0

Wojna w Jemenie

26 marca 2015

Prowadzona przez Arabię Saudyjską koalicja walcząca z rebeliantami Huti w Jemenie zapowiedziała w środę wieczorem zawieszenie broni od godziny 12 w czwartek, w reakcji na apel Organizacji Narodów Zjednoczonych o powstrzymanie działań wojennych w trakcie panującej na świecie pandemii COVID-19.

Sześć miejsc w Arabii Saudyjskiej i trzy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich - to cele wojskowe na liście jemeńskich rebeliantów Huti. Jak komentuje Reuters, jest to sygnał, że Huti są gotowi kontynuować walkę, mimo rozpoczęcia mediacji pokojowych.

O stycznia do października w porcie Al-Hudajda nad Morzem Czerwonym w zachodnim Jemenie i na południowym zachodzie tego kraju zginęło 113 jemeńskich dzieci - poinformowała w poniedziałek międzynarodowa organizacja charytatywna Save the Children. - Walki są dalekie od zakończenia - oceniła Mariam Aldogani, przedstawicielka tej organizacji.

Bojownicy jemeńskiego ruchu Huti przechwycili trzy statki, w tym jeden należący do Arabii Saudyjskiej - poinformował w poniedziałek Reuters, powołując się na powiązaną z rebeliantami telewizję Al-Masirah. We wtorek południowokoreańskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że dwa porwane statki należą do Korei Południowej.

Uznawany na arenie międzynarodowej rząd Jemenu powrócił do ogarniętego wojną kraju. Było to możliwe na mocy porozumienia z separatystami dotyczącego podziału władzy.

Komisja Europejska zatwierdziła przeznaczenie 79 milionów euro na wsparcie dla Jemenu. Kraj ten od pięciu lat ogarnięty jest konfliktem, który doprowadził do największego na świecie kryzysu humanitarnego. Środki od Komisji Europejskiej mają pomóc m.in. w utrzymaniu usług publicznych takich jak opieka zdrowotna i edukacja.

Uznawany przez społeczność międzynarodową rząd Jemenu i separatyści z południa tego kraju podpisali we wtorek w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej wstępne porozumienie, na mocy którego będą dzielić się władzą. O fakcie tym poinformował saudyjski następca tronu, książę Mohammad ibn Salman.

- Jeśli naszym celem jest nie tylko zmniejszenie cierpienia ludzi, ale całkowite wyeliminowanie go, pozostało o wiele więcej do zrobienia - mówił w czwartek zastępca sekretarza generalnego ONZ do spraw humanitarnych Mark Lowcock, opisując sytuację w ogarniętym wojną Jemenie w czasie obrad Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Jemeńscy rebelianci Huti poinformowali, że schwytali "tysiące" żołnierzy oraz przejęli setki pojazdów wojskowych. Jak wskazali, to następstwo poważnego ataku w pobliżu granicy z saudyjskim regionem Nadżran.

Przywódca jemeńskich rebeliantów Huti Mahdi al-Maszat ogłosił w piątek wieczorem, że jego oddziały zaprzestaną ataków na Arabię Saudyjską, "aby osiągnąć pokój poprzez poważne negocjacje, które mają doprowadzić do narodowego pojednania". Jemeńscy rebelianci będą oczekiwać na "pozytywną odpowiedź" w nadziei na zakończenie pięcioletniej wojny.

Jeszcze w niedzielę Biały Dom nie wykluczał, że do takiego spotkania może dojść, ale cytowany w poniedziałek przez irańską telewizję rzecznik MSZ Iranu nie widzi takiej możliwości. Według niego podczas zbliżającej się sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku nie dojdzie do spotkania prezydentów Iranu i USA, Hasana Rowhaniego i Donalda Trumpa.