Źródło zdj. gł.: sxc.hu
Do zbrodni doszło w stolicy Chile - Santiago.
Na dzień przed urodzinami
Dziecko zginęło w przededniu swoich 10. urodzin. 26-letnia Erna Rivera swoją córeczkę dosłownie skatowała. Biła ją, kopała i pchnęła na meble. Do wszystkiego przyznała się policji i stwierdziła, że "straciła nad sobą panowanie".
W wyniku pobicia dziewczynka doznała licznych urazów, miała nudności, a potem zemdlała. Rivera zawiozła córkę do najbliższego szpitala, gdzie nastąpiło zatrzymanie akcji serca dziewczynki. Mimo reanimacji dziecko nie przeżyło.
Źródło: PAP, tvn24.pl