Stratos. Misja zakończona

9 października 2012
felixbaumgartner.comBaumgartner skoczył z 39 km. Przekroczył prędkość dźwięku

Do dwóch razy sztuka! Austriacki spadochroniarz Felix Baumgartner wyskoczył z wysokości nieco ponad 39 km, spadał swobodnie 4 minuty 20 sekund, po czym otworzył się spadochron i skoczek wylądował bezpiecznie na ziemi. Pobił trzy rekordy.

W niedzielę dwukrotnie przesunięto godzinę startu Baumgartnera, jednak w końcu zdecydowano się na podjęcie próby bicia rekordu. Przy korzystnych warunkach balon wraz ze skoczkiem uniósł się w powietrze o godz. 17.30 (czasu polskiego) w Roswell w USA.

Po godz. 18. kapsuła zbliżyła się do tzw. linii Armstronga, gdzie bez odpowiedniego sprzętu człowiek nie jest w stanie przeżyć dłużej niż jedną sekundę.

Na wysokości ok. 17 tys. km zdecydowano się na zrzucenie ponad 30 kg balastu, by zwiększyć prędkość unoszenia się kapsuły.

Wznoszenie trwało ponad dwie i pół godziny. Kiedy balon osiągnął planowaną wysokość, ekipa naziemna rozpoczęła procedurę przygotowującą Baumgartnera do skoku ze stratosfery. Bezpośrednio przed skokiem skoczek rozmawiał z poprzednim rekordzistą Josephem Kittingerem, który przeprowadził go przez listę kontrolną zawierająca około 40 punktów.

Austriak skoczył o godz. 20.07 czasu polskiego z wysokości 39 km. Najpierw przez cztery minuty i dwadzieścia sekund swobodnie opadał, potem, na wysokości 1,5 km, rozwinął spadochron i bezpiecznie wylądował.

Człowiek szybszy od dźwięku

Baumgartner pobił rekord wysokości załogowego lotu balonem, ustanowiony w 1961 r. przez Victora Prathera i Malcoma Rossa, którzy wznieśli się na wysokość 34 668 metrów. Austriak ustanowił również rekord skoku ze spadochronem z największej wysokości ustanowiony w 1960 roku przez Kittingera, który skoczył z wysokości 31 333 metrów. Kittinger od początku uczestniczył w projekcie Red Bull Stratos jako mentor austriackiego skoczka.

Na skok czekał tydzień

Pierwotnie skok miał się odbyć w poniedziałek 8 października, jednak ze względu na złe warunki atmosferyczne został przesunięty na następny dzień.

I było naprawdę blisko startu - Baumgartner przez półtorej godziny wdychał czysty tlen w wydzielonym pomieszczeniu, potem ubrany w specjalny kombinezon został umieszczony w kapsule. Do lotu przygotowano też balon. Ale - jak brzmiały pierwsze komunikaty - natura znów nie pozwoliła na start.

Ponownie z powodu zbyt silnego wiatru trzeba było przerwać operację w momencie, gdy Austriak był już w pełni gotowy do misji. Skok odłożono na późniejszy termin.

W środę wieczorem organizatorzy poinformowali, że skok będzie możliwy najwcześniej w niedzielę, gdy otworzy się okno pogodowe. W czwartek skok, z powodu pogarszającej się pogody, był wykluczony.

Telewizja TVN24 i portal tvn24.pl jako jedyne media w Polsce transmitowały skok ze stratosfery.

Źródło zdjęcia głównego: felixbaumgartner.com

9 minut i 3 sekundy - tyle potrzebował Felix Baumgartner, by pokonując barierę dźwięku, wylądować na ziemi. Dzisiaj mija pierwsza rocznica jego historycznego skoku ze stratosfery. Wyczyn Austriaka transmitowany był "na żywo" w internecie i przez telewizje z całego świata - w tym TVN24.

Austriak Felix Baumgartner, znany z swojego skoku ze stratosfery, został ukarany za mniej bohaterski wyczyn. Jak orzekł sąd w Salzburgu, skoczek musi zapłacić 1,5 tys. euro grzywny za atak na greckiego kierowcę w 2010 roku.

- Wiedziałem, że jeśli nacisnę ten przycisk, to koniec. Nie mieliśmy już kolejnego balonu zapasowego, nie dało by się tego powtórzyć - mówił w "Faktach po Faktach" w TVN24 Felix Baumgartner o 50 sekundach spadania podczas skoku z 39 km, kiedy wpadł w niebezpieczny korkociąg. Opowiadał też o wizytach w Polsce. - Zawsze patrzyłem na Pałac Kultury i Nauki, byłem ciekaw, czy uda mi się z niego zeskoczyć. Nigdy się nie udało - wspominał w rozmowie z Kamilem Durczokiem.

14 października wzleciał balonem tak wysoko, jak żaden inny człowiek i rzucił się w kierunku Ziemi z 39 km, lądując na pustyni w Nowym Meksyku na obu nogach. Feliks Baumgartner będzie we wtorek 23 października gościem "Faktów po Faktach" w TVN24 o godz. 19.25. Rozmowę poprowadzi Kamil Durczok.

Francuski skoczek spadochronowy Michel Fournier chce pobić rekord Felixa Baumgartnera i skoczyć z 40 km. Próbę zapowiedział na maj 2013 roku. Francuz już raz próbował skoczyć z tak dużej wysokości, ale napełniony helem balon odleciał w stratosferę bez niego.

Start i... chwilę potem najbardziej dramatyczny moment skoku. Ekipa Red Bull Stratos udostępniała film ze skafandra Feliksa Baumgartnera, na którym widać, jak wpada w "korkociąg", a następnie odzyskuje kontrolę nad lotem i szczęśliwie ląduje. Pojawił się też materiał, na którym widać akcję sprowadzania na Ziemię kapsuły i balonu Austriaka.

Na skok Feliksa Baumgartnera z 39 km patrzyły wczoraj miliony ludzi. Wyczyn Austriaka transmitowały największe stacje newsowe na świecie, a relacje z niego zajmują czołowe miejsca na większości portali.

Felix Baumgartner pobił również czwarty rekord - uważa Borysław Dzieciaszek, rekordzista Polski w skokach spadochronowych. Jak wyjaśnił, we "Wstajesz i wiesz" w TVN24, chodzi o najdłuższą drogę pokonaną z zamkniętym spadochronem.

- Najbardziej ekscytujący był moment, kiedy stałem na szczycie świata. Czułem, że cały świat patrzy - mówił na konferencji prasowej Felix Baumgartner, który skoczył ze spadochronem z wysokości 39 km i pokonał barierę dźwięku.

"Przełom", "bohater", "pionier" - w takich słowach eksperci opisują Felixa Baumgartnera i jego skok z wysokości ponad 39 kilometrów. - Jakim trzeba być silnym psychicznie człowiekiem, żeby wyjść w skafandrze w przestrzeń kosmiczną i skoczyć? - pyta dr Jerzy Achimowicz. - To było niesamowite - dodaje były kosmonauta Mirosław Hermaszewski.

W Poznaniu misję Baumgartnera śledzono nawet na dworcu kolejowym. Opinie były zgodne. - Jestem pełen podziwu, facet jest rewelacyjny - mówili kibicujący Austriakowi widzowie.

Skok ze stratosfery to nie tylko przełom technologiczny. To także część ogromnej kampanii sponsora misji - Red Bulla. Niegdyś mistrzami szumu był Steve Jobs i Apple. Dzisiaj wyprzedził ich Red Bull - ocenia miesięcznik "Forbes".

Felix Baumgartner wzniósł się w niedzielę balonem na wysokość powyżej 39 km, ustanawiając rekord najwyższego załogowego lotu balonem. O ok. 8 km pobił też rekord skoku ze spadochronem z największej wysokości. Szczęśliwie wylądował na wschodzie stanu Nowy Meksyk w USA.

- Powtarzamy w kółko wszystko, co do tej pory zrobiliśmy. Felix jest naładowany pozytywną energią, sypia dobrze, ćwiczy. Liczy się tylko pogoda - powiedział w rozmowie z tvn24.pl James Myers, członek zespołu przygotowującego Felixa Baumgartnera do skoku z granicy kosmosu w stronę Ziemi. Przy pomyślnych wiatrach dojdzie do niego w niedzielę.

- Umiejętność panowania nad swoimi emocjami, stresem, złością i frustracją musi u niego być. Sportowiec podejmujący takie wyzwanie jest człowiekiem radzącym sobie lepiej ze stresem niż przeciętny śmiertelnik - powiedziała psycholożka Maria Rotkiel o odczuciach, jakie Felix Baumgartner mógł mieć po odwołaniu jego próby bicia rekordu.