Irańsko - saudyjska wojna nerwów

5 stycznia 2016

Eksperci z Arabii Saudyjskiej i USA ustalili, że ataki na saudyjskie rafinerie "z bardzo dużym prawdopodobieństwem" przeprowadzono z bazy w Iranie przy granicy z Irakiem - przekazała stacja CNN, powołując się na źródło zbliżone do dochodzenia w sprawie incydentu. Iran odrzuca oskarżenia.

Jeszcze w niedzielę Biały Dom nie wykluczał, że do takiego spotkania może dojść, ale cytowany w poniedziałek przez irańską telewizję rzecznik MSZ Iranu nie widzi takiej możliwości. Według niego podczas zbliżającej się sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku nie dojdzie do spotkania prezydentów Iranu i USA, Hasana Rowhaniego i Donalda Trumpa.

Prezydent Donald Trump zagroził na Twitterze ewentualnym uderzeniem odwetowym na sprawcę sobotniego ataku na rafinerie w Arabii Saudyjskiej. Amerykański prezydent nie wskazał winnych, ale wysoki rangą urzędnik administracji waszyngtońskiej powiedział agencji Reutera, że zakres i precyzja sobotniego ataku na saudyjskie obiekty naftowe wskazują, że został on przeprowadzony z Iranu, a nie Jemenu. Wcześniej na Iran, choć do ataku przyznali się jemeńscy Huti, wskazywał sekretarz stanu USA Mike Pompeo.

Iran odpiera zarzuty USA w sprawie ataku na rafinerię w Arabii Saudyjskiej. Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych stwierdził, że Stany Zjednoczone "skłaniają się ku maksymalnym kłamstwom". Rzeczniczka szefowej unijnej dyplomacji Federiki Mogherini oceniła, że atak na saudyjską rafinerię może wywołać destabilizację w regionie.

Rebelianci Huti, którzy uderzyli w ubiegłym tygodniu w obiekty koncernu Aramco, twierdzą, że ataki na cele wojskowe i strategiczne w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej i w bazach koalicji w Jemenie to tylko początek szerszej akcji - podała związana z nimi agencja SABA.

Rezolucję rekomendującą wycofanie wsparcia USA dla Arabii Saudyjskiej w konflikcie w Jemenie przegłosował w czwartek amerykański Senat. Decyzja senatorów ma związek z inną rezolucją, uznającą saudyjskiego księcia Muhammada bin Salmana za odpowiedzialnego za śmierć dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego.

Reżim w Teheranie zawsze mieszał się w sprawy wewnętrzne innych państw, sponsoruje terroryzm, wzbudza chaos i wyniszcza wiele krajów w regionie - stwierdził w czasie poniedziałkowego wystąpienia król Arabii Saudyjskiej Salman. Monarcha nie odniósł się ani słowem do zabójstwa Dżamala Chaszodżdżiego, mimo że było to jego pierwsze oficjalne przemówienie, od kiedy na początku października wybuchł skandal związany z zaginięciem krytycznego wobec Rijadu dziennikarza.