W wyniku powodzi i osuwisk, które nawiedziły południowe regiony Tajlandii, zginęło co najmniej 170 osób - podała w niedzielę agencja Reuters. Zdaniem lokalnych władz bilans ofiar może jeszcze wzrosnąć.
Mocno dotknięte przez powodzie zostało miasto Hat Yai położone na Półwyspie Malajskim, w pobliżu wybrzeża Zatoki Tajlandzkiej. W ciągu dwóch dni, od czwartku do piątku, spadło tam 335 litrów wody na metr kwadratowy. Pod wodą znalazło się wiele domów. Jak donoszą lokalne media, ludzie, uciekając przed żywiołem, porzucali swoje samochody. Do tej pory czekają one na swoich właścicieli między innymi na jednym z mostów.
Zniszczona buddyjska świątynia
Buddyjska świątynia Wat Hat Yai Nai, która znajduje się w mieście Hat Yai, znana jest z monumentalnego, 35-metrowego posągu leżącego Buddy. Teraz to święte miejsce pokrywa gruba warstwa błota i gruzów, jest w niektórych miejscach uszkodzone. Mnisi od kilku dni próbują uprzątnąć świątynię, ale czeka ich jeszcze sporo pracy.
Jak poinformował Phra Khru Pawanakanlayanakun, jeden z mnichów, woda sięgała prawie pięciu metrów i dotarła do drugiego piętra budynku mieszkalnego mnichów.
- Wszystko, co zostało zbudowane, można odbudować. Możemy odbudować to razem - mówił. - Sama w sobie powódź nie była przerażająca, ale to, co nastąpiło po niej, po opadnięciu wody, jest już przerażające. Ludzie są pełni niepokoju, żalu i smutku - dodał.
Najwięcej ofiar śmiertelnych odnotowano w prowincji Songkhla, gdzie zginęło co najmniej 145 osób.
Autorka/Autor: anw
Źródło: Reuters, BBC
Źródło zdjęcia głównego: Reuters