Świat

W Kaesong zostali dobrowolnie. Seul boi się, że będą głodować

Świat

Aktualizacja:

Ministerstwo obrony Korei Południowej oznajmiło, że rozważa wszystkie potencjalne rozwiązania kryzysu wokół kompleksu przemysłowego Kaesong. - W najgorszym wypadku w grę wchodzi nawet opcja militarna - oznajmił minister Kim Kwan Dzin. Korea Północna odcięła dostęp do Kaesong, gdzie z własnej woli pozostało niemal tysiąc Koreańczyków z Południa.

Phenian już wcześniej groził zamknięciem wspólnego kompleksu przemysłowego, położonego na terytorium Korei Północnej. W środę rano groźby spełniono, zamykając przejście przez linię demarkacyjną, uniemożliwiając wjazd Koreańczykom z Południa. W Kaesong pozostaje ich 861.

Groźba Seulu

Po dwóch godzinach od zamknięcia granicy, minister Korei Południowej ds. zjednoczenia najpierw zaapelował o natychmiastowe otwarcie Kaesong, a wkrótce potem poinformował, że obywatele jego kraju będą mogli opuścić kompleks. - Najważniejsze jest bezpieczeństwo południowych Koreańczyków - oświadczył rzecznik ministra.

Agencja Reutera pisze, powołując się na źródła południowokoreańskie, że Phenian zezwolił pracownikom i menedżerom z Południa w kompleksie na powrót do domów. W środę zdecydowało się na to jednak tylko 36 osób, co oznacza, że fabryki w Kaesong nie przerwały pracy.

Południowokoreańskie ministerstwo ds. zjednoczenia narodowego sprecyzowało, że ci, którzy pozostali w kompleksie, są tam z własnego wyboru i chcą dopilnować pracy. Jednak wkrótce może im się skończyć żywność, ponieważ jest ono dostarczane z Korei Południowej.

Minister obrony w Seulu oznajmił, iż jego resort rozważa wszystkie możliwe rozwiązania kryzysu wokół Kaesong. - W najgorszym wypadku w grę wchodzi nawet opcja militarna - zagroził Kwan Jin. Powtórzył też zapewnienie ministra ds. zjednoczenia, że najważniejsze jest bezpieczeństwo obywateli Korei Południowej.

Tania siła robocza z Korei Północnej i południowokoreańska technologia

Nie ma jeszcze pewności, czy działania władz Korei Płn. oznaczają całkowite zamknięcie kompleksu Kaesong. Oznaczałoby to zaostrzenie i tak niezwykle napiętej sytuacji na Półwyspie Koreańskim.

Phenian już wcześniej groził zamknięciem prowadzonej wspólnie z Koreą Południową specjalnej strefy przemysłowej, mimo że Kaesong generuje ogromne zyski.

W 2012 roku w kompleksie, który jest połączeniem taniej siły roboczej z Korei Płn. z południowokoreańskim kapitałem i technologiami, wyprodukowano towary wartości 470 mln dolarów. Park technologiczny Kaesong istnieje od niemal dziesięciu lat. Jest siedzibą 123 południowokoreańskich firm. Pracuje w nim ponad 50 tys. Koreańczyków z Północy.

Kaesong jest dla Phenianu jednym z nielicznych źródeł dewiz. Jest także, a być może był, jedynym wspólnym koreańskim projektem gospodarczym i symbolem odprężenia w relacjach między oboma Koreami.

Napięcie narasta

Od lutego narasta napięcie między Koreą Północną i Południową. Phenian przeprowadził wtedy swoją trzecią próbę atomową, co spowodowało rozszerzenie sankcji ONZ wobec Korei Północnej.

Na początku marca Korea Południowa i Stany Zjednoczone rozpoczęły wspólne manewry wojskowe, które Phenian określił jako "wrogie". Władze Korei Północnej zagroziły nawet atakami na cele na kontynentalnym terytorium USA oraz na Hawajach i wyspie Guam, a także na amerykańskie bazy wojskowe w Korei Południowej. Gdy Stany Zjednoczone wysłały nad Półwysep Koreański kolejne bombowce strategiczne, Kim Dzong Un ogłosił gotowość wojsk rakietowych do ataku na Koreę Południową i USA. W minioną sobotę rząd w Phenianie ogłosił, że od tego momentu znajduje się w "stanie wojny" z Koreą Południową.

Autor: ktom, mk\mtom\k / Źródło: reuters, pap

Tagi:
Raporty: