Mieszkańcy Grenady i okolicznych miejscowości w Andaluzji na południu Hiszpanii od kilku dni doświadczają wstrząsów. W nocy z piątku na sobotę w rejonie zarejestrowano trzęsienie ziemi o magnitudzie 5, a we wtorek przed południem - 4,8. Po obu nastąpiły wstrząsy wtórne.
Trzęsienie ziemi w Hiszpanii. Kolejne wstrząsy
W nocy z wtorku na środę hiszpańskie miasto nawiedziły kolejne wstrząsy. Odnotowano ich co najmniej 10, z czego najsilniejszy, z epicentrum w Ogijares (siedem kilometrów na południe od Grenady), miał magnitudę 3,4 - poinformował hiszpański Narodowy Instytut Geograficzny (IGN). Po nim zanotowano dziewięć słabszych wstrząsów.
>>> CZYTAJ TAKŻE: Z powodu suszy muszą dostarczać wodę pitną cysternami
Służby medyczne przekazały, że udzieliły pomocy 14 osobom - w większości przypadków chodziło o ataki paniki lub napady lęku - a służby ratunkowe otrzymały ponad 500 zgłoszeń. We wtorek przedstawiciel władz Antonio Sanz poinformował, że ewakuowano około 600 mieszkańców budynków mieszkalnych wymagających kontroli.
- Nie ma żadnego bezpośredniego zagrożenia - powiedział Sanz podczas konferencji prasowej. Dodał, że nadal nie da się określić pełnego zakresu szkód, choć wstępne oceny wskazują, że ograniczają się one do uszkodzeń gzymsów i elewacji, a nie dotyczą poważnych problemów konstrukcyjnych.
Niepokój wśród mieszkańców
Niektórzy mieszkańcy odczuli jednak niepokój w związku z kolejnymi wstrząsami. Jedną z nich jest Paqui Valero, mieszkanka Albolote na przedmieściach Grenady. Powiedziała, że razem z partnerem wyszli wcześniej z pracy, zabrali ze sobą dzieci i pojechali na południe zatłoczoną autostradą. - Ogarnęła mnie ogromna panika - przyznała Valero.