0

Protest rodziców osób niepełnosprawnych

25 kwietnia 2018

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę na odmowę wstępu na posiedzenie Sejmu w czasie protestu opiekunów osób niepełnosprawnych w maju tego roku. Jak wskazał sąd, ograniczenie wstępu do budynków sejmowych miało oparcie w przepisach prawnych, w tym ustawowych. Patryk Wachowiec z Forum Obywatelskiego Rozwoju, który złożył skargę, zapowiedział odwołanie od wyroku sądu.

Koszt 40-dniowego protestu rodzin osób niepełnosprawnych w Sejmie wynosi około 66 tysięcy złotych - poinformowała szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska. Jak dodała, nie została podjęta decyzja, kto zostanie tymi kosztami obciążony.

Dzisiejsza dyskusja nie dotyczy niepełnosprawnych. Dotyczy sytuacji, która zaistniała w wyniku okupowania części pomieszczeń sejmowych - stwierdził poseł PiS Włodzimierz Bernacki, przewodniczący sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Komisja ta w piątek zajmuje się oceną przebiegu protestu osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, który przez 40 dni trwał w Sejmie na przełomie kwietnia i maja. Przedstawiciele protestujących, którzy chcieli wziąć udział w posiedzeniu dostali zakaz wstępu do Sejmu do 27 maja 2020 roku. Na piątkową komisję nie zostali też wpuszczeni dziennikarze. Przewodniczący tłumaczył, dlaczego.

W niedzielę weszła w życie ustawa o pomocy niepełnosprawnym, która zakłada dla nich między innymi szybszy dostęp na rehabilitację oraz do lekarza specjalisty. - Należy podkreślić, że ta ustawa rozwiązuje jedynie problem medyczny, ale nie wszystkie nasze problemy, bo w dalszym ciągu nie mamy minimum socjalnego i tylko 800 złotych na życie - zaznaczył we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 Jakub Hartwich, jeden z niepełnosprawnych, którzy wraz z rodzicami protestował przez kilkadziesiąt dni w Sejmie.

My nazwaliśmy tę ustawę wydmuszką, dlatego że już dzisiaj wiemy, że osoby niepełnosprawne nie dostaną się bez kolejki do lekarzy specjalistów - powiedziała w rozmowie z TVN24 jedna z liderek osób, które protestowały w Sejmie Iwona Hartwich. Odniosła się w ten sposób do ustawy, która miała pomóc niepełnosprawnym, jednak - jak się okazało - wyklucza dzieci do 16. roku życia. Z kolei premier Mateusz Morawiecki zadeklarował w sobotę, że rząd "zrobi wszystko, żeby placówki były coraz bardziej dostępne na różnego rodzaju usługi rehabilitacyjne".

Nowa ustawa o ułatwieniach dla niepełnosprawnych ma zacząć obowiązywać od pierwszego lipca. Jak informuje czwartkowe wydanie "Dziennika Gazety Prawnej", wspomniana ustawa gwarantująca nowe uprawnienia osobom ze znaczną niepełnosprawnością nie obejmuje dzieci, bo w ich przypadku nie orzeka się o stopniu niepełnosprawności.

Byliśmy świadkami nowej odsłony "Big Brothera" z udziałem opozycji - powiedziała w środę na posiedzeniu sejmowej komisji polityki społecznej i rodzin Bernadeta Krynicka (PiS). Odniosła się w ten sposób do zawieszonego po 40 dniach protestu osób niepełnosprawnych w Sejmie. - Wszyscy widzieli, jak się zachowywały osoby, opiekunowie osób niepełnosprawnych. Byliśmy świadkami agresji matek, wręcz transu kobiet, które powinny się spalić ze wstydu - stwierdziła. Jej zdaniem "strajk był zainspirowany przez opozycję".

Niełatwe spotkanie Beaty Szydło z mieszkańcami Będzina na Śląsku. Jedna z przybyłych mieszkanek - matka "głęboko upośledzonej Patrycji" zarzuciła wicepremier, że rząd nie zauważa osób z niepełnosprawnościami, takich jak jej córka. Na znak niezadowolenia z opieszałości polityków, oddała przyniesioną ze sobą broszkę.

Niepełnosprawne kobiety, które urodziły dzieci, muszą liczyć przede wszystkim na siebie. Ma to zmienić program "Dostępność plus", który zakłada przydzielanie takim osobom odpowiedniego asystenta. - Osoby niepełnosprawne ogólnie nie są postrzegane jako potencjalni rodzice - mówi w programie "Polska i świat" Magdalena Sikorska, chorująca na zanik mięśni mama siedmioletniego Felka.

Posłanka niezależna Joanna Scheuring-Wielgus podczas swojego wystąpienia w Sejmie połączyła się telefonicznie z niepełnosprawnym Jakubem Hartwichem, który skomentował wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego. - W dalszym ciągu mamy 900 złotych na życie. Proszę przestać kłamać - powiedział Hartwich, który wraz z matką i innymi niepełnosprawnymi oraz ich rodzicami przez 40 dni protestował w budynku Sejmu.

- Kilka sondaży pokazało, że Prawo i Sprawiedliwość będzie traciło - ocenił w TVN24 Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia z Platformy Obywatelskiej. On i inni goście "Kawy na ławę" rozmawiali w niedzielę o ostatnich notowaniach partii politycznych i zawieszonym proteście osób niepełnosprawnych. Działań rządu w kwestii tego drugiego bronił wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

- Te "ofiary losu” nagle wchodzą do Sejmu, bo Sejm jest ich, bo są pełnoprawnymi obywatelami, bo rząd też jest ich, bo wybrali go. I osoby, które powinny być w założeniu społeczeństwa bierne, pasywne, nieszczęśliwe nagle próbują zmienić coś w ustawodawstwie, są aktywne, mają siłę, stają się rebeliantami w pozytywnym tego słowa znaczeniu - mówiła w TVN24 Agnieszka Szpila, pisarka i matka niepełnosprawnych bliźniaczek.