Laachraoui był wśród zamachowców na lotnisku.

Przyznało się tzw. Państwo Islamskie

Do przeprowadzenia ataków w Brukseli przyznali się bojownicy tzw. Państwa Islamskiego. Do zamachów doszło kilka dni po obławie na domniemanego koordynatora ubiegłorocznych zamachów w Paryżu Salaha Abdeslama, który został pojmany 18 marca w brukselskiej dzielnicy Molenbeek. Zdaniem części ekspertów wtorkowe zamachy były planowane od dawna, a zatrzymanie Salaha Abdeslama przyspieszyło ich przeprowadzenie. Terroryści mogli się obawiać, że służby wydobędą od Abdeslama ważne informacje.

Alert w Brukseli

W całej Belgii zaraz po zamachach wprowadzono najwyższy, czwarty stopień zagrożenia terrorystycznego. Lotnisko w Brukseli ewakuowano i zamknięto. Anulowano wszystkie loty do i z Brukseli. Drogi dojazdowe zostały zablokowane dla normalnego ruchu. Wstrzymano pracę metra, a także ruch autobusów i tramwajów, zamknięto główne stacje kolejowe.

Belgijska policja utworzyła w Brukseli także strefę bezpieczeństwa, zamykając dostęp dla postronnych osób wokół stacji metra Maelbeek, na której doszło do zamachu, oraz do niektórych instytucji UE. W hotelu obok stacji metra Maelbeek urządzono prowizoryczny szpital. Poszkodowanym pomaga się również na ulicach belgijskiej stolicy.

Alert terrorystyczny czwartego stopnia obniżono 24 marca o jeden stopień - poinformował belgijski sztab kryzysowy. Ostrzeżono jednak, że kolejny atak "jest możliwy".

31 marca poinformowano, że lotnisko Zaventen jest już "technicznie gotowe" do częściowego wznowienia lotów pasażerskich, ale do 1 kwietnia wieczorem nie zostanie zrealizowane żadne takie połączenie.

Polka ginie w zamachu

W zamachach zginęło 35 osób, a ponad 340 zostało rannych. Według danych prokuratury wśród ofiar jest 17 Belgów i 15 obcokrajowców - albo 18 jeśli weźmie się pod uwagę Belgów mających jeszcze jedno obywatelstwo.

Po przeprowadzeniu identyfikacji ciał belgijskie służby poinformowały, że wśród ofiar śmiertelnych zamachów jest obywatelka Polski, która pracowała w Brukseli. Polskie MSZ sprecyzowało, że jest to Polka, która zginęła podczas wybuchu w metrze.

Wśród rannych było trzech Polaków (kobieta i dwóch mężczyzn). Dwóch z nich to funkcjonariusze Służby Celnej, którzy byli tam w delegacji. Trzecia z rannych to mieszkanka Białegostoku, kobieta wracała z Ghany, a na lotnisku w Brukseli miała przesiadkę do Polski.

Świat śle kondolencje

Zamachy w Brukseli zaalarmowały inne państwa europejskie, w których wprowadzono dodatkowe środki bezpieczeństwa. Kondolencje dla Belgów spływają z całego świata. Wyrazy solidarności przekazali m.in. przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, prezydent USA Barack Obama, prezydent Rosji Władimir Putin, francuski prezydent Francois Hollande, brytyjski premier David Cameron, minister sprawiedliwości Niemiec Heiko Maas.

- To czarny dzień dla naszego kraju - powiedział na konferencji prasowej premier Belgii, Charles Michel.

Akcja ratunkowa na ulicach Brukselitvn24

- Nie ma w tej chwili sygnałów, żeby było zagrożenie na terytorium Polski. Służby zachowują wzmożoną czujność - powiedział prezydent Andrzej Duda po naradzie w BBN. Prezydent Polski złożył także kwiaty przed ambasadą Belgii w Warszawie.

Prezydent Andrzej Duda złożył kwiaty przed ambasadą Belgiitvn24

Zagrożone były elektrownie?

Po zamachach terrorystycznych w Brukseli do minimum zredukowano personel w obu belgijskich elektrowniach atomowych - Doel i Tihange. - Pozostali tam tylko ci, którzy naprawdę musieli - powiedział rzecznik belgijskiego nadzoru nuklearnego AFCN.

Agencja prasowa Belga informuje, że AFCN zarządził podjęcie działań mających do minimum zredukować ryzyko dostania się na teren elektrowni atomowych "osób mających złe zamiary". AFCN podkreśla, że cały personel elektrowni atomowych - w każdej pracuje ok. tysiąca osób - zostanie dokładnie skontrolowany.

Elektrownia atomowa w Tihange jest jedną z dwóch w BelgiiWikipedia (CC BY SA)

Krytyka służb

Na belgijskie władze spadła ogromna fala krytyki za lata zaniedbań, które doprowadziły do tego, że Bruksela stała się europejską stolicą dżihadu.

Zdaniem ekspertów niedofinansowany wywiad, otwartość w przyjmowaniu do siebie fundamentalistów oraz rozwijający się czarny rynek handlu bronią sprawiają, że Belgia jest dziś jednym z państw najbardziej narażonych na atak terrorystów. Przedstawiciel rządu USA powiedział anonimowo agencji Reutera, że wtorkowe ataki pokazały, że belgijskie władze "nadal nie mają przewagi" nad dżihadystami.

Nadrobienie zaległości przez Belgię po latach zaniedbań może być dużym problemem, m.in. dlatego że belgijski wywiad zatrudnia zaledwie 600 funkcjonariuszy. Służby sąsiedniej Holandii są trzykrotnie większe, a z kraju wyjeżdża do Syrii i Iraku znacznie mniej bojowników. Liczba dżihadystów walczących na Bliskim Wschodzie w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jest dla Belgii najwyższa w Europie. Podbrukselska gmina Molenbeek zaś określana jest mianem "dżihadystycznego przyczółku" ze względu na liczbę radykałów islamskich tam mieszkających. CZYTAJ WIĘCEJ

Wśród krytyków belgijskich służb jest m.in. Turcja, która zarzuca krajom Europy Zachodniej, że zignorowały ostrzeżenia, iż Ibrahim El Bakraoui jest islamistycznym bojownikiem. Tureckie władze zatrzymały go w czerwcu 2015 roku w Gaziantep, na południu Turcji, w pobliżu granicy z Syrią. Został on deportowany do Holandii, ale mógł opuścić ten kraj, gdyż nie był znany holenderskim władzom, a jego nazwisko nie znajdowało się na liście podejrzanych osób.

Belgijska prokuratura: obywatel RP zginął w metrzetvn24
wideo 2/16

Źródło zdjęcia głównego: EPA/OLIVIER HOSLET/PAP

Salah Abdeslam został formalnie postawiony w stan oskarżenia przez belgijską prokuraturę. 29-letni domniemany organizator ataków terrorystycznych we Francji w listopadzie 2015 roku, usłyszał zarzut związany z działalnością terrorystyczną w Brukseli w marcu 2016 roku.

Belgijska prokuratura poinformowała w środę o postawieniu zarzutów związanych z terroryzmem mężczyźnie podejrzanemu o udział w zamachach w Brukseli z marca 2016 roku. W atakach na metro i lotnisko zginęło ponad 30 osób, a kilkaset zostało rannych.

Rok temu o godz. 7.58 na podbrukselskim lotnisku Zaventem dwóch dżihadystów powiązanych z tzw. Państwem Islamskim zdetonowało ładunki wybuchowe domowej roboty, zabijając 16 osób. O 9:11 na niewielkiej stacji metra Maelbeek, 10 kilometrów dalej, w wyniku eksplozji w wagonie metra zginęło kolejne 16 osób. W środę belgijska para królewska, premier Charles Michel, przedstawiciele władz oraz mieszkańcy Belgii uczcili pamięć ofiar tragicznych wydarzeń, które wstrząsnęły krajem i Europą.

W ramach dochodzenia antyterrorystycznego belgijska policja zatrzymała dwóch braci podejrzanych o planowanie zamachu w Belgii - podała w sobotę prokuratura federalna w Brukseli. Zatrzymań dokonano we francuskojęzycznym regionie, Walonii. Belgijski sąd zdecydował o postawieniu zarzutów jednemu z braci i przedłużenia jego aresztowania. Drugi z braci został zwolniony bez postawienia zarzutów.

Londyn, Paryż, Bruksela, Orlando. Sprawcy tych zamachów to ludzie, którzy byli potomkami imigrantów. Dlaczego dziś atakują ziemię, którą ich przodkowie uznali za obiecaną? Materiał magazynu "Czarno na białym".

Belgijska policja odkryła kolejne mieszkanie, które służyło terrorystom z tzw. Państwa Islamskiego do organizacji listopadowych zamachów w Paryżu, w tym ich koordynatorowi Abdelhamidowi Abaaoudowi - pisze we wtorek EFE, powołując się na belgijski portal RTBF.

Sekretarz obrony Ash Carter uznał piątkową decyzję władz Belgii o przyłączeniu się do ataków lotniczych przeciw tzw. Państwu Islamskiemu (IS) w Syrii za "godną pochwały". Rząd w Brukseli zamierza skierować sześć myśliwców F-16 do podjęcia działań w ramach koalicji dowodzonej przez USA.

Dwa dni po otwarciu hali odlotów na brukselskim lotnisku Zaventem, gdzie 22 marca doszło do zamachu, nadal panuje tam chaotyczna sytuacja. Z powodu zaostrzonych kontroli pasażerowie muszą czekać w kolejkach nawet cztery godziny - podają lokalne media.