Świat

Bohaterka narodowa, aktywiści Majdanu, postrach Rosjan, seksowny radykał. Kogo wybiorą Ukraińcy?

Świat

Ołeh Laszko chce "odbudować potęgę jądrową Ukrainy" i "utrzeć nosa" separatystom w Donbasie
Radykalna Partia Ołeha LaszkoW przedterminowych wyborach do ukraińskiego parlamentu startuje ponad 3 tys. kandydatów

Na Ukrainie nastała cisza wyborcza, przerywana strzałami w Doniecku i innych zajętych przez separatystów miastach Donbasu. Przedterminowe wybory do ukraińskiej Rady Najwyższej to prawdopodobnie najważniejszy w historii tego kraju plebiscyt, który pokaże, na ile dążenia aktywistów Majdanu i wojna w Donbasie zmieniły świadomość Ukraińców. Na kogo będą mogli zagłosować Ukraińcy?

Werchowna Rada (Rada Najwyższa Ukrainy) VIII kadencji będzie znacząco różnić się od obecnego składu parlamentu. Z pięciu partii, które przez ostatnie dwa lata miały w nim frakcje do Rady wejdą być może tylko Batkiwszczyna Julii Tymoszenko i Swoboda Ołeha Tiahnyboka, choć ta ostatnia partia fatalnie wypada w sondażach. Na pewno nie znajdzie się w niej do niedawna rządząca Partia Regionów, skompromitowana podczas wydarzeń na Majdanie i po ucieczce byłego prezydenta Wiktora Janukowycza, a także partia komunistyczna, która nie przekroczy 5-procentowego progu wyborczego.

W nadchodzących wyborach połowę 450-osobowego parlamentu Ukraińcy wyłonią spośród kandydatów z list partyjnych (ordynacja proporcjonalna), a połowę - w okręgach jednomandatowych (ordynacja większościowa).

Jak poinformował doradca ukraińskiego prezydenta Jurij Łucenko, w rozpisanych przez prezydenta Petra Poroszenkę przedterminowych wyborach parlamentarnych bierze udział ponad 50 partii i 3322 kandydatów w 225 jednomandatowych okręgach wyborczych.

Ukraińskie organizacje monitorujące proces wyborczy już poinformowały, że była to najczystsza kampania w historii głosowań na Ukrainie. Podczas poprzednich wyborów często dochodziło do przekupywania wyborców, korumpowania urzędników państwowych i kupowania miejsc na listach wyborczych. Wbrew obawom rządu, poza jednostkowymi przypadkami nie doszło do zamachów na kandydatów do parlamentu czy urzędników komisji wyborczych. Tydzień przed wyborami zaatakowano Wołodymyra Borysenkę, kandydata na posła z ramienia partii Front Ludowy premiera Arsenija Jaceniuka. Ukraińska milicja ujęła również dywersantów, którzy planowali zamachy na lokale wyborcze w kilku ukraińskich miastach.

Czysty czy brudny kandydat?

Ukraińcy doskonale pamiętają protesty na Majdanie i polityków, którzy podejmowali wówczas haniebne ustawy, m.in. o uproszczeniu procedury pozbawienia nietykalności deputowanych (wymierzone w Batkiwszczyznę i Swobodę), zakazie zgromadzeń czy poruszania się w kolumnie pojazdów przekraczających pięć aut. Doprowadziło to do eskalacji agresji w czasie rewolucji i pierwszych ofiar śmiertelnych. Pamiętają, kto był poplecznikiem obalonego prezydenta Wiktora Janukowycza i pomagał umacniać się jego Rodzinie – krewnym, politykom i urzędnikom, dzięki którym funkcjonowały schematy korupcyjne, przynoszące rządzącym i ich otoczeniu ogromne pieniądze.

Na wypadek, gdyby ktoś jednak zapomniał lub chciał sprawdzić przeszłość swojego kandydata, w ukraińskojęzycznej strefie internetu (uanet) pojawił się portal "Rada2014".

Wystarczy tam wskazać, kogo nie chce się widzieć w parlamencie. Wśród 13 kategorii są m.in. "Podejrzany o przekupywanie wyborców", "Popiera przejawy separatyzmu", "Nie głosował nad przyjęciem ustawy o potępieniu przemocy z 22.02", "Był członkiem partii / frakcji Partia Regionów lub Komunistycznej Partii Ukrainy". W zależności od zastosowanych kryteriów deputowani zostają zakwalifikowani do grup "czysty", "ubrudzony", "brudny" lub "bardzo brudny".

Portal został założony m.in. przez Ukraińskie Centrum Kryzysowe, organizację społeczną "Czesno" ("Uczciwie") i agencję marketingową RAM360. Na kogo więc mogą zagłosować w niedzielę ukraińscy wyborcy?

Aktywistka walczy dla męża

Tetiana Czornowoł, Front Ludowy Jedna z najtragiczniejszych bohaterek "Rewolucji Godności", jak nazwały protesty na Majdanie ukraińskie media. Kijowianka, w młodości zwolenniczka radykalnej nacjonalistycznej organizacji UNA-UNSO, której została rzeczniczką. Gdy władze partii, które protestowały przeciwko rządom prezydenta Łeonida Kuczmy, rozpoczęły negocjacje z władzą, Czornowoł uznała to za zdradę i opuściła szeregi organizacji.

W latach 1998-2001 była szefem Centrum Informacyjnego Republiki Iczkeria w Kijowie, utworzonego przy pomocy Asłana Maschadowa. Jeździła do Czeczenii, z której wysyłała „antyrosyjskie”, zdaniem władz Federacji, reportaże. Od 2005 roku zajmowała się dziennikarstwem śledczym, m.in. dostała się na teren posiadłości Wiktora Janukowycza - Meżyhiria - i opisywała nieprawidłowości oraz korupcję, dzięki której Wiktor Janukowycz "zarobił" na wystawne życie.

Gdy rozpoczęły się protesty na Majdanie, zapoczątkowane m.in. przez dziennikarzy Mustafę Najema i Innę Nerodyk, Tetiana Czornowoł od pierwszych dni dołączyła do nich. 25 grudnia została ciężko pobita przez nieznanych sprawców, najprawdopodobniej na polecenie ówczesnej władzy – w posiadłości obalonego Janukowycza znaleziono zdjęcia jej i należącego do niej wozu.

Po lutowej wygranej Euromajdanu Czornowoł została pełnomocnikiem rządu ds. polityki antykorupcyjnej , jednak w sierpniu złożyła dymisję ze stanowiska. Jako powód podała szereg niepowodzeń jej pomysłów, które miały prowadzić do likwidacji mechanizmów korupcyjnych w kraju. Jednak o wiele ważniejszą przyczyną była śmierć męża, Mykoły Berezowego, ochotnika batalionu Azow, który zginął od kuli snajpera w Gorłówce. 5 września Tetiana Czornowoł zajęła miejsce męża – została ochotnikiem w batalionie Azow.

To nie przeszkodziło jej jednak dołączyć do partii Front Ludowy, założonej przez premiera Arsenija Jaceniuka i przewodniczącego Rady Najwyższej Ołeksandra Turczynowa.

Czornowoł prowadziła kampanię wyborczą, jeżdżąc po małych miejscowościach w całej Ukrainie, tłumacząc idee Majdanu, Rewolucji Godności i przedstawiając swoje plany na wyjście Ukrainy z kryzysu.

Podczas protestów gwardzistów przed administracją prezydenta, do których doszło w połowie października, usiłowała negocjować z żołnierzami, została jednak brutalnie odepchnięta i poturbowana, a w twarz rozpylono jej pianę z gaśnicy.

Bohaterka w niewoli

Nadija Sawczenko, Batkiwszczyna

Nadija Sawczenko, nawigatorka i jedyna kobieta w ukraińskiej armii pilotująca śmigłowce Mi-24 jeszcze pół roku temu nie podejrzewała, że trafi do polityki. Wstąpiła do partii byłej premier Julii Tymoszenko i znalazła się na "jedynce" listy Batkiwszczyny już jako bohaterka narodowa Ukrainy. W szeregi ugrupowania została przyjęta jednogłośni, a Julia Tymoszenko oddała jej swoje - najwyższe - miejsce.

Wcześniej, w czerwcu, została zatrzymana przez separatystów po śmierci dziennikarzy rosyjskiego koncernu medialnego WGTRK, którzy trafili pod ostrzał artyleryjski w pobliżu Ługańska. Nadija, która kilka tygodni przed tymi wydarzeniami zgłosiła się na ochotnika do batalionu Ajdar ukraińskiej Gwardii Narodowej, została zatrzymana przez separatystów podczas przewożenia rannych Ukraińców. Trafiła – wciąż w nieustalony sposób – do Rosji, gdzie przebywa w areszcie w Woroneżu, podejrzana o współudział w zabójstwie rosyjskich dziennikarzy, a dokładniej – o wskazywanie celów ukraińskiemu wojsku. Sawczenko, uznana przez rosyjskie stowarzyszenie Memoriał za więźnia politycznego, od kilkunastu dni przechodzi "kontrolę psychiatryczną" w jednej z najgorszych moskiewskich "psychuszek" – Instytucie Serbskiego.

Żelazna dama walczy o przetrwanie

Julia Tymoszenko, Batkiwszczyna Julia Tymoszenko usiłuje odrobić straty po tym, jak z partii odeszli m.in. jej prawa ręka Arsenij Jaceniuk oraz inny lider ugrupowania, przewodniczący Werchownej Rady Ołeksandr Turczynow.

Stawia teraz na mocne wezwania do walki, krytykuje prezydenta Petra Poroszenkę za "miękkie serce" dla separatystów i zamierza oprotestować w sądzie porozumienie z Mińska, na którego podstawie ogłoszono rozejm w Donbasie. Jednocześnie wielu ekspertów twierdzi, że była pani premier pozostaje więźniem swojego wizerunku z czasów przed Majdanem, gdy odsiadywała wyrok za podpisywanie niekorzystnych umów gazowych z Rosją. Ten wizerunek nie przystaje do nowej, wojennej rzeczywistości m.in. dlatego, że podczas kampanii prezydenckiej i parlamentarnej media przypomniały biznesowe układy, zawierane przez Tymoszenko zanim weszła do polityki, oraz negocjacje z Putinem i "układanie się" z Wiktorem Janukowyczem przeciwko ówczesnemu prezydentowi Wiktorowi Juszczence.

Dowódca Donbasu z "listem gończym DRL"

Semen Semenczenko, Samopomicz (Samopomoc) Czarnym koniem wyborów może stać się partia założone w 2012 roku przez mera Lwowa Andrija Sadowego stowarzyszenie Samopomicz, która w ciągu dwóch miesięcy znacząco zwiększyła liczbę zwolenników (z 5 proc. do ponad 8 proc.). A wśród startujących z ramienia tej partii kandydatów najbardziej znanym – oprócz Sadowego – jest Semen Semenczenko, dowódca batalionu ochotniczego Donbas. W niektórych kręgach politycznych i wojskowych zyskał status legendy, w innych – zaciekłego wroga. Ukraińskie gazety informują, że każda partia, która chce wygrać wybory lub po prostu znaleźć się w parlamencie, musi mieć na listach co najmniej jednego "dowódcę ATO" (operacja antyterrorystyczna, prowadzona w Donbasie – red.). "To jest must-have tych wyborów" – piszą dziennikarze.

40-letni Semen Semenczenko do marca b.r. nosił zupełnie inne imię i nazwisko. Urodzony w Sewastopolu, narodowość – Rosjanin, Konstantin Griszyn, przed aneksją Krymu prowadził dobrze prosperujący biznes związany z produkcją filmową i telewizyjną. W marcu ojciec czwórki dzieci, były student słynnej rosyjskiej szkoły filmowej WGIK, postanowił dołączyć do rządowych sił ukraińskich. Został dowódcą ochotniczego batalionu Donbas, który "wykurzał" separatystów z Mariupola i Łysyczańska. Zasłynął m.in. wpisami na Facebooku pisanymi z miejsca walk, dosłownie spod kul. - Nie miałem innego wyjścia, musiałem zbierać pieniądze na leczenie rannych żołnierzy i pomoc dla rodzin zabitych – mówił w jednym z wywiadów.

Semen Semenczenko dopiero w połowie września pokazał twarz. Wcześniej - z obawy o swoją rodzinę - nosił kominiarkęmateriał wyborczy

19 sierpnia został ranny podczas walk w Iłowajsku, w których, według nieoficjalnych szacunków, mogło zginąć nawet 1000 ukraińskich żołnierzy. O jego męstwie pisał na swoim profilu prezydent Petro Poroszenko.

Zdecydował się na udział w wyborach, by modernizować struktury armii. Wtedy też po raz pierwszy zdjął zakrywającą mu twarz kominiarkę.

Część byłych podwładnych oskarża Semenczenkę o chęć wypromowania się, zarzucają mu m.in. niekompetentne dowodzenie, które miało stać się przyczyną porażki ukraińskich wojsk pod Iłowajskiejm. Semenczenko odpowiada, że oskarżający go żołnierze zostali osobiście przez niego, karnie wydaleni z batalionu za szaber.

Władze samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej wydały za nim "list gończy".

Głos Majdanu

Mustafa Najem, Blok Petra Poroszenki W przedterminowych wyborach parlamentarnych zdecydowało się wystartować wielu dziennikarzy – przede wszystkim niezależni, których zapamiętano z czasów protestów na Majdanie.

Wśród nich jest Mustafa Najem – reporter i jeden z założycieli telewizji Hromadske.tv, która odegrała znaczącą rolę w tłumaczeniu widzom istoty protestów na Majdanie Niepodległości w Kijowie, ale także koordynowaniu pomocy dla uczestników protestu oraz ochotników i żołnierzy, walczących w Donbasie z separatystami.

To on 21 listopada 2013 roku, po tym, jak prezydent Wiktor Janukowycz ogłosił, że Ukraina nie podpisze umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, wraz ze swoją koleżanką po fachu, dziennikarką telewizji "Piąty Kanał" Inną Nerodyk, wyszedł na Majdan Niepodległości w Kijowie i w portalach społecznościowych wezwał swoich znajomych i widzów, by zaprotestowali przeciwko polityce prezydenta Janukowycza.

33-letni Mustafa Najem – dziennikarz afgańskiego pochodzenia, wieloletni reporter śledczy portalu "Ukraińska Prawda", założonego przez zabitego w 2000 roku Georgija Gongadze – startuje z ramienia partii Petra Poroszenki wraz z innym popularnym dziennikarzem Serhijem Leszczenko i reporterką Switłaną Załyszczuk. Wielu potraktowało jego start w wyborach jako zdradę ideałów Majdanu. "Czy po to walczyliśmy z władzą, żeby teraz sięgać po parlamentarne przywileje i wchodzić w układy z ludźmi, którzy wcześniej jeśli nie pochwalali polityki Janukowycza, to na pewno korzystali z dobrodziejstw swoich wysokich pozycji?" – pytali go internauci na Facebooku.

"Próbuję się oswoić z tą myślą" – pisał z kolei dyrektor generalny Pierwszego Narodowego Kanału Telewizji Zurab Alasania, który kilka tygodni wcześniej zaproponował dziennikarzom prowadzenie własnego programu w jego stacji.

Dziennikarz tak tłumaczył swój start w wyborach: - Od lat krytykujemy wszystko, co dzieje się w kraju w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Teraz mamy dwa wyjścia: albo nadal krytykować, albo spróbować rzeczywiście coś zmienić.

Najem podkreślał, że jest rozczarowany powolnością wprowadzania reform przez parlamentarzystów po zmianie władzy. – Stworzymy lobby wewnątrz Rady Najwyższej – podkreślił.

Wraz z dziennikarzem z ramienia partii Poroszenki w wyborach startuje również Olha Bohomolec, słynna lekarka i aktywistka, założycielka szpitala Majdanu, a także Jewhen Rybczynski, popularny Gloger "Ukraińskiej Prawdy", przedsiębiorca, również aktywista Majdanu.

Postrach rosyjskich mediów

Dmytro Jarosz, Prawy Sektor, startuje z jednomandatowego okręgu wyborczego nr 39 W rosyjskich mediach Dmytro Jarosz niemal od początku protestów na Majdanie stał się odpowiednikiem żelaznego wilka z bajki. On i dowodzony przez niego Prawy Sektor to nieodzowny element niemal każdego newsa o rzekomo panującej na Ukrainie "faszystowskiej juncie".

Oskarżany o prowokacje na Majdanie, zbrodnie wojenne w Donbasie, podpalenie 2 maja Domu Związków Zawodowych w Odessie, w którym zginęło kilkudziesięciu przeciwników Majdanu, Dmytro Jarosz niewiele sobie robi z pogróżek i złej sławy, jaka otacza go w Rosji.

Pochodzący z Dniprodzierżyńska 43-letni Dmytro Jarosz od 1994 roku działa w ukraińskich organizacjach nacjonalistycznych. Jest jednym z liderów organizacji "Tryzub" im. Stepana Bandery, nigdy nie krył się ze swoimi ultraprawicowymi poglądami.

Na początku grudnia 2013 roku, po tym, jak na Majdanie doszło do próby rozpędzenia protestu przez milicję i bestialsko pobito studentów, kilka nacjonalistycznych organizacji – "Tryzub", "Patriota Ukrainy", "Biały Młot", UNA-UNSO połączyły się w Prawy Sektor. Organizacja stała się "bojowym filarem Majdanu".

Jak piszą ukraińskie media, 20 lutego b.r., w dniu masakry Majdanowców na ul. Instytutskiej w Kijowie, Wiktor Janukowycz spotkał się z Dmytro Jaroszem i proponował mu rozejm, Jarosz jednak odmówił i zażądał dymisji prezydenta oraz "resetu" władzy.

Od początku operacji antyterrorystycznej na wschodzie Ukrainy Prawy Sektor zaczął tworzyć oddziały ochotnicze. Ukraiński Korpus Ochotniczy liczy obecnie ok. 10 tys. żołnierzy. Jak podaje censor.net.ua, 600 członków Prawego Sektora walczy w Donbasie. Są obecni również na bronionym przez tzw. "cyborgi" – żołnierzy ukraińskiej armii – lotnisku w Doniecku. Jarosz również uczestniczył w operacji antyterrorystycznej. Często w rosyjskich mediach pojawiały się fałszywe informacje o jego śmierci.

Jarosz zdecydowanie potępia plany nadania Donbasowi szczególnego statusu.

Prawy Sektor powstał na początku protestów na Majdanie, teraz jego lider Dmytro Jarosz walczy o miejsce w parlamencie
Prawy Sektor powstał na początku protestów na Majdanie, teraz jego lider Dmytro Jarosz walczy o miejsce w parlamenciePrawy Sektor

– Umowy z Rosją nie są warte papieru, na którym zostały spisane. Ustaliliśmy, że jeśli politycy zamrożą konflikt na wschodzie i oddadzą Rosji część naszego terytorium, nawet jeśli tamta strona nie będzie atakować, Prawy Sektor rozpocznie aktywną wojnę partyzancką na tamtych terenach – powiedział Jarosz w udzielonym tydzień przed wyborami wywiadzie. Podkreślił w nim, że "przy całej tragedii, wojna zawsze podnosiła społeczeństwo na nowy poziom. Jeśli będzie wojna, nie będzie mnie w Radzie, a na pierwszej linii frontu" – powiedział Dmytro Jarosz.

Lider Prawego Sektora startuje w wyborach pod hasłem "Siła, która broni". Swoim wyborcom we Lwowie powiedział ostatnio, że gdyby spotkał Władimira Putina, wyzwałby go na pojedynek: na pistolety, na automaty i wręcz. - Oczywiście bym go zabił, niezależnie od tego, jaki rodzaj broni by wybrał – w żartobliwym tonie oświadczył lider Prawego Sektora.

"Seksowny i niebezpieczny"

Ołeh Laszko, Radykalna Partia Ołeha Laszka Kontrakandydatem nacjonalistycznego Dmytro Jarosza jest Ołeh Laszko, nazywany przez przeciwników "ukraińskim Żyrinowskim". Polityk słynący z radykalnych, a częściej uznawanych przez ekspertów za populistyczne sądów, zaskakująco dobrze poradził sobie w wyborach prezydenckich, uzyskując 8,49 proc. głosów. Teraz korzysta z nagromadzonego kapitału politycznego i walczy o drugie miejsce w parlamencie z Batkiwszczyną Julii Tymoszenko, Frontem Narodowym Arsenija Jaceniuka i Pozycją Obywatelską Anatolija Hrycenki. Z list jego partii w pierwszej trójce w wyborach startuje dowódca ochotniczego batalionu Ajdar Serhij Mełnyczenko.

W 1994 roku Ołeh Laszko dostał karę sześciu lat więzienia za kradzież majątku państwowego, po kilku miesiącach jednak objęła go amnestia. Został dziennikarzem i przez kilka lat był szefem gazety "Swoboda".

Głównym hasłem Radykalnej Partii jest "Korupcja na widły!", a w jego programie wyborczym znalazły się hasła o odbudowie potencjału atomowego Ukrainy, jednostronne anulowanie długów wobec Rosji, dziesięciokrotne zwiększenie wydatków na służbę zdrowia.

42-letni Ołeh Laszko znalazł się na liście "10 najseksowniejszych kandydatów do parlamentu" ukraińskiej wersji magazynu Viva! Jak komentują złośliwi eksperci, jego zdjęcie z nagim torsem, okraszające zestawienie, może być jednym z elementów "mieszania w głowie" elektoratowi, złaknionemu prostych zapewnień o sile i zwycięstwie.

W rankingu ukraińskiego magazynu Viva! radykał Ołeh Laszko i Serhij Tihipko, dawniej Partia Regionów, znaleźli się na liście najseksowniejszych kandydatów do ukraińskiego parlamentuViva Ukraina

Ukraińskie deja vu

Serhij Tihipko, Silna Ukraina Na wyjątkowo demokratycznej liście najseksowniejszych kandydatów tuż pod Ołehem Laszką znalazł się Serhij Tihipko – "pozostałość" po czasach rządzącej Partii Regionów. Był wicepremierem za czasów obalonego prezydenta, teraz reanimował swój projekt partyjny "Silna Ukraina", zarzucony w 2012 roku po wchłonięciu go przez Partię Regionów. Tihipko jest jednym z nielicznych ukraińskich polityków, którzy publicznie potępiają prowadzenie operacji antyterrorystycznej na wschodzie kraju. Podczas kampanii w wyborach prezydenckich w maju b.r. mówił, że trzeba "usłyszeć Donbas".

Według kryteriów zastosowanych przez portal rada2014.com.ua Serhij Tihipko należy do "mocno ubrudzonych" kandydatów. Przede wszystkim zarzuca mu się, że poparł "dyktatorskie ustawy" z 16 stycznia b.r., uderzające w protestujących na Majdanie, oraz nie poparł ustawy o potępieniu użycia przemocy na Majdanie, przyjętej 22 lutego, po ucieczce Janukowycza.

Ciemna strona mocy

Darth Ołeksijewycz Vader, Internetowa Partia Ukrainy

Nie zabrakło też kandydatów barwnych i kontrowersyjnych. Na przykład niejaki Darth Ołeksijewycz Vader, reprezentujący Internetową Partię Ukrainy. Centralna Komisja Wyborcza zarejestrowała 17 kandydatów z tej partii. Na pierwszym miejscu - dyrektor spółki z o.o. Ciemna Strona Mocy Darth Vader. Pozostali kandydaci to m.in. dyrektor Palpatine Finance Group Imperator Palpatine, inżynier Stepan Chewbacca, bezrobotna Amidala Padme i dyrektor firmy Simens Migister Yoda. Wszystkie te osoby zmieniły swoje imiona i nazwiska właśnie po to, by móc w takich wcieleniach wystartować w wyborach. Przed wyborami prezydenckimi i wyborami merów kilku ukraińskich miast w maju b.r. CKW odmówiło bowiem rejestracji kandydata o nazwisku Darth Vader z powodów formalnych. Partia Lorda Vadera obiecuje wzmocnić armię Ukrainy poprzez wybudowanie wojskowej stacji orbitalnej "Gwiazda Śmierci", podnieść płace i emerytury do "kosmicznych rozmiarów" i przenieść Czarnobyl jak najdalej od Kijowa i bliżej Białorusi. W ramach kampanii wyborczej Darth Vader nakręcił serię spotów wyborczych, w których odwiedza ukraińskie miasta wraz z Chewbaccą i szturmowcami.

I tylko internauci przypominają w portalach społecznościowych "Kiedy, dla śmiechu, postanowicie zagłosować np. na Dartha Vadera, przypomnijcie sobie, dlaczego mamy przedterminowe wybory i zastanówcie się, czy chcecie zmarnować swój głos".

[object Object]
OBWE: ukraińskie wybory zgodne ze standardami demokratycznymitvn24
wideo 2/13

Autor: Agnieszka Szypielewicz//rzw / Źródło: censor.net.ua, "Ukraińska prawda", "Westi", Facebook.com, Twitter.com, "RBK",

Źródło zdjęcia głównego: PAP / EPA

Raporty: