Wybory na Ukrainie

8 października 2012

Płacisz podatki, rozwijasz swój biznes i jesteś jednym z tych małych ludzi, którzy mają wpływ na pozytywny wizerunek Ukrainy za granicą - w poniedziałek powiedział kandydat na prezydenta Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Komik, od tygodni będący faworytem przedwyborczych sondaży, w poniedziałek przedstawił część swojego programu.

39 kandydatów wystartuje ostatecznie w zaplanowanych na koniec marca wyborach prezydenckich na Ukrainie. W piątek po północy Centralna Komisja Wyborcza zatwierdziła wnioski dotyczące wycofania się z wyścigu wyborczego, które można było składać do 7 marca.

W opublikowanym w poniedziałek sondażu przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie prowadzenie utrzymuje komik telewizyjny Wołodymyr Zełenski, ale w porównaniu z poprzednimi badaniami stracił parę punktów poparcia. Zbliża się do niego urzędujący szef państwa Petro Poroszenko, pozostawiając w tyle byłą premier Julię Tymoszenko. Pierwsza tura wyborów zaplanowana jest na 31 marca.

Tocząca się obecnie na Ukrainie kampania przed zaplanowanymi na nadchodzącą niedzielę wcześniejszymi wyborami parlamentarnymi jest o wiele bardziej demokratyczna niż poprzednie – oceniają ukraińskie organizacje monitorujące proces wyborczy.

Parlament Ukrainy nie zdołał w poniedziałek uchwalić zmian w prawie wyborczym, by w zaplanowanych na najbliższą niedzielę wcześniejszych wyborach parlamentarnych umożliwić głosowanie żołnierzom walczącym z separatystami na wschodzie kraju.

Partia Regionów obalonego prezydenta Wiktora Janukowycza zapowiedziała w niedzielę, że po wyborach stanie się pozaparlamentarną opozycją i utworzy gabinet cieni. Wcześniej ugrupowanie zapowiedziało bojkot zaplanowanych na 26 października wyborów do parlamentu.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko wydał dekret o rozwiązaniu parlamentu. Biuro prasowe prezydenta poinformowało, że podjął taką decyzję, ponieważ "większość deputowanych głosowało za dyktatorskimi ustawami, przez które stracili życie aktywiści na Majdanie" - pisze agencja Intefax Ukraina. Wybory mają się odbyć 26 października.

- Ukraińcy już nie dadzą się "zaczarować" nowej władzy tak, jak to się stało po Pomarańczowej Rewolucji - powiedział portalowi tvn24.pl popularny ukraiński dziennikarz telewizji Hromadske.tv Dmytro Gnap. - Będą patrzeć władzy na ręce. Teraz Ukraińcy nie odpuszczą - dodaje dziennikarka tej stacji Anna Babiniec.

"Pierwyj Kanał", najpopularniejsza rosyjska telewizja publiczna o największym zasięgu, nadała w jednym z wydań wiadomości wywiad z rzekomą mieszkanką Słowiańska, która opowiedziała o ukrzyżowaniu trzyletniego chłopca, do jakiego miało dojść po wkroczeniu do miasta ukraińskich żołnierzy. "Łajdacy z Kremla i 'Pierwego kanału' są gotowi przewyższyć Goebbelsa, by nie pozwolić Ukraińcom żyć w pokoju i się rozwijać" - skomentował sprawę znany opozycjonista Borys Niemcow.

Jeden z liderów separatystów z samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Arsen Pawłow, znany pod pseudonimem "Motorola", ożenił się w Doniecku z poznaną dwa miesiące temu mieszkanką Słowiańska. Świadkiem na ślubie "Motoroli" był Paweł Gubariew, tzw. lider DRL. Nie zabrakło też Igora Girkina, znanego jako Igor Striełkow, który tydzień wcześniej opuścił Słowiańsk i zajął Donieck, stolicę obwodu na wschodzie Ukrainy.

Prokurator generalny Ukrainy Witalij Jarema nie wykluczył w środę użycia siły wobec aktywistów i mieszkańców miasteczka namiotowego na Majdanie, a także osób okupujących budynki administracji w Kijowie. Władze domagają się opuszczenia zajmowanych gmachów. - Ludzie, którzy tam przebywają obecnie, dyskredytują Majdan - przekonuje prokurator.

Prezydent Rosji Władimir Putin ma obecnie trzy opcje w sprawie Ukrainy: zawrzeć z nią umowę dającą podstawy pokojowej koegzystencji, dalej finansować zbrojną rebelię w tym kraju lub dokonać zbrojnej interwencji - pisze Zbigniew Brzeziński w "Washington Post".