We wtorek nad Houston w Teksasie szalała burza z piorunami. Doprowadziła ona do niebezpiecznej sytuacji w okolicznej miejscowości Cypress - piorun uderzył w dach jednego z domów. W efekcie doszło do spięcia w instalacji elektrycznej, które szczególnie dotkliwie odczuł jeden z mieszkańców budynku.
"Ogromny huk"
Wyładowanie poraziło 13-latka, który podczas burzy grał na komputerze w swoim pokoju. Jak relacjonował, w momencie zdarzenia fragment metalowego okucia biurka dotykał jego skóry. Ładunek uderzył prosto w jego brzuch i oślepił białym, jaskrawym światłem.
- To był ogromny huk. Bardzo się przestraszyłem i podskoczyłem. Poczułem też uderzenie prądu w brzuch, więc po prostu zacząłem krzyczeć, a potem mój tata zadzwonił pod numer alarmowy - opowiadał w rozmowie z lokalnymi mediami.
Rodzice chłopca natychmiast wezwali pomoc. Ratownicy medyczni ocenili stan nastolatka jako dobry - nie było potrzeby zabierania go na obserwację do szpitala. Uderzenie pioruna spowodowało także niewielki pożar na poddaszu domu i uszkodziło kilka urządzeń elektrycznych.
O sprawie napisał w mediach społecznościowych komendant policji Mark Herman z hrabstwa Harris, w którym leży Cypress. Przypomniał, żeby podczas burzy unikać kontaktu z urządzeniami podłączonymi do sieci elektrycznej oraz trzymać się z dala od instalacji elektrycznych i wodno-kanalizacyjnych.