Na spotkaniu byli obecni: Zbigniew Chlebowski (PO), Przemysław Gosiewski (PiS), Stanisław Żelichowski (PSL) i Wojciech Olejniczak (LiD).
Po spotkaniu Olejniczak stwierdził, że prezydent ostrzegł, że może zawetować każdą ustawę przyjętą przez parlament, także tą dotyczącą ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. - Prezydent dodał, że we wtorek rano złoży swój własny projekt ustawy ratyfikacyjnej - powiedział Olejniczak. Jego zdaniem decyzja prezydenta "jest zaskoczeniem" i wprowadza "kolejny niezrozumiały konflikt" w całej sytuacji.
Wetować można, tylko po co?
- Prezydent ma prawo zawetować ustawę ratyfikującą Traktat Lizboński tak samo jak każdą inną - mówi portalowi tvn24.pl doktor Ryszard Piotrowski. Konstytucjonalista zaznacza jednak, że ewentualne weto prezydenckie byłoby bronią nieskuteczną, bo Sejm z pewnością by je uchylił.
- Rzeczywiście, nie ma żadnej podstawy konstytucyjnej do ograniczenia kompetencji prezydenta ze względu na jej przedmiot - wyjaśnia Ryszard Piotrowski.
Według konstytucjonalisty, jeżeli prezydent z jakichś względów nie będzie chciał podpisać ustawy ratyfikującej unijny Traktat, to najskuteczniejszym sposobem by do ratyfikacji nie doszło, byłoby nie weto, a przekazanie ustawy do Trybunały Konstytucyjnego.
PREZYDENT PROPONUJE WŁASNĄ USTAWĘ RATYFIKACYJNĄ
- Trudno wyobrazić sobie bowiem sytuację, żeby Sejm przyjmując ustawę większością 2/3 głosów nie uchylił prezydenckiego weta, do którego to uchylenia potrzeba większości zaledwie 3/5 głosów - mówi portalowi tvn24.pl doktor Piotrowski.
Olejniczak: prezydent grozi wetem
Konstytucjonalista dodaje jednak, że jeżeli prezydent zdecydował by się na skorzystanie z prawa weta, to wówczas - po jego ewentualnym odrzuceniu - nie mógłby już zwrócić się do sędziów Trybunału o zbadanie, czy ustawa jest zgodna z konstytucją.
Źródło: tvn24.pl