Atak w Londynie

23 maja 2013

22-letni Michael Adebowale i 28-letni Michael Adebolajo staną przed sądem po raz pierwszy 18 listopada - zdecydował w piątek sędzia, który przeprowadził przesłuchanie wstępne w sprawie zamordowania dobosza Lee Rigby'ego w Londynie. Oskarżeni pojawili się w sądzie za pośrednictwem przekazu wideo z więzienia, w którym czekają na proces. Przed sądem potwierdzili tylko swoją tożsamość.

W północnej części Londynu nad ranem spłonął meczet. Budynek w momencie pożaru był pusty. Istnieje podejrzenie, że meczet został podpalony. Na murze wypalonego budynku znaleziono graffiti nacjonalistów.

Brytyjski premier David Cameron zapowiedział zdecydowane działania przeciw islamskiej radykalizacji i ekstremizmowi muzułmańskiemu w "medrasach, meczetach, uniwersytetach i w internecie". Zastrzegł przy tym, że nie będzie tolerował skrajnie prawicowej islamofobii.

Policja w Londynie interweniowała w sobotę, by rozdzielić ok. 150 demonstrantów skrajnie prawicowej Brytyjskiej Partii Narodowej (BNP) od większej demonstracji antyfaszystowskiej. Manifestacje zorganizowano 10 dni po brutalnym zamordowaniu żołnierza na ulicy.

Grupka skrajnych brytyjskich nacjonalistów z English Defence League była mocno zmieszana, gdy przed meczet, pod którym protestowali, wyszli muzułmanie i przywitali ich herbatką i ciasteczkami. - Wydaje mi się, że świat może wyciągnąć lekcję z tego, co tam się stało - powiedział miejscowy ksiądz, Tim Jones.

Michael Adebolajo, jeden ze sprawców brutalnego zabójstwa żołnierza w Londynie, planował przyłączenie się do radykalnego ugrupowania Al-Szabab w Somalii, ale został aresztowany w Kenii, osądzony i deportowany do Wlk. Brytanii - ujawnia "Sunday Telegraph". Drugi współsprawca dwa miesiące temu został zatrzymany przez policję i wypuszczony.

Prezydent USA Barack Obama wydał w czwartek oświadczenie, w którym "w najostrzejszy sposób" potępił terrorystyczną napaść w Londynie, której ofiarą padł brytyjski żołnierz. Obama nazwał ją "potwornym atakiem".

Brytyjskie ministerstwo obrony ujawniło nazwisko żołnierza, brutalnie zamordowanego przez dwóch islamistów w środę, we wschodnim Londynie. To dobosz Lee Rigby z 2. Batalionu Królewskiego Regimentu Fizylierów. W armii służył od 2006 r. Dwukrotnie wyjeżdżał na misję do Afganistanu.

Obaj podejrzani o zabójstwo żołnierza w Londynie byli znani służbom specjalnym - taką informację potwierdziło BBC "wysoko postawione źródło w rządzie". Śledczy ustalają, czy zamachowcy działali sami, czy był to szerszy spisek. Policja ujawniła, że pierwsi funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce zbrodni, nie byli uzbrojeni. Czekali jeszcze kilka minut na przyjazd uzbrojonych kolegów. Dopiero wtedy podjęli interwencję.

W wystąpieniu dzień po brutalnym zabójstwie w południowym Londynie premier David Cameron oznajmił, że Wielka Brytania "nigdy nie podda się terrorowi w żadnej z jego form". Skrytykował też używanie przez napastników z Woolwich religii jako usprawiedliwienia ich działania. W czwartek rano Cameron przewodniczył posiedzeniu sztabu antykryzysowego Cobra w sprawie brutalnego mordu w Londynie.