Kurski i Mularczyk wyszli z komisji

Kurski i Mularczyk bojkotują komisję
Kurski i Mularczyk bojkotują komisję
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Jacek Kurski i Arkadiusz Mularczyk są oburzeni zachowaniem przewodniczącego komisji ds. nacisków Andrzeja Czumy z PO i na znak protestu wyszli z przesłuchania jednego ze świadków. Ich zdaniem Czuma paraliżuje prace, bo uchyla każde pytanie, które uderza w ministra Ćwiąkalskiego, albo Platformę: - To skandal - mówią krótko.

Mularczyk, który po opuszczeniu obrad zwołał krótką konferencję prasową powiedział, że z takim przewodniczącym jak Andrzej Czuma wysiłek członków komisji ds. nacisków nie ma większego sensu. - Ta komisja nie może tak funkcjonować. To, co działo się dzisiaj to już skandal. Praktycznie każde niewygodne dla prokuratora i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego i Platformy pytanie posłów PiS było uchylane przez Czumę - argumentował poseł Mularczyk.

Wyszli bo to farsa... Ale wrócą

Kurski: To kompromitacja

Kurski: To kompromitacja

I właśnie z powodów, o których mówił poseł PiS, razem z Jackiem Kurskim postanowił opuścić piątkowe obrady sejmowej komisji śledczej ds. nacisków na służby, podczas których w trybie niejawnym przesłuchiwano prokuratora Radosława Wasilewskiego.

- Wyszliśmy z tego przesłuchania, bo nie widzimy celu, aby brać udział w takiej farsie, jaka się odbywa - mówił Mularczyk. A Kurski dodawał: - Ta komisja to jak dotąd jedna wielka kompromitacja.

Posłowie zapowiedali jednak, że wrócą na przesłuchanie drugiego warszawskiego prokuratora Ryszarda Pęgala, którego tajne przesłuchanie miało rozpocząć się w samo południe. Ostatecznie przełożono je jednak na inny termin. Komisja zwolniła Pęgala do domu z przyczyn osobistych.

Czuma: Pytania posłów bez związku ze sprawą

Posłowie PO odpierają zarzuty kolegów z PiS-u i tłumaczą, że to właśnie parlamentarzyści Kurski i Mularczyk paraliżują działania komisji poprzez zadawanie wielu zbędnych pytań.

Odpowiadając na zastrzeżenia parlamentarzystów PiS Czuma odparł, że "uchylał tylko te pytania Mularczyka, które były od rzeczy".

Przewodniczący odpiera zarzuty

Przewodniczący odpiera zarzuty

- Pytania zacząłem oddalać wtedy, gdy poseł Mularczyk - w ramach badania osobowości prokuratora Wasilewskiego - rozpoczął zadawanie pytań dotyczących spraw sprzed kilku dni, czy tygodni. Nasza komisja bada, czy były naciski w latach 2005-2007 - podkreślił poseł PO. Dodał, że także zarzut posłów PiS o obradowaniu komisji nie mającej kworum jest chybiony, bo regulamin sejmowy stanowi, że kworum w komisji to 30 procent jej stanu - a co najmniej trzech z siedmiu członków zawsze uczestniczy w posiedzeniu.

- Te zarzuty można wytłumaczyć wzrastającą nerwowością posłów z Prawa i Sprawiedliwości, wobec informacji świadków - mówił Czuma. W jego ocenie żadne z dotychczasowych tajnych zeznań prokuratorów (łącznie pięć osób) nie zawiera elementów tajemnicy, których nie można by ujawnić.

- Jestem za jak największą jawnością naszych prac i dostępnością ich dla mediów. Moim zdaniem nie ma tu żadnych tajemnic i w najbliższych dniach jeszcze raz tę sprawę przeanalizuję - zapewniał przewodniczący.

Źródło: TVN24, Fakty TVN

Czytaj także: