Polska

"Będzie krwawe polityczne lato"

Polska

Aktualizacja:
TVN24To nie koniec przygody Kazimierza Marcinkiewicza z polityką

Kazimierz Marcinkiewicz wieszczy niezwykle ostrą kampanię prezydencką. Pytany, kto powinien zostać prezydentem - Bronisław Komorowski czy Radosław Sikorski - podkreśla: - Polska polityka potrzebuje młodych, wykształconych i dynamicznych. Dobrze, gdyby prezydent był z tego świata młodej Polski. Były premier w rozmowie z dziennikiem "Polska The Times" nie mówi też stanowczego "nie" własnej kandydaturze w walce o najważniejszy urząd w państwie.

- Wystartowałbym, gdyby zagrażała namkandydatura Lecha Kaczyńskiego, ale nie zagraża - wyjaśnia Marcinkiewicz w rozmowie z dziennikarzami Anitą Werner i Pawłem Siennickim. Dopytywany jednak, czy jego decyzja jest ostateczna, odpowiada: - Jeśli wybory będą we wrześniu, to do majajest czas na podejmowanie tego rodzajudecyzji. Nie myślę o tym - tłumaczy.

Dziś wśród członków PO wygrałby Bronisław Komorowski. Jest od początku w partii, jest jednym z liderów. Sikorski nie miał czasu wejść do partii, nie zna jej, nie ma tam zbyt wielu stronników. Ale w PO jest dużo młodych ludzi, którzy potrzebują kogoś takiego jak Radek Sikorski. Lidera już nie z pokolenia Solidarności, nieoglądającego się tylko w przeszłość. Wszystko może się zdarzyć. Kazimierz Marcinkiewicz

I choć na temat swojego ewentualnego startu w wyborach zbyt wiele mówić nie chce, przyznaje, że obecnie jest w trakcie powrotu do polityki. - Jeszcze wciąż nie stanąłem na nogi tak, jak bym chciał na nich stać. Ale to robię - mówi.

"Każdy z PO wygra z Kaczyńskim"

Polityk, uważa, że każdy kandydat PO z Lechem Kaczyńskim wygra w cuglach. Kto nim będzie? - Dziś wśród członków PO wygrałby Bronisław Komorowski. Jest od początku w partii, jest jednym z liderów. Sikorski nie miał czasu wejść do partii, nie zna jej, nie ma tam zbyt wielu stronników - tłumaczy i jednocześnie podkreśla: - Ale w PO jest dużo młodych ludzi, którzy potrzebują kogoś takiego jak Radek Sikorski. Lidera już nie z pokolenia Solidarności, nieoglądającego się tylko w przeszłość. Wszystko może się zdarzyć.

Według Marcinkiewicza, Sikorski byłby prezydentem obytym w świecie. - Ma londyńskie i amerykańskie doświadczenie, świetną żonę, znaną w całym świecie. A przecież żona też liczy się w tym wyścigu, bo Polacy patrzą na prezydencką parę. Anne Applebaum mogłaby być dla Polaków kimś takim jak królowa Bona - wylicza zalety obecnego szefa MSZ.

Upokorzeniem byłoby dla Kaczyńskiego, gdyby to Radek Sikorski, czyli minister, którego on wyrzucił z rządu, wygrał z nim w demokratycznych wyborach, gdyby naród wybrał właśnie jego. Kazimierz Marcinkiewicz

Na pytanie, kogo by wybrał - Komorowskiego czy Sikorskiego - odpowiada: - Polska polityka potrzebuje młodych, wykształconych, doświadczonych i dynamicznych. Dobrze, gdyby prezydent był z tego świata młodej Polski, a kiedy trzeba – miał odpowiedni majestat.

Gorąca kampania wyborcza

Marcinkiewicz uważa, że tegoroczna kampania wyborcza będzie "najostrzejsza z dotychczasowych". - Przeżyjemy krwawe polityczne lato - ocenia. Wyborcza atmosfera - według polityka - gorąca będzie dzięki próbie dyskredytacji kandydata PO przez PiS. - Obaj oberwą i to mocno. (...) Ludzie z PiS nie zostawią na nich suchej nitki - dodaje.

Były premier twierdzi, że ataki na Radosława Sikorskiego wynikają ze strachu przed porażką w wyborach Lecha Kaczyńskiego. - Upokorzeniem byłoby dla Kaczyńskiego, gdyby to Radek Sikorski, czyli minister, którego on wyrzucił z rządu, wygrał z nim w demokratycznych wyborach, gdyby naród wybrał właśnie jego wyjaśnia.

Jakie haki?

Były premier zapytany o to, co może być tzw. hakami na Sikorskiego, odpowiada: "w czasie moich rządów żadne zarzuty wobec Radosława Sikorskiego nie padły". Ale szefem MSZ nie został, nie zgodził się na to Lech Kaczyński.

- Podał dwa powody: obywatelstwo brytyjskie Sikorskiego (...) a po drugie, że jest za młody - mówi Marcinkiewicz.

Tymczasem niektórzy uważają, że faktycznym powodem mogła być historia białoruskiego szpiega Siergieja Monicza. Monicz miał próbować zwerbować byłego polskiego dyplomatę na Litwie. Został aresztowany przez polskie i litewskie służby. Ale wcześniej interweniować w jego sprawie miał właśnie Sikorski. Czy mogło chodzić o to? - To bardzo możliwe - przyznał b. premier.

Polityk w wywiadzie dla "Polski" broni jednak Sikorskiego przed zarzutami, że ten "zdradził" PiS (w rządzie tej partii był ministrem obrony narodowej). - To Jarosław Kaczyński zdradził, zmienił swoje zdanie i złamał porozumienie z Radkiem Sikorskim - czytamy w gazecie.

Miliardowa łapówka? "To bzdury"

W rozmowie z "Polską" Marcinkiewicz wyznaje też, że Jarosław Kaczyński podczas rządów PiS "wierzył w donosy i czerpał z nich wiedzę".

- Pamiętam komitet polityczny, kiedy byłem premierem, na którym Jarosław Kaczyński bardzo ostro mówił o rządzie. Krytykował, że przecież III RP była aferalna, a tu żadne afery nie wyszły. Biadolił, że już minęło tyle miesięcy, a żaden polityk PO czy SLD nie został aresztowany. Mówił, że muszą być efekty naszego dojścia do władzy, tak dłużej być nie może.

Haki były także na Marcinkiewicza. - (Były donosy - red.), że jako szef rządu wziąłem miliardową łapówkę. (...) Kaczyński powiedział mi, że brał to pod uwagę przy odwoływaniu mnie. To jakieś bzdury, ale w PiS jest wyjątkowo dużo ludzi, którzy patrzą na Polskę z pozycji szpiegowskich - tłumaczy.

Źródło: Polska The Times

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości