Policyjne "progi satysfakcji": zginie 314 osób

 
Przełożeni policjantów przygotowali "progi satysfakcji"
Źródło zdj. gł.: TVN24
W wypadkach zginie 314 osób, 35,2 proc. podejrzanych wpadnie na gorącym uczynku, a 15,4 proc. przestępstw popełnią nieletni. To nie są przewidywania jasnowidza tylko… "progi satysfakcji" ustalone przez stołecznych policjantów. "Życie Warszawy" dotarło do dokumentu, w którym warszawska policja wypisała, jakie chce mieć wyniki w tym roku.

Dziennikarze "Życia Warszawy" niektóre przewidywania policjantów nazywają wręcz "szokującymi". W piśmie, do których dotarł dziennik czytamy m.in.: "Zakładany jest spadek liczby wypadków ze skutkiem śmiertelnym z 344 do 314 (o 8,9 proc.)".

Wewnętrzna instrukcja już kilka miesięcy temu trafiła do wszystkich komend w mieście. - Dzięki niej obserwujemy, jak funkcjonują poszczególne komendy. Jak szef zarządza ludźmi - mówi Marcin Szyndler, rzecznik komendanta stołecznego policji.

Progi ustalane są na podstawie analizy wielu czynników. Zakładamy, że będzie postęp w naszej pracy, chociaż nic się nie stanie, gdy założenia nie zostaną zrealizowane. Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji
Policjant, jak i zwykły obywatel, nie rozumie tej filozofii. Uważa, że to wymysł przełożonego, tak jak w PRL – czyn społeczny. Ale musi wykonać normę. Lucjan Bełza, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego BBN

Na gorących uczynku ma być zatrzymanych 35,2 proc. podejrzanych

Z tego samego dokumentu wynika też, że tym roku 35,2 proc. podejrzanych ma być zatrzymanych na gorącym uczynku (m.in. za rozboje, włamania, kradzieże pojazdów), 15,4 proc. przestępstw popełnią nieletni (około 5 proc. więcej niż w poprzednich latach), a patroli na ulicach będziemy mieć o 5 proc. więcej.

– Progi ustalane są na podstawie analizy wielu czynników. Zakładamy, że będzie postęp w naszej pracy, chociaż nic się nie stanie, gdy założenia nie zostaną zrealizowane – tłumaczy Marcin Szyndler.

– Policjant, jak i zwykły obywatel, nie rozumie tej filozofii. Uważa, że to wymysł przełożonego, tak jak w PRL – czyn społeczny. Ale musi wykonać normę. Tylko nikt nie wie, dlaczego taką, a nie inną – puentuje w rozmowie z "Życiem Warszawy" Lucjan Bełza, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego BBN.

Źródło: "Życie Warszawy"

Czytaj także: