Korea Północna grozi USA

8 sierpnia 2017
KNS/AFP/EAST NEWSKim Dzong Un ociepla czasami swój wizerunek (nagrania archiwalne)

Tuż przed obchodami amerykańskiego Dnia Niepodległości Korea Północna ogłosiła, że przeprowadziła pierwszą udaną próbę międzykontynentalnego pocisku balistycznego (ICBM). Pod koniec lipca 2017 roku poinformowano o kolejnej, po której Kim Dzong Un stwierdził, że całe terytorium USA znajduje się w zasięgu rakiet Pjongjangu. Zaniepokojenie możliwościami nieprzewidywalnego reżimu rośnie. Coraz bardziej stanowcze stają się również reakcje społeczności międzynarodowej. Na początku sierpnia Rada Bezpieczeństwa ONZ jednomyślnie zdecydowała o zaostrzeniu sankcji wobec Korei Północnej.

Tuż przed obchodami Dnia Niepodległości w Stanach Zjednoczonych oraz kilka dni przed szczytem G20 w Hamburgu, na którym USA, Chiny, Japonia i Korea Południowa miały omówić wysiłki na rzecz powstrzymania testów jądrowych i rakietowych Pjongjangu, Korea Północna poinformowała, że przeprowadziła pierwszą udaną próbę międzykontynentalnego pocisku balistycznego (ICBM).

Telewizja państwowa zaznaczyła, że Korea Północna "jest silną potęgą jądrową" i posiada "bardzo potężny ICBM, który może uderzyć w każde miejsce na świecie". Podczas "historycznego" testu nowa rakieta Hwasong-14 po 39 minutach lotu spadła do Morza Japońskiego w japońskiej strefie ekonomicznej.

Po próbie amerykańskie źródła przekazały, że ICBM może mieć zasięg co najmniej 5,6 tysięca kilometrów, co oznacza, że mógłby dosięgnąć Alaski. Ocenione zostało to jako poważny krok naprzód w rozwoju programu balistycznego Pjongjangu.

Pentagon zapewnił, że siły zbrojne USA są w stanie obronić kraj przed nowo powstałym zagrożeniem, a rzecznik resortu obrony przypomniał o przeprowadzonej w czerwcu udanej próbie przechwycenia przez siły zbrojne USA pocisku, który symulował ICBM wystrzelony przez Koreę Północną.

Władze północnokoreańskie kontynuują swój program jądrowy i próby rakietowe mimo zakazu Rady Bezpieczeństwa ONZ i nałożonych już sankcji. Po informacjach z 4 lipca napięcie na Półwyspie Koreańskim wzrosło, podobnie jak presja, by społeczność międzynarodowa działała w sposób bardziej zdecydowany. Inicjatywie nałożenia nowych sankcji gospodarczych sprzeciwiały się jednak początkowo Chiny i Rosja. Waszyngton kontynuował naciski na Moskwę i Pekin.

Coraz wyżej, coraz dalej

28 lipca poinformowano, że Korea Północna przeprowadziła kolejną próbę ICBM. Według Pjongjangu, unowocześnioną wersję pocisku Hwasong-14 wystrzelono na rozkaz Kim Dzong Una. Przywódca KRLD miał obserwować przebieg próby i po jej zakończeniu wyrazić swoją "wielką satysfakcję". Agencja KCNA podała, że rakieta przeleciała 998 kilometrów, osiągając maksymalną wysokość blisko 3725 kilometrów. Jej lot trwał 47 minut. Rakieta spadła do morza w pobliżu Japonii.

"Próba po raz kolejny potwierdziła niezawodność systemu ICBM, pokazała zdolność jego uruchomienia z zaskoczenia w każdym miejscu i o każdej porze oraz jasno udowodniła, że w zasięgu pocisków jest całe terytorium Stanów Zjednoczonych, powiedział z dumą Kim" - odnotowała słowa Kim Dzong Una, agencja KCNA.

Jeszcze tego samego dnia Seul zapowiedział, że rozmieści "strategiczne amerykańskie zasoby wojskowe" na Półwyspie Koreańskim. Donald Trump stwierdził natomiast, że jest "bardzo rozczarowany postawą Chin".

W reakcji na ostatnią próbę Korei Północnej Pekin wyraził sprzeciw wobec działań Pjongjangu, określając je jako "sprzeczne z rezolucjami Rady Bezpieczeństwa (ONZ) i życzeniami społeczności międzynarodowej". Jednocześnie wyrażono nadzieję, że "wszystkie strony zachowają ostrożność, by zapobiec dalszej eskalacji napięć oraz wspólnie chronić pokój i stabilność w regionie".

5 sierpnia Rada Bezpieczeństwa ONZ jednomyślnie przyjęła rezolucję o nałożeniu nowych sankcji gospodarczych na Koreę Północną. Według prezydenta USA Donalda Trumpa to "największy pojedynczy pakiet sankcji w historii". Chiny, które są największym partnerem handlowym Pjongjangu, zapowiedziały, że będą "w 100 procentach, w pełni i ściśle stosować nową rezolucję".

Kim Dzong Un przemierzający na białym koniu ośnieżone pola i lasy wokół góry Pektu - takie zdjęcia w czwartek pokazały państwowe północnokoreańskie media, przypominając wyprawę przywódcy do "duchowej ojczyzny" jego dynastii. W podróży, którą Kim odbył pod koniec ubiegłego roku, towarzyszyła mu między innymi jego żona Ri Sol Ju oraz wysocy dowódcy armii - podała agencja Reutera.

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres jest głęboko zaniepokojony odstąpieniem Korei Północnej od moratorium na przeprowadzanie prób jądrowych i testów międzykontynentalnych rakiet balistycznych - oświadczył w środę w Nowym Jorku jego rzecznik.

Stany Zjednoczone poradzą sobie z "prezentem" świątecznym od Korei Północnej - powiedział dziennikarzom prezydent Donald Trump po telekonferencji z amerykańskimi żołnierzami w posiadłości Mar-a-Lago na Florydzie. O tym, że Waszyngton dostanie "prezent" od Pjongjangu, mówił wcześniej wiceszef północnokoreańskiego MSZ.

Siły zbrojne Korei Północnej są w gotowości, by wprowadzić w życie "każdą decyzję przywódcy" - ostrzegł w sobotę szef sztabu generalnego tego kraju Pak Dzong Czon. Wcześniej Pjongjang poinformował, że przeprowadził w piątek kolejny test rakietowy na poligonie w Sohae.

Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un ryzykuje "utratą wszystkiego", "jeśli będzie działał w sposób wrogi" - ocenił prezydent USA Donald Trump. Dodał również, że kraj Kima "musi się zdenuklearyzować". Komentarz Trumpa to odpowiedź na komunikat Pjongjangu o udanym "ważnym teście" na poligonie, który miał zostać zlikwidowany.

Kim Song, ambasador Korei Północnej przy ONZ napisał w sobotę, że tematu denuklearyzacji jego kraju "nie ma już na stole" negocjacyjnym. Dodał też, że rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi nie są potrzebne, ponieważ dialog ten był grą amerykańskiej administracji na użytek wyborców. Kilkanaście godzin później Pjongjang przeprowadził nieopisany dokładniej "test o wielkim znaczeniu".

Pokaz fajerwerków, tańce z flagami i Kim Dzong Un przecinający czerwoną wstęgę - w taki sposób Korea Północna świętowała zakończenie budowy miasta Samjiyon, jednego z największych projektów gospodarczych w tym kraju od lat. Nowy górski kurort ma pomieścić cztery tysiące rodzin i jest "przykładem nowoczesnej cywilizacji" - zachwalają północnokoreańskie media. Obrońcy praw człowieka zwracają jednak uwagę, że w czasie budowy wykorzystywano "pracę niewolniczą".

Północnokoreańskie media państwowe zaatakowały w sobotę premiera Japonii Shinzo Abe, nazywając go "imbecylem i politycznym karłem". Była to reakcja na zarzuty japońskiego polityka pod adresem Pjongjangu, jakoby ostatni test rakietowy tego kraju był próbą pocisku balistycznego, a nie - jak uważa Korea Północna - rakiet krótkiego zasięgu z wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej.

Dwa niezidentyfikowane pociski zostały wystrzelone z terenu Korei Północnej - poinformowało w czwartek Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Sił Zbrojnych Korei Południowej. Premier Japonii Shinzo Abe przekazał, że postępowanie Pjongjangu jest "poważnym zagrożeniem nie tylko dla Japonii, ale również dla społeczności międzynarodowej".

Kim Dzong Un dokonał inspekcji jednostki wojskowej na wyspie w pobliżu granicy morskiej z Koreą Południową. Przywódca Korei Północnej nadzorował ćwiczenia artylerii - przekazała reżimowa agencja KCNA. Kim dał się także sfotografować z żeńskim oddziałem.

"Obecna niezrównoważona sytuacja w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi nie może trwać dłużej" - oświadczyła misja Korei Północnej przy ONZ. Uznała, że Pjongjang z dotychczasowych relacji z Waszyngtonem wyniósł jedynie "poczucie zdrady". "Oburzenie naszego narodu osiągnęło punkt kulminacyjny" - czytamy w komunikacie dyplomatów.

Władze Korei Północnej nie uważają, by USA były w stanie opracować w ciągu dwóch tygodni nowy plan dla pogrążonych w impasie rozmów nuklearnych. Wątpliwości w tej sprawie wyraził rzecznik MSZ w Pjongjangu. Sobotnie negocjacje, które odbyły się w okolicach Sztokholmu, zostały zerwane przez delegację północnokoreańską.