Pasażerowie wściekli na władze i kierowców

Ludzie czekają, autobusy nie przyjeżdżają
Ludzie czekają, autobusy nie przyjeżdżają
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
- Ja bym ich wszystkich pozwalniał. Od czego jest prezydent i wojewoda? - mieszkańcy Rzeszowa, którzy nie mają jak dojechać do pracy pomstują na władzę i miejską komunikację. Strajk kierowców w Rzeszowie trwa, a władze miasta nie zorganizowały komunikacji zastępczej.
Strajk komplikuje życie mieszkańców

Strajk komplikuje życie mieszkańców

Na ulice Rzeszowa nie wyjechał w poniedziałek rano ani jeden autobus miejskiej komunikacji. Władze miasta próbowały zorganizować komunikację zastępczą, ale nie udało się - oferty nie przyjął żaden przewoźnik w okolicy.

Mieszkańcy miasta nie kryją złości. - Mają największe stawki w całym kraju. Wolne bilety dla siebie, dla żony, dla dzieci, dla teściowej, dla matki, dla teścia i jeszcze im źle. Ja bym wszystkich pozwalniał i dał innych kierowców. Od czego jest prezydent i wojewoda - mówi zdenerwowany mieszkaniec Rzeszowa.

"Mają dużo, chcą więcej"

Związki zawodowe działające w rzeszowskim MPK domagają się 20-procentowej podwyżki pensji. Na razie związkowcy odrzucili wszystkie propozycje, jakie złożyło im kierownictwo.

- Zaproponowałem podwyżki w wysokości 10 procent od czerwca, plus dwa procent od lipca. Obiecałem również, że jeśli zakład będzie w dobrej sytuacji finansowej, to będą kolejne podwyżki. Propozycja nie została jednak przyjęta - mówi prezes MPK Wiesław Pomianek. - W porównaniu z innymi miastami kierowcy zarabiają naprawdę dużo. To 3,24 tys. zł brutto. W Krakowie po tegorocznej podwyżce kierowcy zarabiają kilkadziesiąt złotych mniej, nie mówiąc o innych miastach, gdzie kierowcy zarabiają około 2,6 tys. zł brutto - dodaje.

20 proc. w górę, albo strajk generalny

Zdaniem przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników MPK Stanisława Sadleja propozycja szefostwa MPK "jest śmieszna, bo w przeliczeniu na cały rok, a nie tylko od czerwca czy lipca, podwyżka wyniosłaby sześć procent, co na rękę daje ok. 40 zł".

Pprzewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników MPK Stanisław Sadlej

Pprzewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników MPK Stanisław Sadlej

- To nas zupełnie nie satysfakcjonuje. Chcemy 20 procent podwyżki. Niestety zarząd firmy ani władze Rzeszowa nie traktowały nas poważnie i nie prowadziły z nami konkretnych rozmów. Jeśli poniedziałkowa akcja nie doprowadzi do kompromisu, od 9 czerwca zacznie się strajk generalny - mówi Sadlej.

Źródło: TVN24, PAP

Czytaj także: