Uchwała PKW opublikowana w Dzienniku Ustaw. Marszałek Sejmu ma dwa tygodnie na zarządzenie wyborów

TVN24 | Wybory prezydenckie 2020

Autor:
ads, akr/pm
Źródło:
TVN24
Uchwała PKW opublikowana w Dzienniku UstawTVN24
wideo 2/36
TVN24Uchwała PKW opublikowana w Dzienniku Ustaw

W poniedziałek w Dzienniku Ustaw została opublikowana uchwała Państwowej Komisji Wyborczej dotycząca wyborów prezydenckich. Tym samym ruszył 14-dniowy termin, w którym marszałek Sejmu musi ponownie zarządzić wybory. Poinformował o tym w TVN24 szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.

Zarządzone na 10 maja wybory prezydenckie nie odbyły się. Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła w wydanej tego dnia uchwale, że "brak było możliwości głosowania na kandydatów" i dodała, że fakt ten jest równoważny w skutkach z przewidzianym w art. 293 Kodeksu wyborczego brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów. W takim przypadku, jak stanowi Kodeks wyborczy, marszałek Sejmu ponownie zarządza wybory nie później niż w 14. dniu od dnia ogłoszenia uchwały Państwowej Komisji Wyborczej w Dzienniku Ustaw.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Uchwała została opublikowana 1 czerwca, po 22 dniach od jej wydania przez PKW. Poinformował o tym w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera.

- W sobotę otrzymaliśmy kolejną ekspertyzę potwierdzającą taki fakt, że można uchwałę opublikować. Sytuacja jest ekstraordynaryjna. Tego rodzaju uchwała wprost w Kodeksie wyborczym nie jest przewidziana. Chcieliśmy przeanalizować sytuację prawną, wszystkie konsekwencje. W sobotę ostatnia analiza spłynęła i dzisiaj uchwała została opublikowana - powiedział Dworczyk.

"Mamy pewność"

Mówił także o powodach, dla których uchwała została teraz opublikowana. - Pierwszy to zgodność z prawem, zgodność z obwiązującymi przepisami, tak żeby nie popełnić deliktu. Drugi aspekt jest taki, że gdyby ta uchwała została ogłoszona wcześniej, pani marszałek ogłaszałaby wybory w oparciu o ustawę korespondencyjną. Jak pamiętam wiele wypowiedzi wielu prominentnych polityków prominentnych, to chyba nikt nie chciał wyborów w oparciu o głosowanie korespondencyjne - mówił szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Jak ocenił, "mamy pewność, że jest to w oparciu o obowiązujące przepisy prawidłowo opublikowana uchwala". - Od dzisiaj płynie 14-dniowy termin, w którym marszałek Sejmu wskazuje termin wyborów - zauważył.

Dworczyk przekonywał także, że analiza uchwały Państwowej Komisji Wyborczej "to jest wyłącznie analiza poświęcona temu, czy uchwala, która została podjęta w takiej sytuacji, w takim trybie przez PKW powinna zostać opublikowana".

"28 czerwca to jest ostatni termin"

Dworczyk zaznaczył także, że termin wyborów prezydenckich "to będzie decyzja pani marszałek (Sejmu - red.)". - 28 czerwca to jest ostatni termin, w którym mogą odbyć się wybory w taki sposób, żebyśmy mieli pewność, że po 6 sierpnia prezydent Rzeczypospolitej Polskiej będzie zajmował swoje stanowisko, będzie prawidłowo wybrany na to stanowisko, żeby została zachowana ciągłość na tym stanowisku - wskazywał.

Pytany, czy może zadeklarować, że jeśli wybory odbędą się w czerwcu, to niezależnie od wyniku nie będą one kwestionowane przez rządzących ze względu na datę ich przeprowadzenia, minister odpowiedział: - Ja nie wiem nic na temat takich pomysłów i takich możliwości.

- Od początku staramy się doprowadzić do tego, żeby wybory odbyły się w przewidzianych konstytucją terminach. Cały proces wyborczy, żeby w ten sposób się odbywał. Pomimo zmiany naszego życia społecznego, politycznego, na którą miał wpływ koronawirus, staramy się dotrzymywać tych terminów - przekonywał Dworczyk.

Jego zdaniem "była szansa na to, żeby te wybory już się odbyły". - Obstrukcja opozycji w Senacie i działania niektórych samorządowców doprowadziły do tego, że termin został przesunięty, ale cały czas mamy szanse zachować ten zasadniczy termin i ciągłość sprawowania urzędu przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej - ocenił minister.

Dworczyk: staramy się doprowadzić do tego, żeby wybory odbyły się w przewidzianych konstytucją terminachTVN24

"Nie jest to majątek premiera Morawieckiego, tylko majątek innej osoby"

Szef KPRM był także pytany, czy premier Mateusz Morawiecki wspólnie z żoną ujawnią swój majątek bez względu na to, że nie obowiązuje jeszcze ustawa w sprawie jawności majątku rodzin najważniejszych urzędników państwowych. - Na tym również polega demokracja, że każdy z nas jest suwerenny, że działamy w oparciu o obowiązujące przepisy i te wszystkie przepisy, które dzisiaj obowiązują premier Mateusz Morawiecki wykonuje. Składa oświadczenia majątkowe w sposób regularny - mówił Dworczyk.

Czy majątek żony premiera zostanie ujawniony? "Wszystko musi się odbywać zgodnie z przepisami" >>>

Na uwagę, że majątek można ujawnić dobrowolnie, gość TVN24 ocenił, że "nie jest to majątek premiera Morawieckiego, tylko majątek innej osoby, w dodatku jego żony". - Mateusz Morawiecki wchodził do polityki mając od lat rozdzielność majątkową. Wszedł jako osoba majętna, rezygnując z intratnej posady, zapewniającej mu wygodne i spokojne życie, na rzecz służby publicznej - przekonywał Dworczyk. Jego zdaniem "warto to docenić".

Autor:ads, akr/pm

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24