Gorąca granica Syrii i Turcji

8 października 2012

Szef MSZ Turcji Mevlut Cavusoglu stwierdził w czwartek, że nie jest ważne, co mówi prezydent Francji Emmanuel Macron, ponieważ wspiera on jego zdaniem terroryzm. Wcześniej Macron powiedział, że Ankara nie może oczekiwać solidarności od sojuszników w NATO, bo jej operacja w Syrii była "faktem dokonanym".

Dyrektor do spraw komunikacji w kancelarii prezydenta Turcji Fahrettin Altun oświadczył we wtorek, że siły Turcji i Rosji ustanowią strefę bezpieczeństwa w północno-wschodniej Syrii niezależnie od tego, czy wycofali się stamtąd Kurdowie. Ministerstwo obrony w Ankarze poinformowało, że wojsko rozpoczęło loty rozpoznawcze i operację usuwania min w Syrii w przygranicznym pasie o szerokości 10 kilometrów.

Stany Zjednoczone zdradziły i porzuciły Kurdów w Syrii - oznajmił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Kurdom doradził, by "w myśl umowy Moskwa-Ankara wycofali się ze strefy przy granicy syryjsko-tureckiej, gdyż w przeciwnym razie zostaną zmiażdżeni przez turecką armię".

Dowódca Syryjskich Sił Demokratycznych przekazał, że zrealizowały one zobowiązania wynikające z porozumienia USA i Turcji w sprawie wycofania kurdyjskich sił z północno-wschodniej Syrii - powiedział przedstawiciel władz USA. "Na tym etapie nie ma potrzeby przeprowadzania nowej operacji wojskowej" - oświadczyło w reakcji na informację o wycofaniu się Kurdów tureckie ministerstwo obrony.

Prezydent USA Donald Trump jest przygotowany na użycie siły militarnej, jeśli będzie trzeba - oświadczył amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo w telewizji CNBC, gdy spytano go o ofensywę Turcji na siły kurdyjskie w północnej Syrii.

We wtorek wieczorem prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan w rozmowie z dziennikarzami podczas powrotu do kraju z wizyty w Azerbejdżanie powiedział, że Turcja nigdy nie ogłosi zawieszenia broni w północno-wschodniej Syrii. W środę do Turcji uda się wiceprezydent USA Mike Pence.

Bliskiemu Wschodowi znów grozi widmo tak zwanego Państwa Islamskiego, a siła USA gaśnie - pisze "New York Times" w tekście pt. "Trump czyni Syrię i Bliski Wschód coraz bardziej niebezpiecznymi", opisując sojusz Kurdów z Damaszkiem w obliczu tureckiej inwazji. Według gazety w tej chwili "priorytetem Ameryki musi być ochrona żołnierzy na polu walki i zabezpieczenie broni nuklearnej" w Turcji.

W niedzielę syryjska armia wkroczyła do miasta Tel Tamer w północno-wschodniej Syrii - poinformował Damaszek. To efekt porozumienia między rządem w Damaszku a kontrolującymi ten region siłami dowodzonymi przez Kurdów. Dotychczasowi przeciwnicy sprzymierzyli się w celu odparcia tureckiej ofensywy.

Prezydent Donald Trump nakazał wycofanie niewielkich sił USA stacjonujących jeszcze w Syrii na południe, by znalazły się dalej od miejsc, gdzie Turcja prowadzi ofensywę przeciw syryjskim Kurdom - poinformował w niedzielę szef Pentagonu Mark Esper. Około tysiąca amerykańskich żołnierzy zostanie wycofanych z północy Syrii, gdzie trwa operacja militarna sił tureckich.

Europa doprowadziła do takiego podziału, jaki jest na Bliskim Wschodzie, Syrii czy Iraku po I wojnie światowej, kiedy tworzono tam terytoria mandatowe i w gruncie rzeczy Europa nigdy tam nie posprzątała - mówił w "Faktach po Faktach" Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador RP na Łotwie oraz w Armenii, komentując rozwój tureckiej ofensywy militarnej na kontrolowanym przez Kurdów północnym wschodzie Syrii. Drugim gościem programu był politolog i amerykanista Grzegorz Kostrzewa-Zorbas.

O powściągliwość i uniknięcie operacji zbrojnej w północnej Syrii zaapelował do władz Turcji prezydent Iranu Hasan Rowhani. Zaznaczył przy tym, że Turcy słusznie niepokoją się o swoje południowe granice, a siły USA powinny opuścić region. Jednocześnie na północnym zachodzie Iranu, przy granicy z Turcją, rozpoczęły się niezapowiadane wcześniej manewry wojskowe.

Iran jest przeciwny jakiejkolwiek tureckiej operacji zbrojnej w Syrii - wskazano w oświadczeniu wydanym we wtorek przez MSZ w Teheranie. Szef irańskiej dyplomacji Mohammad Dżawad Zarif w poniedziałkowej rozmowie telefonicznej ze swoim tureckim odpowiednikiem Mevlutem Cavusoglu poparł syryjską suwerenność. Tureckie ministerstwo obrony poinformowało we wtorek o zakończeniu przygotowań do operacji.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump w poniedziałek zagroził "całkowitym zniszczeniem" tureckiej gospodarki, jeśli Ankara podejmie jakiekolwiek działania, które przywódca USA "w swej wspaniałej i niezrównanej mądrości" uzna za przekraczające granice. W poniedziałek rano czasu polskiego Biały Dom poinformował o wycofaniu amerykańskich sił z obszaru przy granicy z Turcją w północno-wschodniej Syrii, co spotkało się z ostrą krytyką amerykańskich kongresmenów.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zapowiedział w sobotę, że Turcja przeprowadzi w Syrii powietrzną i lądową operację wojskową na wschód od rzeki Eufrat. - Daliśmy wszystkim ostrzeżenia dotyczące Eufratu i działaliśmy z wystarczającą cierpliwością - uznał. Turcja oskarża USA, że działają zbyt wolno na rzecz utworzenia strefy zdemilitaryzowanej.

Szef tureckiego resortu obrony narodowej, generał Hulusi Akar poinformował amerykańskiego sekretarza obrony Marka Espera w rozmowie telefonicznej, że jeśli ze strony USA nie będzie postępu ws. strefy zdemilitaryzowanej w Syrii, Ankara zakończy z nimi współpracę.