Rutkowski nie chciał przesądzać, co było powodem katastrofy.
Małym samolotem typu Zodiac leciał 46-letni pilot. Po uderzeniu w budynek maszyna stanęła w płomieniach. Ponieważ był to pustostan, nikt więcej nie ucierpiał. Strażakom szybko udało się ugasić pożar.
Według świadka wypadku pilot otworzył kabinę. Reporter TVN24 słyszał też pogłoski, że mężczyzna zrobił to po to, by wyskoczyć z awionetki. - Techniczne zawsze można osłonę zrzucić, ale najprawdopodobniej nie miał (pilot - red.) spadochronu. Z tego by wynikało, że nie miał po co skakać - powiedział Rutkowski.
Źródło: tvn24