Boeing 777 zestrzelony na Ukrainie

18 lipca 2014

"Mój kraj potrzebuje dostaw odpowiedniego sprzętu, który pomógłby nam pilnować naszych granic i przerwać powstanie przy minimalnym użyciu przemocy" - napisał w liście otwartym do rządu Stanów Zjednoczonych i do Amerykanów opublikowanym w piątkowe popołudnie w dzienniku "Washington Post" prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Polityk nawiązał w nim też do zestrzelenia "przez separatystów" na wschodzie kraju boeinga, stwierdzając, że "Putin dał dziecku broń" i nie wiadomo, co z tego wyniknie.

Ostatnie szczątki ofiar katastrofy zestrzelonego nad wschodnią Ukrainą samolotu malezyjskich linii lotniczych dotarły już do Holandii. Około godziny 15.45 na lotnisku w Eindhoven wylądowały dwie maszyny - holenderska i australijska. Każda z nich miała na pokładzie 19 trumien ze szczątkami ofiar katastrofy boeinga.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy opublikowała zapis rozmów telefonicznych, które mają potwierdzać bezpośredni udział Rosji w destabilizowaniu sytuacji na wschodzie Ukrainy. "Rozmowy te dowodzą, że w rosyjski scenariusz destabilizacji sytuacji na Ukrainie bezpośrednio zaangażowany jest były zastępca sekretarza rady generalnej rosyjskiej partii rządzącej Jedna Rosja Aleksiej Czesnakow" - napisano w oświadczeniu opublikowanym na stronie SBU.

- Wydawało się, że separatyści tolerują dziennikarzy, którzy mają ich akredytacje, wydawało się, że jest bezpiecznie. Nagle usłyszeliśmy strzały. Okazało się, że ktoś do nas strzela. Dwa naboje trafiły w nasz samochód - opowiadał Wojciech Bojanowski, specjalny wysłannik TVN24 na Ukrainę. Reporter blisko tydzień spędził w miejscu, w którym doszło do zestrzelenia malezyjskiego samolotu i, gdzie trwają walki separatystów z ukraińską armią.

Na oficjalnym profilu Malaysia Airlines w serwisie Twitter zostało zamieszczone zdjęcie opatrzone hashtagiem #STAYSTRONG. To apel o wsparcie po dwóch tegorocznych tragediach z udziałem samolotów tych linii. Internauci szybko na niego odpowiedzieli.

Po zestrzeleniu malezyjskiego boeinga Władimir Putin, na którego "prawdopodobnie" spadnie odpowiedzialność za tę tragedię, przekształci się w oczach Zachodu w "groźnego tyrana". Jego "koledzy przekonani o tym, że lepiej poradziliby sobie z całą sytuacją" mogą tylko na to czekać - uważa Goerge Friedman, szef agencji Stratfor w analizie, której tłumaczenie znalazło się w piątkowym wydaniu dziennika "Rzeczpospolita". Friedman zastanawia się, czy Putin nie podzieli losu Nikity Chruszczowa i Borysa Jelcyna.

W ukraińskiej sieci zawrzało, po tym jak młoda kobieta z miasta Torez, opodal którego zestrzelono malezyjskiego boeinga, pochwaliła się swoim najnowszym "nabytkiem". Opublikowała między innymi zdjęcia tuszu do rzęs "z Amsterdamu, a raczej z pola, łapiecie, o co chodzi". To jedna z wielu informacji wskazujących na to, że ofiary tragedii lotniczej ograbiono. O tym, że na miejscu katastrofy dochodzi do aktów szabrownictwa, opowiada również reporter TVN24 Wojciech Bojanowski.

Władze Australii wyślą do Europy dodatkowo 100 policjantów i niewielką liczbę żołnierzy. Przyłączą się oni do międzynarodowego zespołu, który ma zabezpieczyć miejsce katastrofy samolotu na wschodzie Ukrainy - poinformował w piątek premier Tony Abbott.

Po katastrofie lotu MH17 rosyjski prezydent Władimir Putin trafił na okładki wielu światowych tygodników opinii. "Newsweek" publikuje tekst dziennikarza Bena Judaha o trybie życia przywódcy imperium. Dziennikarz "Time'a" Simon Shuster wskazuje, że Putin rozgrywa Zachód przeciwko sobie, a magazyn opatruje okładkę minimalistyczną, ale poruszającą ilustracją. "The Economist" z kolei podkreśla, że kłamstwa Władimira Putina będą miały ogromne konsekwencje dla jego narodu i całego świata.

Ukraińskie siły rządowe weszły do 100-tysięcznego Lisiczańska w obwodzie ługańskim na wschodzie kraju i nadal blokują opanowane przez separatystów prorosyjskich Donieck i Ługańsk – poinformował w czwartek rzecznik operacji antyterrorystycznej Andrij Łysenko. Tymczasem słynny lider Prawego Sektora Dmytro Jarosz wraz z ochotniczym batalionem "Donbas" miał wpaść w zasadzkę rebeliantów pod Donieckiem. Wiadomość ta została jednak zdementowana przez dowódcę formacji Semena Semenczenkę.

Jeden z liderów prorosyjskich separatystów na Ukrainie Aleksander Chodakowski w wywiadzie dla agencji Reutera nieoczekiwanie potwierdził, że jego "żołnierze" byli w posiadaniu rosyjskich systemów obrony przeciwrakietowej Buk. Dowódca batalionu "Wostok" dodał też, że system mógł przybyć z Rosji, a potem do niej powrócić, by "zatrzeć ślady" jego obecności na Ukrainie. Kilka godzin później agencja RIA Novosti podała, że Chodakowski zaprzecza, by kiedykolwiek wypowiedział takie słowa.

Rosyjskie media coraz częściej piszą o dowodach, które mają wskazywać, że to ukraińskie wojsko stoi za zestrzeleniem malezyjskiego samolotu. Media opozycyjne ostrzegają natomiast: "Rosja stanęła przed ścianą" i chcą, by elity wpłynęły na prezydenta Władimira Putina, by nie szedł w stronę konfliktu.

Holenderski urząd ds. bezpieczeństwa (OVV) poinformował, że oficjalnie przejął śledztwo ws. katastrofy rejsu MH17. W tej chwili specjaliści z Wielkiej Brytanii, których Holandia poprosiła o pomoc, badają czarne skrzynki. W pierwszej kolejności upewniają się, czy przy skrzynkach nie manipulowano. Urządzenie zapisujące rozmowy w kokpicie "jest uszkodzone", ale nie ma śladów sugerujących, że ktoś próbował je zniszczyć - podali.