- Zaskoczył mnie poziom bezczelności - podkreśliła Magdalena Merta. I dodała: - Takiej wiary w polską głupotę, jaką tam zaprezentowano, się jednak nie spodziewałam. To oczywiście bardzo bolało.
Według Ewy Kochanowskiej, wdowy po Rzeczniku Praw Obywatelskich Januszu Kochanowskim, "od początku była lansowana wina pilotów, warunki atmosferyczne, był i alkohol. - szukany u prezydenta, znaleziony u generała Błasika - dodała.
Kochanowska i Merta uznały, że podstawową wadą raportu MAK jest brak informacji na temat roli rosyjskich kontrolerów lotu w Smoleńsku. - Nie ma słowa kto był na wieży kontrolnej, komu wolno było tam być. To zupełnie pominięto - podkreśliła Merta.
I dodała: - Obrzydliwe są informacje o gen. Błasiku. Trzeba wspierać rodzinę generała. Jak premier Tusk witał trumny załogi na lotnisku mówił, że przybyli nasi bohaterowie. Chciałabym, żebyśmy to bardzo często cytowali.
MAK: lekki stopień zatrucia alkoholowego
Międzypaństwowy Komitet Lotniczy w raporcie zaprezentowanym w środę w Moskwie uznał m.in., że obecność gen. Błasika w kabinie pilotów aż do momentu zderzenia Tupolewa z ziemią wywierała presję na dowódcę samolotu, kapitana Arkadiusza Protasiuka.
MAK podał również, że we krwi generała Błasika stwierdzono 0,6 promila alkoholu. MAK określa to jako "lekki stopień zatrucia alkoholowego". Zdaniem MAK, najbardziej prawdopodobne jest to, że alkohol został spożyty w czasie lotu, gdyż nie stwierdzono go w nerkach generała.
BEZPOŚREDNIE PRZYCZYNY KATASTROFY WEDŁUG MAK - PRZECZYTAJ
RAPORT MAK PO POLSKU - tvn24.pl/dokumenty
TAK ROZBIŁ SIĘ PREZYDENCKI SAMOLOT
Źródło: PAP