Protest rodziców niepełnosprawnych dzieci

23 marca 2014

- Będę na pewno zabiegał o to, żeby rządzący jak najszybciej potrafili zrozumieć potrzeby tych, którzy protestują - zapewnił w "Faktach po Faktach" Władysław Kosiniak-Kamysz, komentując protest rodziców niepełnosprawnych dzieci w Sejmie. Pytany o to, czy jego zdaniem przedstawiciele rządu nie rozumieją potrzeb protestujących, prezes PSL odparł: - Na przykład taka empatyczna twarz, którą miała premier Szydło, gdzieś zniknęła.

Odwieszamy protest z 2014 roku - ogłosili rodzice dzieci niepełnosprawnych, którzy w Sejmie przedstawili swoje postulaty. Domagają się wprowadzenia między innymi dodatku rehabilitacyjnego dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia. Napisali w tej sprawie list do prezesa PiS i, jak zapowiedzieli, zostaną w Sejmie "do skutku".

30 kwietnia odbędzie się "okrągły stół" ws. osób niepełnosprawnych - poinformowało Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Jak zapowiadał wcześniej minister Władysław Kosiniak-Kamysz, ma to być okazja do dyskusji na temat systemu wsparcia osób niepełnosprawnych i ich opiekunów.

Protestujący w Sejmie rodzice niepełnosprawnych dzieci zawieszają protest i opuszczają budynek przy Wiejskiej. - Nasz postulat został uchwalony. Nie ma sensu głową walić w mur. Nie dałoby nam to nic oprócz miana terrorystów, okupantów, roszczeniowców, ludzi, którzy nie potrafią myśleć - powiedział Wojciech Kalinowski, jeden z przedstawicieli protestujących rodziców.

Po ponad czterech godzinach obrad na posiedzeniu sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny zakończyło się pierwsze czytanie projektu ustawy podwyższającej świadczenia pielęgnacyjne dla rodziców, którzy rezygnują z pracy, by opiekować się niepełnosprawnym dzieckiem. Zgodnie z projektem świadczenie ma wzrosnąć do poziomu płacy minimalnej od 2016 r. Protestujących w Sejmie od dwóch tygodni rodziców ta propozycja nie zadowala.

- Zarzuty, jakoby Solidarna Polska cynicznie wykorzystała protest rodziców niepełnosprawnych dzieci, są obrzydliwe. Wsparliśmy ich nienachalnie, dyskretnie - przekonywał w "Jeden na jeden" Jacek Kurski z Solidarnej Polski. Nie zgodził się też ze stwierdzeniem, że SP niepotrzebnie wprowadziła rodziców do Sejmu. - Co to jest, "Nur für Deutsche", parlament dla Donalda Tuska? - pytał.

Trwa protest rodziców niepełnosprawnych dzieci, którzy domagają się podwyżki świadczenia pielęgnacyjnego. Jak ustaliła reporterka TVN24, rodzice gotowi są zakończyć protest, jeżeli otrzymają już teraz kwotę 1100 zł, a w połowie 2015 roku - minimalną pensję krajową. We wtorek rząd zaakceptował projekt przewidujący, że świadczenie od maja wzrośnie do 1000 zł, a w 2016 roku dobije do 1300 zł netto.

- Dobrze że jest kampania wyborcza. To dobry moment, aby przypierać rząd do muru - powiedziała w "Kropce nad i" Kazimiera Szczuka (Europa Plus), komentując protest rodziców dzieci niepełnosprawnych w Sejmie. Beata Kempa (Solidarna Polska) przekonywała zaś, że protestujące matki "mają prawo nie wierzyć Tuskowi".

"Opieka państwowa nie tylko słabo funkcjonuje, ale także jest wielce niehumanitarna i daje poczucie ogromnej krzywdy i poniżenia" - uważa Jurek Owsiak, który zabrał głos ws. protestu rodziców niepełnosprawnych dzieci. Prezes Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy popiera ich postulaty. Krytykuje jednocześnie polityków, którzy wykorzystują tę sprawę "tylko po to, aby odciąć kupony".

Janusz Palikot jako etyczny polityk powiedział publicznie to, co wszyscy wiedzą - mówił w programie "Fakty po Faktach" prof. Jan Hartman z Twojego Ruchu. Zdaniem przewodniczącego Krajowej Rady Politycznej TR upublicznienie nagrania ze słowami Palikota było wrzutką medialną ze strony Platformy Obywatelskiej.

Rodzice niepełnosprawnych dzieci, którzy od przeszło tygodnia protestują w Sejmie, odrzucają rządową propozycję zwiększenia świadczeń. - Nie zamierzamy opuścić Sejmu. Liczymy, że premier się zreflektuje - mówiła w "Kropce nad i" Iwona Hartwich. Stefan Niesiołowski (PO) stwierdził, że to ostatnie słowo ze strony rządu. Natomiast Tadeusz Cymański (Solidarna Polska) bronił protestujących: - Premier dał słowo i go nie dotrzymał.