"Nie opóźnię publikacji raportu"

 
Tusk: nie opóźnię publikacji raportu
Źródło zdj. gł.: PAP
Ze strony rządu, z mojej strony, nie będzie żadnego działania, które mogłoby publikację raportu komisji Jerzego Millera opóźnić choćby o jeden dzień - zadeklarował Donald Tusk. Premier przekonywał, że politycy nie przyspieszą pracy tłumaczy.

Podczas konferencji prasowej w Pradze Donald Tusk był m.in. pytany o doniesienia, jakoby raport Jerzego Millera był opóźniany, ponieważ PO szuka następcy Bogdana Klicha na stanowisko ministra obrony narodowej. Według piątkowej "Rzeczpospolitej", jest to jeden z powodów opóźnienia publikacji raportu.

Każdy, kto zna się na tłumaczeniach, jakichkolwiek, to wie, że taka praca wymaga i skupienia, i powiedziałbym, nastroju nie popędzania, a zrozumienia, że to jest praca, która wymaga najwyższej odpowiedzialności. I to nie politycy - ani Tusk, ani Kaczyński - będą wpływali na to, jak szybko tłumacze będą pracowali Donald Tusk

Premier odpowiedział, że musiałby "zawiesić urzędowanie, aby odpowiadać na każdą mądrą lub niemądrą spekulację polityczną pojawiająca się wokół katastrofy i jej przyczyn". Podkreślił, że praca komisji Millera "wymaga cierpliwości" i jest odseparowana od jakichkolwiek wpływów politycznych.

Tusk podkreślił, że tłumaczenie raportu "to naprawdę nie jest praca na pięć dni", choć "wszyscy spodziewaliśmy się, że raport będzie prędzej, pod koniec zimy". - Ale każdy, kto zna się na tłumaczeniach, jakichkolwiek, to wie, że taka praca wymaga i skupienia, i powiedziałbym, nastroju nie popędzania, a zrozumienia, że to jest praca, która wymaga najwyższej odpowiedzialności. I to nie politycy - ani Tusk, ani Kaczyński - będą wpływali na to, jak szybko tłumacze będą pracowali i jak szybko komisja ostatecznie podpisze do prezentacji raport - dodał.

"Proszę jeszcze o odrobinę cierpliwości"

Zapewnił też, że ze strony rządu "nie będzie żadnego działania, które mogłoby publikację raportu opóźnić choćby o jeden dzień". - Dlatego proszę jeszcze o odrobinę cierpliwości i proszę o rzetelną ocenę tego, co się wokół raportu dzieje - kto upolitycznia te kwestię, a kto chce w spokoju, tak szybko jak to możliwe, sprawę wyjaśnić na gruncie eksperckich, fachowych analiz ze strony komisji - podkreślił Tusk.

- Ja zrobię wszystko, aby tę brutalną politykę trzymać jak najdalej od kwestii smoleńskiej i od sprawy raportu - oświadczył szef rządu.

Przygotowany przez komisję, kierowaną przez szefa MSWiA, ponad 300-stronicowy raport został przekazany premierowi pod koniec czerwca. Obecnie jest tłumaczony na angielski i rosyjski. Bezpośrednio po przetłumaczeniu ma zostać ujawniony.

Nie będzie noweli budżetu

Na konferencji podczas wizyty w Pradze premier był też pytany o budżet. Donald Tusk stwierdził, że rząd nie zakłada żadnej noweli budżetowej w 2011 r. - Podstawowe cele, które założyliśmy sobie powinniśmy osiągnąć bez żadnych zmian - zapewnił.

Szef rządu powiedział ponadto, że z informacji ministra finansów Jacka Rostowskiego wynika, iż możliwe jest także zmniejszenie deficytu budżetowego w 2012 r. do poziomu 3 proc. - Jestem przekonany, że ten ambitny cel redukcji deficytu budżetowego do wysokości 3 proc. wymagany przez UE osiągniemy - dodał Tusk.

"Umiarkowany optymizm"

Premier wyjaśnił, że "dynamika finansów publicznych w Polsce każe z ostrożnym i umiarkowanym optymizmem podchodzić do celów ograniczenia deficytu", jaki rząd sobie założył, zarówno w materiałach przesłanych do Komisji Europejskiej, jak i w budżecie na rok 2011, który jest realizowany, a także w projekcie budżetu na rok następny. Ten "ostrożny optymizm" ma związek m.in. z ostatnimi danymi dotyczącymi inflacji w Polsce. Jak zaznaczył premier, wszystko wskazuje na to, że inflacja w Polsce nie będzie tak wysoka jak się tego obawiano jeszcze kilka tygodni temu.

Premier zaznaczył przy tym, że źródła inflacji w Polsce czy Czechach są dziś poza tymi krajami, bo jej poziom zależy przede wszystkim od ceny surowców i żywności na świecie. - Wpływ rządu czeskiego czy polskiego na cenę ropy, albo światowe ceny zbóż, cukru albo zbiory w wymiarze globalnym, nasz wpływ jest oczywiście delikatnie mówiąc ograniczony - zaznaczył Tusk.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego ceny towarów i usług konsumpcyjnych w czerwcu wzrosły o 4,2 proc. w stosunku do czerwca 2010 roku, a w porównaniu z majem 2011 r. spadły o 0,4 proc.

Źródło: PAP

Czytaj także: