Turcja. Sytuacja Kurdów

9 maja 2013

Specjaliści wojskowi USA pozytywnie oceniają zdolność kurdyjskich bojowników do kontynuowania obrony Ajn al-Arab (Kobane) w północnej Syrii przed bojownikami Państwa Islamskiego. Nie widzą jednak na razie szans na odbicie terenów zajętych przez dżihadystów w Iraku.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan powiedział w czwartek w Rydze, że został poinformowany o porozumieniu, zgodnie z którym dwustu kurdyjskich bojowników z Iraku ma przejść przez Turcję do Syrii, na pomoc oblężonemu przez Państwo Islamskie miastu Kobane.

Siły powietrzne Stanów Zjednoczonych zrzuciły broń, amunicję i lekarstwa dla kurdyjskich sił samoobrony walczących niedaleko syryjskiego miasta Kobane z dżihadystami z Państwa Islamskiego (IS). To pierwsza tego rodzaju pomoc dla Kurdów, którzy od ponad miesiąca bronią miasta przed IS. Rzecznik walczących Kurdów podziękował za zrzuty i poprosił o więcej.

W położonym tuż przy granicy z Turcją syryjskim mieście Kobane (Ajn al-Arab) toczą się najcięższe walki od wielu dni. Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan stanowczo podkreślił jednak w niedzielę, że Ankara nie zamierza dozbrajać Kurdów, którzy ostatkiem sił bronią miasta.

USA podjęły w ciągu ubiegłego weekendu pierwsze bezpośrednie rozmowy z główną partią polityczną syryjskich Kurdów w ramach budowania koalicji przeciwko dżihadystom z Państwa Islamskiego - poinformowała rzeczniczka Departamentu Stanu Jen Psaki, podczas gdy koordynator działań sojuszniczych przeciwko siłom IS, generał John R. Allen, oświadczył, że Amerykanów interesuje przede wszystkim sytuacja w Iraku.

Policja na atakowanych przez Państwo Islamskie kurdyjskich obszarach w Syrii dokonała obławy na setki młodych mężczyzn, żeby wcielić ich do oddziałów kurdyjskich. Od połowy lipca służba w oddziałach paramilitarnych jest na tych terenach obowiązkowa.

Tureckie lotnictwo atakowało w poniedziałek cele Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) na południowym wschodzie Turcji - podał militarny odłam tej organizacji na swojej stronie internetowej. Gazeta "Hurriyet" wcześniej informowała o nalotach już w weekend.

Rzecznik stu Kurdów, którzy dwa tygodnie temu rozpoczęli strajk głodowy w Brukseli i demonstrują przed Parlamentem Europejskim, oskarżył wspólnotę międzynarodową o bezczynność. Kurdowie domagają się pomocy dla oblężonego przez dżihadystów kurdyjskiego miasta Kobane w Syrii.

Minister obrony USA Chuck Hagel oznajmił, że Waszyngton oczekuje od Turcji szerszej pomocy wojskowej. Amerykanie oczekują zapewnienia dostępu do tureckiej bazy lotniczej Incirlik oraz udziału w szkoleniach i doposażaniu umiarkowanych sił walczących w Syrii.

Trwająca na Bliskim Wschodzie niezwykle brutalna wojna pomiędzy Kurdami a fanatykami z Państwa Islamskiego przenosi się do Europy. Podczas starć między Kurdami a islamistami w Hamburgu i Celle co najmniej 23 osoby zostały ranne. Policja musiała użyć armatek wodnych.

Kobane, kluczowe dla Kurdów miasto przy tureckiej granicy, padnie pod naporem bojowników z Państwa Islamskiego - twierdzą w rozmowie z CNN wysocy rangą urzędnicy amerykańskiej administracji. Dodają jednak, że zdobycie przez dżihadystów tego kurdyjskiego miasta nie jest głównym zmartwieniem Amerykanów.

Kurdowie wyszli na ulice miast Turcji protestować przeciw zbliżającemu się zajęciu przez Państwo Islamskie kurdyjskiego miasta Kobane na północy Syrii. Doszło do starć doszło także w pobliżu granicy Turcji z Syrią w okolicy miasta Sanliurfa. Wojsko użyło gazu i armatek wodnych, żeby rozpędzić demonstrantów.