Czego 6-latek nauczyć się powinien

 
Niebawem w szkolnych ławkach zasiądą sześciolatki
Źródło zdj. gł.: TVN24
Już niebawem do szkół zaczną trafiać sześciolatki. Czego mają nauczyć się dzieci w klasach szkoły, zamiast w przedszkolnych salach? Wymagać się od nich będzie m.in. poznania pojęcia długu, pisania z pamięci czy segregacji śmieci. Część ekspertów uważa, że w tym wieku to zbyt dużo.

Nowy program nauczania dla najmłodszych przybliża wtorkowa "Rzeczpospolita". Projekt przygotowany przez resort Katarzyny Hall zakłada, że sześciolatek, który w 2009 roku pójdzie do szkoły, ma w pierwszej klasie poznać cały alfabet i nauczyć się, że pieniądze otrzymuje się za pracę.

Wartości etyczne mają być przybliżane uczniom na podstawie bajek, baśni i obserwacji życia codziennego. Uczeń ma się dowiedzieć, że ludzie żyją w różnych warunkach i dlatego nie można się chwalić bogactwem ani dokuczać mniej zamożnym.

Wskazówki dla nauczycieli

Podstawy programowe mają pomóc w pracy nauczycielom. – Pierwszy raz określiliśmy dokładnie, co dziecko ma wiedzieć i umieć, kończąc kolejne etapy edukacyjne. Zrobiliśmy to, gdyż coraz większe są różnice środowiskowe w wychowywaniu i edukacji dzieci. Różnie też uczą nauczyciele. A zależy nam, aby wszystkie dzieci miały podobne szanse – powiedziała "Rz" prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska z Akademii Pedagogiki Specjalnej, która kierowała zespołem ekspertów układających podstawę programową dla przedszkola i klas I – III.

Dwa lata w jeden

Nie do wszystkim pomysłów resortu przekonani są eksperci. – Teraz uczą się pisać i czytać w zerówce i w pierwszej klasie. Nowa podstawa zakłada, że w rok poznają wszystkie litery i w dodatku zdobędą mnóstwo wiedzy o otaczającym je świecie. Obawiam się, że nauczyciele nie nadążą z realizacją tych wymagań – komentuje "Rz" Dorota Dziamska, nauczycielka i autorka książek pedagogicznych.

Podobne obawy mają rodzice. Tomasz Elbanowski, inicjator protestów przeciwko posłaniu sześciolatków do szkół, dodaje: – Dzieci chętnie się uczą, ale przez zabawę. Szkoły nie są do tego przygotowane.

Przeciw zarzutom MEN broni się pieniędzmi: na dostosowanie szkół przeznaczone zostanie 150 mln zł. A do 2011 roku o posłaniu sześciolatka do szkoły będą decydować rodzice.

Źródło: "Rzeczpospolita"

Czytaj także: