Julia Pitera ucieka przed dziennikarzami
Szef CBA nie przyszedł na posiedzenie komisji ds. służb specjalnych, gdyż - jak tłumaczył Kamiński w piśmie do przewodniczącego komisji - Julia Pitera odmówiła mu wglądu w swój raport. Mimo że zwracał się do niej w tej sprawie przed posiedzeniem komisji. – Ta decyzja jest złamaniem standardów, jakie powinny obowiązywać w demokratycznym państwie, a mnie stawia się w sytuacji bohatera „Procesu” Kafki - napisał Kamiński.
Podkreślił, że bez zapoznania się z raportem i tym, co mu się zarzuca, miałby stawić się przed komisją i wyjaśniać okoliczności rzekomych win.
Szef CBA zapowiada, że o zgodę na zapoznanie się z raportem, wystąpi do premiera Donalda Tuska, a jeśli ją otrzyma, wtedy poprosi komisję o możliwość ustosunkowania się do treści dokumentu.
"To odgrzewane kotlety"
Punkt o raporcie z działalności CBA został zdjęty z porządku obrad speckomisji. – Ponieważ nie ma pana Kamińskiego, a pani Pitera na sali plenarnej odpowiada na pytania posłów – powiedział dziennikarzom poseł PO Paweł Graś.
Dodał, że każdy z członków komisji miał okazję zapoznać się z raportem. Swoje opinie na jego temat podsumował krótko. - Staram się bardzo chłodno podchodzić do dokumentów rządowych. Raport został sporządzony na prośbę premiera, a następnie mu przedstawiony. Sprawa zamknięta. Nie widzę w tym żadnej sensacji. To ogrzewany kotlet. Nie rozumiem dlaczego budzi tyle emocji.
Janusz Zemke: Raport Julii Pitery można opublikować po usunięciu z niego niektórych danych
Dodał, że skoro na podstawie raportu nie zostały wyciągnięte żadne wnioski, to widocznie pan premier uznał, że nie należy tego robić.
Z kolei poseł PiS Jarosław Zieliński powiedział, że ma wątpliwości, czy Pitera w ogóle miała prawo przygotowywać taki raport. A to, że minister ds. walki z korupcją nie udostępniła dokumentu Mariuszowi Kamińskiemu, określił jako rzecz niebywałą. - Mam nadzieję, że premier zareaguje na pismo szefa CBA i moją poselską interpelację w tej sprawie - powiedział.
Poseł SLD Janusz Zemke ocenił, że rozpatrywanie raportu w sytuacji, gdy nie zapoznał się z nim szef CBA, byłaby grą do jednej bramki. - Kamiński ma święte prawo zapoznać się z raportem - ocenił polityk lewicy
Jego zdaniem pewna synteza z raportu powinna być podana do publicznej wiadomości, gdyż w naszym kraju zbyt często opatruje się różne dokumenty klauzulą tajne. - I w ten sposób wpadamy w pułapki - stwierdził.
Nie ma dowodów na naciski
Z informacji TVN24 wynika, że raport z tezą o silnym działaniu CBA obliczonym na kampanię wyborczą, liczy 46 stron. W większości to studium działalności CBA w sprawie oskarżonej o korupcję byłej posłanki Beaty Sawickiej. Pitera bazowała na trzech źródłach: ABW, materiałach prasowych i zeznaniach funkcjonariuszy CBA, które nie dotyczą jednak politycznych nacisków, tylko kumoterstwa przy przyjmowaniu do pracy.
W raporcie nie ma nowych dowodów na polityczne naciski.Są przykłady na łamanie prawa, ale są to sprawy drugorzędne.
Źródło: TVN24, PAP