Pacjent zmarł na skutek błędu dyspozytora. Zarzutów nie będzie

Mimo winy dyspozytora nikt nie usłyszy zarzutów w sprawie śmierci 58-latka
Mimo winy dyspozytora nikt nie usłyszy zarzutów w sprawie śmierci 58-latka
Źródło wideo: tvn24
Źródło zdj. gł.: tvn24
Zamiast wysłać karetkę do Kamionki Małej pod Limanową, dyspozytor wysłał ją do Kamionki w powiecie nowosądeckim. Pacjent zmarł. Po roku postępowania prokuratura przyznaje, że dyspozytor popełnił błąd, ale pacjenta i tak nie udałoby się uratować.

58-letni mężczyzna miał się zakrztusić. Dyspozytor wysłał karetkę do wskazanej w zgłoszeniu miejscowości Kamionka. Na miejscu okazało się, że ratownicy nie są w stanie odnaleźć prawidłowo wskazanej ulicy.

- Dyspozytor popełnił błąd polegający na tym, że zaznaczył w systemie w momencie zgłoszenia niewłaściwą miejscowość w niewłaściwej gminie - mówi Waldemar Starzak z Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu.

Zamiast wysłać karetkę do Kamionki w powiecie limanowskim dyspozytor z Tarnowa wysłał ją w przeciwną stronę - do Kamionki w powiecie nowosądeckim. Te dwie miejscowości dzieli ok. 40 kilometrów.

Kiedy na miejscu pojawiła się kolejna karetka, wysłana już z Limanowej, okazało się, że pacjent nie żyje.

Błąd dyspozytora

Dyspozytor miał zlekceważyć podpowiedź systemu, który informował, że w Małopolsce znajduje się więcej miejsc o takiej nazwie.

Prokuratura w Nowym Sączu po ponadrocznym postępowaniu przyznaje, że dyspozytor popełnił błąd, jednak postępowanie zostało umorzone.

- Biegli stwierdzili, że gdyby nawet tej zwłoki nie było i do chorego przyjechałaby właściwa karetka, szanse jego uratowania były praktycznie zerowe - wyjaśnia Starzak.

Kolejny taki przypadek

Sprawa budzi jednak kontrowersje, bo to nie pierwszy w Małopolsce przypadek błędu dyspozytora. Cztery lata temu w województwie zlikwidowano Powiatowe Dyspozytornie Pogotowia i w ich miejsce wprowadzono dwie - w Krakowie i Tarnowie.

- Reorganizacja sprawiła, że o wysłaniu zespołu medycznego decydują ludzie, którzy mogą nie znać tego terenu - mówi dziennikarz portalu Limanowa In Przemysław Antkiewicz.

Już w pierwszych miesiącach od uruchomienia systemu doszło do pomyłek. Jedna z najpoważniejszych dotyczyła pacjenta z zawałem serca z Niepołomic. Dyspozytor wysłał do niego karetkę oddaloną o 12 kilometrów, choć najbliższa znajdowała się kilkadziesiąt metrów od domu pacjenta.

- W tym samym czasie, na stacji pogotowia w Niepołomicach stacjonowała karetka podstawowa gotowa do wyjazdu, która nie została zadysponowana - mówił Bogusław Pilch ze stacji pogotowia w Niepołomicach.

Do podobnych sytuacji dochodziło co najmniej kilkanaście razy. Zespoły ratunkowe narzekały na przestarzały system teleinformatyczny i centralizację dysponowania karetkami.

Zmarła też żona

Po kolejnych kontrolach winą obarczano jednak załogi karetek bądź samych dyspozytorów.W sprawie nieprawidłowego zadysponowania karetki do Kamionki Małej nikt nie usłyszy zarzutów. Prokuratura zajmuje się jednak okolicznościami, w jakich zmarła żona pacjenta.

- Skarżyła się na ból w klatce piersiowej i w wywiadzie podała rzeczywiście stres związany ze śmiercią męża - mówi Mariusz Bobula, zastępca dyrektora szpitala w Limanowej.

Kobieta zmarła na oddziale ratunkowym limanowskiego szpitala. Jeszcze dzisiaj zarzuty w tej sprawie ma usłyszeć jeden z lekarzy.

Autor: mw/kk / Źródło: tvn24

Czytaj także: