Protesty w Hongkongu

12 czerwca 2019

18-letni uczeń szkoły średniej w Hongkongu, postrzelony we wtorek przez policjanta ostrą amunicją w czasie starć ulicznych, został w czwartek oskarżony o udział w zamieszkach i napaść na funkcjonariusza. Zarzuty usłyszało też sześć innych osób. Jedną z nich oskarżono również o podpalenie - przekazała publiczna stacja RTHK. Za udział w zamieszkach grozi w Hongkongu do 10 lat więzienia.

Mimo zakazu władz tysiące Hongkończyków wyszły we wtorek na ulice, by wziąć udział w prodemokratycznych demonstracjach w 70. rocznicę powstania komunistycznej Chińskiej Republiki Ludowej. W kilku miejscach regionu doszło do brutalnych starć z policją, która użyła gazu łzawiącego. Według mediów policja postrzeliła jednego z protestujących ostrą amunicją.

W Pekinie trwają huczne obchody 70. rocznicy utworzenia komunistycznej Chińskiej Republiki Ludowej, w których udział bierze prezydent kraju Xi Jinping. - Chińskie wojsko powinno bronić suwerenności, bezpieczeństwa i interesów kraju oraz chronić pokój na świecie - oświadczył w rocznicowym wystąpieniu.

Pekin będzie w dalszym ciągu respektował autonomię Hongkongu w zgodzie z zasadą "jeden kraj, dwa systemy" - zapewnił w poniedziałek przywódca Chin Xi Jinping podczas gali z okazji przypadającej na wtorek 70. rocznicy proklamowania komunistycznej ChRL. Tymczasem agencja Reutera podała, powołując się na źródła dyplomatyczne, że Chiny - bez podawania tego faktu do informacji publicznej - podwoiły w ostatnich miesiącach liczebność garnizonu wojskowego w Hongkongu, gdzie trwają prodemokratyczne protesty.

Antyrządowe hasła, prodemokratyczne pieśni, ale także zamieszki i starcia z policją - tak wyglądały sobotnie protesty w Hongkongu. Na ten dzień przypada piąta rocznica tak zwanej rewolucji parasolek - prodemokratycznego ruchu, który w 2014 roku doprowadził do zablokowania centrum miasta na blisko 80 dni. "Wróciliśmy" - widniał napis na ogromnym transparencie rozwiniętym w sobotę przez manifestantów.

W przyszłym tygodniu przypada 70. rocznica proklamowania komunistycznej Chińskiej Republiki Ludowej. Policja w Hongkongu odmówiła w piątek zezwolenia na zorganizowanie 1 października prodemokratycznej manifestacji w centrum miasta, planowanej przez Obywatelski Front Praw Człowieka (CHRF).

Rozprawa dotyczącą 44 osób oskarżonych o udział w zamieszkach w pobliżu biura rządu centralnego Chin w Hongkongu została odroczona. Oskarżeni, którym grozi 10 lat więzienia, zostaną zwolnieni za kaucją.

Hongkońska policja użyła w niedzielę gazu łzawiącego wobec uczestników antyrządowego protestu w miejscowości Sha Tin po tym, jak demonstranci zdewastowali stację metra, a także zniszczyli chińską flagę. Wcześniej w Sha Tin odbyła się pokojowa demonstracja prodemokratyczna.

Hongkońska policja użyła w sobotę gazu łzawiącego, aby rozpędzić uczestników prodemokratycznego marszu kierującego się do siedziby władz w miejscowości Tuen Mun, w regionie Hongkongu graniczącym z Chinami kontynentalnymi. Tego samego dnia grupy osób o poglądach propekińskich usuwały tak zwane ściany Lennona - symbole prodemokratycznych protestów, które trwają w mieście od trzech miesięcy. Akcję "oczyszczania Hongkongu" zaproponował prorządowy poseł Junius Ho.

Tysiące osób pojawiły się w niedzielę na kolejnej manifestacji w Hongkongu przeciw lokalnym władzom i ograniczaniu autonomii regionu przez rząd centralny Chin. Policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych przeciwko protestującym, którzy blokowali drogi, rzucali koktajle Mołotowa i podpalali barykady. Wcześniej policja wydała zakaz organizacji demonstracji.

Hongkońska policja zawiesiła w piątek "gorącą linię przeciw przemocy", jak nazywała konta na komunikatorze internetowym, które uruchomiła trzy dni wcześniej, by zbierać informacje związane z trwającymi w mieście antyrządowymi protestami. "Otrzymano dużą ilość informacji, a jednocześnie pojawiały się na niej różne opinie" - wyjaśniono w komunikacie.