"Kaczyński czuje się zagrożony"

Schetyna: Kaczyński nadal pod ochroną BOR, bo nie czuł się bezpiecznie
Schetyna: Kaczyński nadal pod ochroną BOR, bo nie czuł się bezpiecznie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Szef MSWiA Grzegorz Schetyna twierdzi, że Jarosław Kaczyński czuje się zagrożony, bo dostaje anonimy z pogróżkami. Dlatego przedłużył mu ochronę BOR. - Nie mam powodu, żeby mu nie wierzyć - mówi w RMF FM Schetyna.

Jak twierdzi Schetyna, ochrona została przedłużona na wniosek prezesa Prawa i Sprawiedliwości, który uzasadnił go obawami o swoje bezpieczeństwo.

Byłemu premierowi minął okres, kiedy ustawowo, po odejściu ze stanowiska przysługiwała mu ochrona BOR. Na mocy ustawy o Biurze Ochrony Rządu ochrona przysługuje prezydentowi, premierowi, marszałkom Sejmu i Senatu oraz najważniejszym ministrom. Szef MSWiA może jednak wystąpić o ochronę dla osób, które w ustawie nie są wymienione.

Tak właśnie stało się w przypadku Jarosława Kaczyńskiego. - Jeśli czuje się zagrożony, jeżeli otrzymuje anonimy, pogróżki, jeśli jest możliwość fizycznej agresji, to wtedy ochrona może przysługiwać - powiedział Schetyna.

Kamiński: Pogróżki pod adresem Jarosława Kaczyńskiego były poważne

Kamiński: Pogróżki pod adresem Jarosława Kaczyńskiego były poważne

Jego zdaniem przedłużenie ochrony prezesowi PiS nie ma związku z podobieństwem do brata - prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

W lutym, kiedy byłemu premierowi przysługiwała jeszcze ustawowa ochrona BOR, szef MSWiA zdecydował o zredukowaniu mu ochrony o połowę - do jednego służbowego samochodu i trzech oficerów BOR. MSWiA uzasadniało to wówczas koniecznością cięcia wydatków.

"Wylewanie pomyj na polityków to normalne"

Decyzję szefa MSWiA w sprawie przedłużenia ochrony dla Jarosława Kaczyńskiego chwalą politycy PiS. -

- Pogróżki były poważne, cieszę się wicepremier wziął je pod uwagę, i przedłużył ochronę. Tak się postępuje w demokratycznym państwie - powiedział w TVN24 rzecznik klubu PiS Mariusz Kamiński. - Najgorsze, co mogłoby się zdarzyć, to zlekceważenie takiej sytuacji, a później, gdyby coś się wydarzyło, ktoś musiałby wziąć za to odpowiedzialność - podkreślił rzecznik klubu PiS.

Jego zdaniem "wylewanie pomyj na polityków" to normalna rzecz, ale w przypadku lidera PiS to coś więcej niż nieprzychylne listy. - Po wywiadach telewizyjnych dostaję różne maile, często obraźliwie. Ale w tym przypadku [Kaczyńskiego - red.] mieliśmy bardzo poważne pogróżki, istniało niebezpieczeństwo, że dojdzie do jakiś ekscesów - dodał.

Źródło: RMF FM, TVN24

Czytaj także: