Wojna domowa w Jemenie ma nowy front

Wojska Rady Przejściowej Południa w Jemenie
Wojska Rady Przejściowej Południa w Jemenie
Wojska sprzymierzone z rządem jemeńskim zaatakowały bazy Rady Przejściowej Południa. W ataku na obóz Al-Chasza miało zginąć siedem osób, a ponad 20 zostać rannych. To ciąg dalszy jemeńskiej wojny domowej oraz konfliktu pomiędzy Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Nowy konflikt zagraża kruchej stabilności jemeńskiego rządu i nadziejom na pokój.

Gubernator prowincji Hadramaut, na południowym wschodzie Jemenu, ogłosił rozpoczęcie operacji "pokojowego" przejmowania baz wojskowych w regionie po zajęciu nowych terenów przez separatystów wspieranych przez Zjednoczone Emiraty Arabskie – podała w piątek jemeńska agencja Saba.

Ta operacja nie jest wypowiedzeniem wojny ani próbą eskalacji sytuacji - oznajmił gubernator Salem Al-Chanbaszi tuż po tym, jak został mianowany dowódcą sił rządowych w prowincji Hadramaut, wspieranych przez Arabię Saudyjską.

Celem operacji jest przejęcie kontroli nad bazami wojskowymi "w sposób pokojowy i zorganizowany" jak oznajmił Al-Chanbaszi, podkreślając, że operacja nie jest skierowana przeciw "żadnej partii politycznej ani cywilom".

Separatyści z Rady Przejściowej Południa (Southern Transitional Council - STC) zajęli w ostatnich tygodniach duże tereny w obfitującej w złoża ropy naftowej prowincji Hadramaut, która sąsiaduje z Arabią Saudyjską, oraz w pobliskiej prowincji Al-Mahra. Arabia Saudyjska kilkakrotnie wzywała STC do wycofania się z zajętych terenów oraz atakowała jej siły. Bojownicy z Rady Przejściowej odmówili wycofania się z okupowanych terenów.

Co więcej, ambasador Arabii Saudyjskiej w Jemenie zarzucił w piątek przywódcy STC Aidarusowi Al-Zubidiemu, że nie dał w czwartek zgody na lądowanie samolotu z delegacją saudyjską zmierzającą do Adenu na rozmowy w sprawie rozwiązania kryzysu. Lotnisko w Adenie jest od czwartku zamknięte.

Według przywódców STC saudyjska operacja przyniosła już ofiary śmiertelne. - Siedem osób zostało zabitych, a ponad 20 rannych w saudyjskich atakach na obóz Al-Chasza - powiedział agencji AFP jeden z przywódców STC, dodając, że w regionie doszło też do innych ataków.

Zagrożenie dla stabilności w regionie

Nowo rozgorzała konfrontacja zagraża powolnym negocjacjom pokojowym ze wspieranymi przez Teheran szyickimi rebeliantami Huti. W 2014 roku rozpoczęli oni wojnę domową i wyparli rząd uznawany na arenie międzynarodowej ze stolicy, Sany, co doprowadziło do interwencji wojskowej międzynarodowej koalicji pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej.

Wspierani przez Emiraty separatyści z STC początkowo byli częścią koalicji, która w 2015 roku stanęła po stronie rządu Jemenu przeciwko Huti. Później jednak postanowili dążyć do autonomii południa Jemenu, a od 2022 roku są częścią sojuszu kontrolującego południowe obszary kraju.

Bojownicy Rady Przejściowej Południa używają flagi Ludowo-Demokratycznej Republiki Jemenu, komunistycznego państwa znanego też jako Jemen Południowy. Państwo to istniało od roku 1967 do roku 1990, kiedy to połączyło się z Jemeńską Republiką Arabską.

Wojska Rady Przejściowej Południa w Jemenie
Wojska Rady Przejściowej Południa w Jemenie
Źródło: Reuters

Konflikt pomiędzy byłymi sojusznikami w Jemenie rzutuje też na relacje pomiędzy Arabią i Emiratami i podnosi ryzyko otwartego konfliktu między Rijadem i Abu Zabi. Oba kraje, ściśle powiązane ze sobą w wielu aspektach na Bliskim Wschodzie, coraz częściej rywalizują jednak w kwestiach gospodarczych i politycznych.

Obecna sytuacja grozi także rozpadem kruchego i podzielonego rządu jemeńskiego, w którym różne frakcje wspierane są przez różne mocarstwa. Przywódca STC piastuje bowiem stanowisko wiceprzewodniczącego Rady Prezydenckiej - wspieranej przez Arabię Saudyjską kolegialnej głowy państwa Jemenu.

Wojna zastępcza

Konflikt pomiędzy frakcjami i ich patronami rozpoczął się jeszcze pod koniec 2025 roku. 30 grudnia przywódca Rady Prezydenckiej, Raszad al-Alimi powiadomił, że porozumienie o wspólnej obronie ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi zostaje anulowane. Oddzielny dekret przywódcy Rady wprowadził 90-dniowy stan wyjątkowy, obejmujący 72-godzinną blokadę powietrzną, morską i lądową.

Wcześniej tego samego dnia, koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej poinformowała, że zaatakowała transport broni przewożonej ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Strona koalicji podejrzewała, iż broń przeznaczona była dla separatystów z STC. Transport miał dotrzeć do portu Al-Mukalla na południu kraju, nad Zatoką Adeńską, statkami, które - jak przekazała strona saudyjska - miały wyłączone transpondery.

Saudyjskie ministerstwo spraw zagranicznych oświadczyło tego samego dnia, że ma nadzieję, iż braterskie ZEA podejmą niezbędne kroki, by utrzymać dobry poziom bilateralnych stosunków. Ostrzegło też jednak przed "przekraczaniem czerwonej linii", jaką są działania STC w Jemenie.

Emiraty odpowiedziały oświadczeniem na platformie X, w którym zaprzeczyły, jakoby transport zawierał broń przeznaczoną dla sił separatystycznych. Władze ZEA wyraziły rozczarowanie wypowiedziami saudyjskich władz i wezwały do powściągliwości. Później tego dnia, Abu Zabi zadecydowało o wycofaniu swoich jednostek antyterrorystycznych z Jemenu, nie podając jednak kiedy miałoby się to wydarzyć.

Wojna domowa w Jemenie doprowadziła do głębokiego kryzysu humanitarnego i zrujnowała gospodarkę kraju, należącego do najuboższych na świecie. Ponad połowa z około 30 milionów mieszkańców potrzebuje pomocy humanitarnej. Miliony dzieci cierpią z powodu niedożywienia.

Czytaj także: