Strajk nauczycieli

9 kwietnia 2019

W czwartek sejmowa Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży debatowała nad wnioskiem posłów PO-KO o odwołanie ze stanowiska minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej. Za negatywną opinią w sprawie wniosku było 18 posłów, 13 - przeciw, nikt się nie wstrzymał. Po godzinie 23 w czwartek o przyjęciu lub odrzuceniu wniosku ma zdecydować w głosowaniu cały Sejm.

"Zwracamy się do Pana, Panie Premierze, o natychmiastowe odwołanie Pani Anny Zalewskiej, Minister Edukacji Narodowej, oraz podjęcie działań prowadzących do naprawy polskiej oświaty, zdewastowanej w ciągu ostatnich trzech lat" - zaapelowało piętnastu Nauczycieli i Nauczycielek Roku z lat 2002-2018 w liście do premiera Mateusza Morawieckiego. "Zapowiedzieliśmy, że w pewnej chwili powiemy Pani Minister: sprawdzam. Ta chwila właśnie nadeszła" - podkreślili.

Założenia przyjętej w ekspresowym tempie nowelizacji Prawa oświatowego prezentował w czwartek w Sejmie Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W tym czasie minister edukacji Anna Zalewska przyglądała mu się z ław rządowych. Pytana, kto w tej sprawie reprezentuje rząd, wicepremier Beata Szydło odpowiedziała, że nie jest istotne, kto przedstawia projekt, bo został przyjęty przez cały rząd. - Minister Zalewska przygotowuje w tej chwili okrągły stół - dodała.

Strajk nauczycieli zostanie zawieszony, ale decyzja ZNP nie zmieniła postępu prac nad nowelą dotyczącą przeprowadzenia egzaminów maturalnych. W czwartek Sejm w głosowaniu przyjął zmiany w dwóch ustawach. - Nie możemy sobie pozwolić, żeby była jakakolwiek niepewność dla maturzystów, jeśli chodzi o możliwość zdawania matur - mówił premier Mateusz Morawiecki. Minister edukacji Anna Zalewska podziękowała władzom ZNP za decyzję o zawieszeniu strajku. Politycy opozycji mówili w komentarzach, że nauczyciele wiele zyskali, ale sprawa nie jest jeszcze zakończona.

Od soboty 27 kwietnia Związek Nauczycielstwa Polskiego zawiesza ogólnopolski strajk, ale go nie kończy - poinformował w czwartek jego prezes Sławomir Broniarz. - Panie premierze Morawiecki, dajemy panu czas do września. Czekamy na konkretne rozwiązania z pana strony - zwrócił się do szefa rządu.

- Dzisiaj dopiero przyszło do nas zaproszenie do udziału w okrągłym stole - poinformował w czwartek Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Obrady mają się odbyć w piątek 26 kwietnia. Wcześniej szef kancelarii premiera Michał Dworczyk mówił, że do wszystkich uczestników, "poza wysyłką w formie papierowej", zaproszenia zostały wysłane także mailem.

Jeśli rada pedagogiczna nie przeprowadzi klasyfikacji i promocji, zrobi to dyrektor lub nauczyciel wyznaczony przez organ prowadzący - zdecydował w czwartek Sejm, nowelizując prawo oświatowe dotyczące klasyfikacji maturzystów i przeprowadzenia matur. W nocy z czwartku na piątek nowelizację bez poprawek przyjął Senat.

- Taka pójdzie propaganda: nie sprawdzili się dyrektorzy, nie sprawdziły się samorządy - ocenił podejście rządu do kwestii strajku w oświacie i zagrożenia dla przeprowadzenia matur w rozmowie z TVN24 działacz opozycji w czasach PRL Zbigniew Janas. Jego zdaniem zmiany przepisów zaproponowane przez premiera nie rozwiążą problemu, a działanie rządu jest jedynie próbą przerzucenia odpowiedzialności na innych.

Rządzący sprowokowali ten protest rozrzucaniem kilkudziesięciu miliardów, wyraźnie mówiąc, że to przed wyborami - stwierdził w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 i tvn24.pl były premier Marek Belka, odnosząc się do trwającego strajku nauczycieli. Jak dodał,"rząd nie ma żadnego moralnego prawa mówić, że budżet nie jest z gumy, bo przed chwileczką 40 miliardów złotych zostało rozdysponowane przedwyborczo".

Skoro premier chce siłowo rozwiązywać problemy polskiej edukacji, to nie posuniemy się nawet o krok do przodu. A jest poważny problem - powiedziała w "Faktach po Faktach" wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO). Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik (PiS) stwierdził, że rządowy projekt to "bardzo dobra nowelizacja", która zapewni spokój.

- Szukajmy jakiegoś porozumienia, ja po prostu o to proszę. Rozumiem, że może formuła okrągłego stołu zapowiedziana przez pana premiera nie jest najszczęśliwsza. Chciałbym, żeby to był okrągły stół, który będzie prowadzony rozsądnie, czyli w takich grupach, gdzie rzeczywiście można rozmawiać, a nie że będą setki osób - mówił w środę prezydent Andrzej Duda.

W związku z trwającym strajkiem nauczycieli przygotowania do tegorocznych egzaminów maturalnych, które rozpoczną się 6 maja, przebiegają w atmosferze niepewności. Na ostatniej prostej premier Mateusz Morawiecki ogłosił projekt, który - jak zapowiedział - "zagwarantuje, że w każdej średniej szkole maturzyści przystąpią do matury".

W piątek 26 kwietnia w samo południe ma rozpocząć się posiedzenie okrągłego stołu na temat oświaty. Z taką propozycją, w związku z trwającym strajkiem nauczycieli, wyszedł premier Mateusz Morawiecki. W środę na konferencji prasowej szef kancelarii premiera Michał Dworczyk zdradził szczegóły dotyczące harmonogramu obrad i zaproszonych uczestników.

Rząd, próbując ratować sytuację, stwarza jeszcze większe zagrożenie, jeszcze większe kłopoty dla uczniów, nauczycieli i dyrektorów, a sam umywa ręce - ocenił w rozmowie z TVN24 prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz, komentując rządową propozycję zmian w prawie oświatowym, dotyczącą klasyfikacji maturzystów.

Premier Mateusz Morawiecki ogłosił w środę projekt nowelizacji prawa oświatowego, który zakłada, że jeżeli o klasyfikacji uczniów nie zadecyduje rada pedagogiczna, będzie mógł to zrobić sam dyrektor szkoły. Projekt już w czwartek ma przejść przez Sejm i Senat, a następnie trafić do podpisu prezydenta.

- Rząd ogrywa społeczeństwo, pokazując fatalny przykład tworzenia prawa na kolanach, ad hoc, do doraźnych celów - mówił w środę prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz, odnosząc się do zapowiadanych zmian w prawie, które mają zagwarantować, że każdy maturzysta będzie mógł w tym roku przystąpić do egzaminu dojrzałości. - Ta decyzja jest porażką rządu - ocenił.

Ile trzeba wydać z państwowej kasy, żeby zadowolić duże grupy wyborców? Odpowiedź na to pytanie może mieć przełożenie na dobry wynik wyborczy. Koszt podwyżki, jakiej chcieliby nauczyciele, jest zdecydowanie mniejszy niż wielkość programu 500 plus, ale w przeliczeniu na jeden głos, to właśnie "zdobycie" nauczyciela staje się mniej opłacalne. Rząd może stosować chłodną kalkulację. Materiał magazynu "Czarno na białym".