"Mama Kasi cały czas płacze. Ojciec rzadko bywa trzeźwy"

TVN24

Aktualizacja:
TVN24Dziadkowie Madzi złożyli wyjaśnienia w prokuraturze

Rodzice ojca Madzi złożyli wyjaśnienia w prokuraturze. Nie chcieli jednak zdradzić, co powiedzieli śledczym. Wiadomo tylko, że zostali wezwani w roli świadków, a ich wyjaśnienia dotyczyły sprawy zmarłej wnuczki, a nie Krzysztofa Rutkowskiego.

Rodzice Bartłomieja pytani byli przez dziennikarzy o udział we wtorkowej konferencji. Zaprzeczyli, by było to dla nich obciążeniem psychicznym. - Pan Rutkowski jest człowiekiem, który się nami zajął i nam pomógł i w tej chwili my będziemy bronić jego, tak jak on bronił nas - mówiła babcia Madzi.

W ten sposób matka Bartłomieja odniosła się do konfliktu słownego między Rutkowskim a policją. Rutkowski zarzucił komendantowi głównemu - Markowi Działoszyńskiemu - kłamstwo w sprawie działań policji związanych z poszukiwaniem Magdy z Sosnowca. Policja twierdzi, że wbrew temu, co mówi Rutkowski, ma dokumenty potwierdzające, że oferowała rodzicom pomoc psychologa. Odmówić miał ojciec dziecka. Komenda Główna Policji rozważa obecnie wystąpienie do sądu z pozwem przeciwko Rutkowskiemu.

- Nie wiem jak z Kasią, ale z nami, dziadkami, na temat mediatorów nie rozmawiał nikt z policji - powiedziała babcia Madzi. - Chcieliśmy wyjaśnić sytuację, bo do nas do domu nikt nie przyszedł i nie zaproponował pomocy. Syn mówi, że też sobie takiej sytuacji nie przypomina, aczkolwiek podpisywali różne papiery - dodała.

Dziadkowie Madzi pytani byli też o to, czy utrzymują kontakt z rodzicami Katarzyny W. - Mamy kontakt. Syn był u mamy Kasi, ale ona nie jest w stanie rozmawiać, cały czas płacze. Ma też kontakt z bratem Kasi. Z jej ojcem jest ciężki kontakt, bo on rzadko kiedy jest trzeźwy, a teraz tym bardziej ma powód - mówiła matka Bartłomieja.

Tragedia Madzi

Półroczna Magda zaginęła 24 stycznia br. Początkowo jej matka utrzymywała, że dziewczynka została porwana. W sprawę zaangażował się Krzysztof Rutkowski. To on w miniony czwartek nagrał swoją rozmowę z kobietą, podczas której powiedziała mu, że dziecko zginęło w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Katarzyna W. zeznała, że dziecko miało upaść na podłogę i uderzyć o próg w mieszkaniu. W piątek wieczorem - już policjantom - pokazała miejsce ukrycia zwłok Madzi.

Katarzyna W., która w sobotę usłyszała zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka, została aresztowana na dwa miesiące. Uwzględniając prokuratorski wniosek sąd podał, że u podstaw decyzji o aresztowaniu podejrzanej leżała obawa matactwa i ucieczki. CZYTAJ WIĘCEJ

Źródło: tvn24

0