Cztery miliony za zakładowe pisemko

 
Zdaniem specjalistów Poczta Polska nie zawsze potrafi rajonalnie rozporządzać swoim majątkiem
Źródło zdj. gł.: TVN24
Aż 4 miliony złotych płaci rocznie Poczta Polska spółce PMS za wydawanie zakładowego pisemka. Według "Gazety Wyborczej", to "przechowalnia dla ludzi Antoniego Macierewicza". Na dodatek, zdaniem specjalistów, nieopłacalna.

- To kuriozum - komentuje dla gazety strukturę spółki Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". PMS zatrudnia bowiem 20 osób, których do niedawna kontrolował 4-osobowy zarząd i 9-osobowa rada nadzorcza. -Tak liczne rady nadzorcze i zarządy mają duże spółki giełdowe - wyjaśnia Mordasewicz.

Przechowalnia ludzi Macierewicza

Jak zauważa "Gazeta Wyborcza", wiele osób zatrudnionych w PMS ma koneksje z Antomim Macierewiczem. W 2005 roku członkiem rady nazdorczej został jego bliski współpracownik Piotr Woyciechowski.

Sekretarzem redakcji tygodnika "Poczta Polska" jeszcze w lutym był Piotr Bączek - członek komisji weryfikacyjnej WSI.

Gdzie ginie 2,2 miliona?

Zdaniem Piotra Sułka, do niedawna redaktora naczelnego "Poczty Polskiej" wydawanie pisma kosztuje 1,9 miliona złotych rocznie. W wysłanym kilka tygodni temu liście do wiceministra infrastruktury napisał on, co dzieje się z resztą pieniędzy, które pismo dostaje.

"Kwota 2,2 mln zł pozostaje w spółce i, w największym uproszczeniu, służy finansowaniu osobliwych przedsięwzięć oraz wynagradzaniu pracowników spółki niezwiązanych z redakcją" - napisał do wiceministra Macieja Jankowskiego. Sam Sułek uciekł na zwolnienie lekarskie, bo PMS nie spodobały się jego pomysły oszczędności.

Ciche czystki w PMS

Takie spółki są tylko po to aby zabezpieczyć pieniądze dla polityków. Państwo po prostu nie potrafi nadzorować swojego majątku. Jeremi Mordasewicz o spółce PMS

Choć rzecznik Poczty Polskiej broni działalności PMS, to jednak od pewnego czasu trwają w spółce-córce czystki. Zarząd odwołał prezesa PMS, wyrzucił już poprzednią radę nadzorczą i zredukował ją do czterech osób (z dziewięciu).

- W przypadku tygodnika "Poczta Polska" trzeba zadać pytanie, czy nie taniej byłoby powierzyć jego wydawanie spółce zewnętrznej. - komentuje całą sprawę poseł ludowców Janusz Piechociński, który Pocztą zajmował się jako szef sejmowej komisji infrastruktury.

- Takie spółki są tylko po to aby zabezpieczyć pieniądze dla polityków. Państwo po prostu nie potrafi nadzorować swojego majątku - wtóruje mu Jeremi Mordasewicz z "Lewiatana".

Źródło: Gazeta Wyborcza

Czytaj także: