Wojna o klimat

14 grudnia 2009
Wojna o klimat

Skończył się szczyt klimatyczny w Kopenhadze, bez podpisania międzynarodowego traktatu redukującego emisję CO2. Uczestniczące w konferencji kraje nie mogły porozumieć się w najważniejszych sprawach: ograniczenia emisji CO2 oraz pomocy finansowej dla krajów rozwijających się. - Sytuacja była desperacka - mówił na kilka godzin przed końcem konferencji jeden z delegatów. Czytaj specjalny raport www.tvn24.pl/klimat

Profesor Zbigniew Jaworowski PRZECIWKO SZCZYTOWI W KOPENHADZE - CZYTAJ

Profesor Mirosław Miętus ZA POSTULATAMI SZCZYTU W KOPENHADZE - CZYTAJ

Takie konferencje, jak ta w Kopenhadze, odbywają się regularnie, raz do roku – ich celem jest ustalanie sposobów realizacji umowy UNFCCC (Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu). W ubiegłym roku konferencja COP14 odbyła się w Poznaniu. W ramach konferencji działają także ciała pomocnicze, Biuro i Sekretariat, a także organy tworzone przez COP: grupy robocze, ciała eksperckie, komitety. W negocjacjach i obradach Konferencji udział biorą delegacje rządowe krajów, które ratyfikowały Konwencję (Strony Konwencji) oraz obserwatorzy.

Szczyt w Kopenhadze jest o tyle istotny, że w tym roku przedstawiciele państw będą musieli dość do porozumienia, co do wysokości redukcji emisji CO2 po roku 2012 – wówczas wygasają postanowienia protokołu z Kioto. Najsłynniejszego porozumienia wypracowanego w ramach UNFCCC. Na jego podstawie kraje uprzemysłowione zobligowały się do redukcji emisji gazów uznawanych za nasilające działanie efektu cieplarnianego.

Klimat a sprawa Polska

Dla Polski sprawa konferencja ma ogromne znaczenie. To od ustaleń ze szczytu zależy, ile będziemy wpłacać na fundusz klimatyczny dla najbiedniejszych krajów oraz o ile będziemy musieli ograniczyć emisję CO2.

A zgodnie z przyjętym w ubiegłym roku pakietem klimatycznym, ograniczenie emisji ma wynieść obecnie 20 proc. Co wymaga od Polski zainwestowania ok. 100 mld zł przeznaczonych m.in. na modernizację elektrowni, elektrociepłowni, odnawialne źródła energii oraz poprawę efektywności wykorzystania energii np. poprzez lepszą izolację budynków. Innymi słowy, jeśli na przykład kraje UE by doszły do wniosku, że redukcja CO2 ma wynieść ok. 30 proc. to wówczas nasze obciążenie byłoby odpowiednio większe.

Według raportu firmy badawczej McKinsey, Polska chcąc osiągnąć ten cel będzie musiała przez dwadzieścia lat wydawać średnio 0,9 proc. PKB rocznie. Z czego najwięcej w latach 2026 – 2030. Wówczas na ochronę klimatu musielibyśmy przeznaczać 1,1 proc. PKB, czyli ok. 6,9 mld euro.

Kolejnym problemem jest, to od czego będzie uzależniona nasza składka. UE chce wpłacić do tego funduszu prawdopodobnie 15 mld. euro rocznie. I jeśli składka będzie uzależniona od poziomu emisji CO2 – wówczas będziemy wpłacać ok. 8 proc. tej sumy. Jeśli byłoby to uzależnione od PKB wówczas miałoby to być 2,8 proc. tej sumy. Jednak to, które z kryteriów będzie obowiązywać zostanie rozstrzygnięte po szczycie – jest to uzgodnienie wewnątrzunijne a nie międzynarodowe.

Pierwsze przecieki

Na początku grudnia w mediach pojawiły się pierwsze przecieki na temat końcowej deklaracji konferencji. Według nich krajom rozwiniętym wyższych limitów emisji CO2 na mieszkańca niż państwom ubogim. Zmieniłaby się też rola ONZ-u. To Bank Światowy miałby odpowiadać za finansowanie walki z ociepleniem klimatu Dodatkowo najbogatsi płaciliby również na ten cel zdecydowanie mniej niż planowano - tyle nieoficjalnie. Według pierwszego oficjalnego projektu porozumienia ograniczenie wzrostu temperatury na świecie powinno wynieść od 1,5 do 2 stopni a poziom emisji CO2 przestanie wzrastać do 2020 roku, a do 2050 roku zmniejszy się o 50 proc.

Co szczyt klimatyczny zmieni w życiu szarego człowieka?

Zdaniem prof. Leszka Marksa z Uniwersytetu Warszawskiego jedyną zauważalną konsekwencją szczytu może być wzrost cen energii elektrycznej. – Nie stanie się to od razu, ale jest niemal pewne że w przyszłości musimy się z tym liczyć. Zastosowanie w tym sektorze nowoczesnych technologii wymusi inwestycje, które w jakiś sposób będą musiały się zwrócić - uważa profesor. Dodaje, że wzrost zainteresowania ograniczeniem emisji CO2 może wspomóc modernizację polskiej energetyki – Dzięki temu rząd będzie zmuszony podjąć działania zmierzające do modernizacji, które w zasadzie i tak kiedyś by nastąpiły. Możliwe jednak, że dzięki szczytowi sprawa przyspieszy - komentuje prof. Marks.

O ile może wzrosnąć koszt energii? Według najbardziej pesymistycznych prognoz nawet o 90 proc. Zależy to oczywiście od tego w jakim stopniu trzeba będzie modernizować naszą gospodarkę. W Polsce 95 proc. energii pochodzi z węgla – jeśli będziemy chcieli go nadal eksploatować konieczne będą inwestycje – np. kosztowne systemy CCS (Carbon Capture and Storage) lub budowa specjalnych tłoczni do składowania CO2.

Czy człowiek rzeczywiście wpływa na klimat?

Ekolodzy uważają, że to właśnie człowiek i jego działalność przyczynia się do zmian klimatu na ziemi. Taką tezę prezentował też opublikowany w 2007 roku raport IPCC – Międzynarodowego Zespołu ds. Klimatu czyli organizacji działającej przy Narodach Zjednoczonych. W tym samym roku organizacja do spółki z byłym wiceprezydentem USA, Alem Gorem otrzymała pokojową nagrodę Nobla za „wysiłki na rzecz budowy i upowszechniania wiedzy na temat zmian klimatu wynikających z działań człowieka”.

Podstawowym argumentem IPCC na rzecz twierdzenia, że to właśnie działalność człowieka jest czynnikiem zmieniającym klimat był wykres autorstwa Michaela Manna ilustrujący zmiany temperatury na północnej półkuli w ciągu ostatniego tysiąca lat. Zgodnie z wykresem od roku 1000 do początku XX wieku temperatura nie ulegała zmianie i dopiero od około roku 1920 zaczęła szybko rosnąć. Z tego też powodu wykres przypominał kij hokejowy – był prosty na prawie całej długości a przy końcu ostro zagięty w górę.

Autentyczność obliczeń Manna została podważona przez kilka zespołów naukowych – między innymi przez uczonych Stephen’a McIntyre oraz Ross’a McKitrick’a, którzy w 2003 roku zapoczątkowali dyskusję na temat „hokejowego” wykresu. Krytycy podkreślali, że brakuje na nim zarówno skoków temperatury z XIII wieku związanych ze zjawiskiem tzw. optimum klimatycznego jak i ochłodzenia z XVIII wieku spowodowanego Małą Epoką Lodową.

W roku 1990 IPCC publikowała jeszcze wykres temperatur który zawierał zmiany towarzyszące Małej Epoce Lodowej i średniowiecznemu ociepleniu. W kolejnych latach wykres ten został „poprawiony” czyli zastąpiony znaną powszechnie „krzywą hokejową”.

W listopadzie 2009 roku hakerzy wykradli około 160 MB maili i innych materiałów naukowców związanych z raportami IPCC z brytyjskiego CRU (Climate Research Unit) i z ośrodków w USA. Z korespondencji wynika, iż podczas badań nad temperaturą dokonywano manipulacji, które prowadziłyby do uwiarygodnienia tezy o dominującym wpływie człowieka na klimat.

Co to jest efekt cieplarniany?

Efekt cieplarniany to naturalne zjawisko polegające na odbijaniu części docierającego do ziemi promieniowania słonecznego przez jej powierzchnię. Promieniowanie to trafia do ziemskiej atmosfery, skąd ponownie odbijane jest w kierunku powierzchni ziemi – w rezultacie ziemia ogrzewana jest nie tylko przez promieniowanie docierające do niej bezpośrednio, ale także promieniowanie odbite. Efekt cieplarniany jest niezbędnym warunkiem życia. Gdyby go nie było, to średnia temperatura na naszym globie wynosiłaby ok. minus 18 stopni C.

Według ekologów, działalność przemysłowa człowieka powoduje, że w ziemskiej atmosferze koncentruje się znacznie więcej gazów takich jak CO2, niż wynikałoby to z naturalnych procesów. Gazy te powodują nasilenie się efektu cieplarnianego – z powodu ich obecności w atmosferze więcej promieniowania odbijane jest w kierunku ziemi a to z kolei powoduje podnoszenie się średniej temperatury i ocieplenie klimatu. Czy ma to rzeczywiście związek z działalnością człowieka? Wiele pomiarów wskazuje, że przez ostatnie tysiąc lat średnia temperatura na ziemi wahała się nawet o dwa stopnie Celsjusza – i to dużo przed rozwojem uprzemysłowienia i rozpoczęciem emisji wytwarzanego przez człowieka CO2. Człowiek nie jest też największym emitentem CO2 – rocznie produkuje jedynie ok. 5 proc. tego co sama natura. Istnieją również dowody na to, że to nie obecność dwutlenku węgla w atmosferze odpowiada za ocieplanie się klimatu. Badania wykazały, że 450 milionów lat temu w atmosferze było 23 razy więcej CO2 niż teraz a średnia temperatura była o 3 stopnie Celsjusza niższa niż obecnie.

Skąd wiemy jaka temperatura była tysiące lat temu?

Są różne sposoby badania tego, jaka temperatura była na ziemi zanim jeszcze wynaleziono sprzęt, którym posługują się dzisiaj meteorolodzy. Jednym ze sposobów są pomiary słojów drzewnych. Inną metodą są odwierty geologiczne – pomiary w tym przypadku dotyczą skał, które są w stanie zachować temperaturę nawet sprzed kilku tysięcy lat.

Co to jest handel emisjami CO2?

Handel uprawnieniami do emisji CO2 w zamierzeniu ma być jednym z instrumentów polityki ekologicznej Unii Europejskiej – wynika z postanowień protokołu z Kioto, którego UE jest stroną a jego celem jest ograniczanie emisji CO2 do atmosfery. Uprawnienia do emisji CO2 przyznawane są państwom członkowskim UE na kilkuletnie okresy rozliczeniowe. Pierwszy okres objął lata 2005-2007, kolejne okresy będą pięcioletnie – obecnie obowiązuje okres na lata 2008-2012.

W ramach Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS) każde z państw Unii szacuje swoje zapotrzebowanie na emisję CO2 i na tej podstawie negocjuje z Komisją Europejską ilość uprawnień, które otrzyma bezpłatnie na dany okres rozliczeniowy. Uprawnienia przyznawane są przedsiębiorstwom, które mogą je później sprzedawać innym podmiotom gospodarczym bądź kupować w zależności od zapotrzebowania. Pakiet klimatyczny Unii Europejskiej zakładał, że od roku 2013 państwa członkowskie będą musiały kupować część uprawnień, które obecnie otrzymują za darmo. Pieniądze z aukcji trafią do budżetów narodowych i mają służyć finansowaniu inwestycji przyjaznych środowisku.

W Polsce koordynacją systemu handlu emisjami zajmuje się Krajowy Administrator Systemu Handlu Uprawnieniami do Emisji (KASHUE). Do jego obowiązków należy między innymi przygotowanie Krajowego Planu Rozdziału Uprawnień do Emisji CO2 i gromadzenie informacji na temat umów związanych z handlem uprawnieniami do emisji. Obecnie w Polsce przedsiębiorstwa nie mogą kupować uprawnień na giełdzie a jedynie na mocy porozumień dwustronnych. Cena uprawnień regulowana jest przez rynek.

Obok europejskiego systemu istnieje też system międzynarodowy – handel odbywa się na mocy protokołu z Kioto a uprawnieniami do emisji handlują nie indywidualne przedsiębiorstwa ale państwa.

Czy temperatura na ziemi cały czas rośnie?

Zdaniem klimatologów zjawiska pogodowe zależne są głównie od słońca. Zmiany na tarczy słonecznej sprawiają, że do ziemi dociera czasami mniej a czasami więcej promieniowania słonecznego. Dlatego w historii ziemi zdarzały się okresy kiedy występowały tzw. zlodowacenia, czyli okresy kiedy część powierzchni planety pokrywała gruba warstwa lodu ale także okresy kiedy było cieplej niż obecnie. Szacuje się, że kilka tysięcy lat temu na ziemi średnia temperatura była wyższa o prawie 7 stopni Celsjusza niż we współczesnych nam czasach.

Również w ostatnim tysiącleciu klimat bardzo się zmieniał. X – XIII wiek to tzw. optimum klimatyczne – średnie temperatury zbliżone były do obecnych. Z kolei w XIV – XVIII wieku w Europie miało miejsce zjawisko określane jako Mała Epoka Lodowa - doszło do dużego ochłodzenia, średnia temperatura była około 1-1,5 stopnia niższa niż teraz.

Co to jest teoria globalnego ocieplenia?

Zdaniem zwolenników teorii globalnego ocieplenia, mamy do czynienia z powolną i systematycznym przyrostem temperatury obserwowanym od XIX w. Wtedy świat się uprzemysłowił.

– Jest to udowodnione wszystkimi możliwymi metodami. Zarówno modelami jak instrumentalnymi obserwacjami. W tym przez kontrolę temperatury dla Warszawy od 1779 roku. Z tych obserwacji wynika, że w Polsce mamy wzrost średniej temperatury o ok. 0,7 stopnia Celsjusza na 100 lat. To są fakty. Inną sprawą jest, czy to będzie dalej postępowało w tym samym tempie. Spodziewam się, że będzie ta tendencja się utrzyma – komentuje prof. Halina Lorenc z klimatolog z IMGW w Warszawie. Ekolodzy twierdzą, że konsekwencje zmiany klimatu mogą być tragiczne: zostaną zalane tereny nadbrzeżne, nastaną upały i susze, powstaną anomalie pogodowe takie jak częste trąby powietrzne.

Zdaniem części ekologów tezę o ociepleniu klimatu potwierdzają badania naukowe. W 1988 roku ONZ (Światowa Organizacja Meteorologiczna, WMO, oraz Program Środowiskowy Organizacji Narodów Zjednoczonych, UNEP) powołała do życia Międzynarodowy Zespół do spraw Zmian Klimatu (Intergovernmental Panel on Climate Change, w skrócie IPCC). Według często przywoływanego raportu z 2007 roku to człowiek przez swoje działania jest najprawdopodobniej przyczyną globalnego ocieplenia klimatu.

Prognozy wynikające z badań IPCC są również przerażające. W XXI wieku średni wzrost temperatury ma wynieść od 2 do 4°C, a w najgorszym wypadku może sięgnąć nawet 6,4°C. Doprowadzi to do m.in. topnienia lodowców i podwyższenia poziomu wód na Ziemi, a w konsekwencji zatopienia niektórych obszarów nadbrzeżnych. Efekt? W 2080 roku bez wody pozostanie od 1,1 do 3,2 miliarda ludzi na świecie, a ponad 600 milionów ludzi będzie cierpiało z powodu głodu.

Co to jest protokół z Kioto?

W 1997 r. w Kioto odbyła się międzynarodowa konferencja, której celem było osiągnięcie porozumienia, które obligowałoby uprzemysłowioną część świata do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Porozumienie to przeszło do historii właśnie jako Protokół z Kioto.

Zgodnie z protokołem, państwa uprzemysłowione do 2012 roku mają obniżyć emisję sześciu gazów cieplarnianych o około 5% w porównaniu do poziomu z roku 1990. Na kraje, które nie wywiązałyby się z umowy mogłyby zostać nałożone sankcje. 5- procentowa redukcja emisji, wymagana przez Protokół, to tak naprawdę średnia: limity dla każdego kraju zostały określone indywidualnie, dlatego niektóre kraje muszą obniżyć emisje gazów w większym, inne zaś w mniejszym stopniu. Protokół z Kioto wszedł w życie 16 lutego 2005 r. Do tej pory ratyfikowały go 184 państwa. Zgodnie z umową do 2012 Polska miała zredukować emisje o 6 proc. Udało się zredukować znacznie więcej – ok. 30 proc. w stosunku do roku 1988.

Greenpeace ujawnia, jak Polska Grupa Energetyczna odpowiada na ich pozew. Żądają, by PGE zaprzestało korzystania z węgla. Dziennikarze konfrontują stanowisko spółki z głosem nauki i są to głosy rozbieżne. Sebastian Wasilewski.

Szwedzka aktywistka Greta Thunberg spotkała się w czwartek z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Podczas półtoragodzinnego spotkania Thunberg przekonywała Merkel do bycia odważnym w myśleniu długoterminowym. W trakcie spotkania rozmawiały również o środkach, jakie należy podjąć w walce z globalnym ocieplaniem się klimatu.