Proces ws. podtopionej 16-latki. "To jest państwo bezprawia"

Paulina cierpi na porażenie czterokończynowe
Paulina cierpi na porażenie czterokończynowe
Źródło wideo: tvn24
Źródło zdj. gł.: TTV
Ruszył proces w sprawie 16-letniej Pauliny Sokół, która ponad dwa lata temu, niezauważona przez ratowników, zniknęła pod wodą na miejskim basenie w Łomży. W efekcie długotrwałego niedotlenienia dziś jest niepełnosprawna - cierpi na porażenie czterokończynowe. Na ławie oskarżonych zasiadły cztery osoby - dwóch ratowników, kierownik pływalni oraz lekarz, który udzielał dziewczynie pierwszej pomocy.

Podczas rozprawy obrońcy oskarżonych wnosili o odroczenie sprawy i przekazanie jej do ponownego rozpatrzenia przez prokuraturę. Według nich, w trakcie postępowania przygotowawczego popełniono wiele błędów, m. in.: zbyt mało czasu poświęcono na zapoznanie się z materiałem dowodowym, a w trakcie eksperymentu procesowego czterech oskarżonych występowało w charakterze świadków.

Obrońca kierownika pływalni argumentował także, że jego klient oskarżony jest m.in. o nieprawidłowe prowadzenie dokumentów na obiekcie. Według niego, nie ma precyzyjnej informacji, o jakie dokumenty chodzi.

Ostatecznie sąd, po godzinnej przerwie, odrzucił wniosek obrony i rozpoczął proces.

Czterech oskarżonych

Dwaj ratownicy oskarżeni są o nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu Pauliny oraz bezpośrednie narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub uszczerbku na zdrowiu.

Kierownik pływalni nr 1 w Łomży odpowiada za narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. A lekarz pogotowia ratunkowego jest oskarżony o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu Pauliny Sokół.

"To jest państwo bezprawia"

Prokuratura w akcie oskarżenia wskazała także wiele zaniedbań na pływalni.

Okazuje się, że dwa lata po wypadku na basenie wciąż nie ma odpowiedniego sprzętu ratowniczego, a kamery monitoringu wciąż uniemożliwiają obserwację całej pływalni.

Faktem tym oburzona jest matka Pauliny. - To jest państwo bezprawia - komentowała po zakończeniu pierwszej rozprawy.

Niedopilnowali

Niedopilnowali

"Córka pływa i nagle znika"

9 kwietnia 2010 roku Paulina wybrała się na pływalnię miejską w Łomży. Przez 45 minut pływała razem z innymi. Zarejestrowały to kamery monitoringu. W pewnym momencie zniknęła z pola widzenia kamery.

- Jak oglądamy monitoring, to panów ratowników tam nie ma. Jest nasza córka pływająca i nagle znika, ponieważ kamera nie obejmowała jakiegoś kawałka basenu - wspomina ojciec Pauliny Marek Sokół.

Ojciec Pauliny jest pewien tego, kto zawinił

Ojciec Pauliny jest pewien tego, kto zawinił

Długie leczenie

Wezwana na miejsce zdarzenia karetka pogotowia dotarła po trzech minutach. Rozpoczęła się dramatyczna walka o życie dziewczyny. Po przywróceniu akcji serca na szpitalnym oddziale ratunkowym, Paulina trafiła na OIOM z rozpoznaniem wstępnym "utonięcie, stan po reanimacji".

Ale dziewczyna przeżyła. Po dwóch miesiącach leczenia na intensywnej terapii szpitala w Łomży Paulina została przeniesiona do kliniki rehabilitacji dziecięcej w Białymstoku. Tam odzyskała przytomność, jednak jej stan zdrowia poprawił się nieznacznie.

- Wynikiem długotrwałego niedotlenienia jest porażenie czterokończynowe. Stwierdzono to dopiero po obudzeniu się Pauliny ze śpiączki - mówi matka dziewczyny Elżbieta Sokół.

ZOBACZ WIĘCEJ NA STRONACH TTV

Autor: mn, mon/k / Źródło: TTV

Czytaj także: