"Polska nie jest po to, żeby po 30 latach była popychana małymi kroczkami na wschód"

TVN24 | Wybory prezydenckie 2020

Autor:
ft/pm
Źródło:
TVN24, PAP
"Polska nie jest po to, żeby po 30 latach była popychana małymi kroczkami na wschód"TVN24
wideo 2/36
TVN24"Polska nie jest po to, żeby po 30 latach była popychana małymi kroczkami na wschód"

Mieliśmy przez ostatnich kilka tygodni taką sytuację, że naszym głównym wrogiem byli nasi sojusznicy na Zachodzie - powiedział w "Kropce nad i" poseł Koalicji Obywatelskiej Paweł Kowal. Jak dodał, każda kolejna tego typu akcja to "jeden korek od szampana więcej wystrzelony na Kremlu". Drugim gościem programu był doradca prezydenta Andrzeja Dudy, Andrzej Zybertowicz. 

W poniedziałek Państwowa Komisja Wyborcza podała ostateczne wyniki niedzielnego głosowania na głowę państwa. Andrzej Duda uzyskał 51,03 procent głosów, a Rafał Trzaskowski - 48,97 procent - poinformował przewodniczący PKW Sylwester Marciniak. Frekwencja wyborcza w drugiej turze głosowania wyniosła 68,18 procent.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Przebieg kampanii wyborczej w "Kropce nad i" komentowali poseł Koalicji Obywatelskiej Paweł Kowal oraz doradca prezydenta Andrzeja Dudy Andrzej Zybertowicz.

"Naszym głównym wrogiem byli nasi sojusznicy na Zachodzie"

Według Pawła Kowala "kolejna kampania została wykorzystana, żeby pomóc jednemu kandydatowi przez wzbudzanie w Polsce antyzachodnich nastrojów". - Mieliśmy przez ostatnich kilka tygodni taką sytuację, że naszym głównym wrogiem byli nasi sojusznicy na Zachodzie - powiedział.

- Chodziło nie tylko o Niemcy, ale i o Unię Europejską. (…) Rozumiem, że to kampania wyborcza, mi się nie podoba, jeżeli się używa oszczerstw, ale na jedno zwracam uwagę: każda kolejna taka akcja to krok na wschód, jeśli chodzi o polską mentalność, polskie postrzeganie świata. To jest jeden korek od szampana więcej wystrzelony na Kremlu - ocenił poseł Koalicji Obywatelskiej.

Jak tłumaczył, jednym z elementów antyzachodniej narracji były ataki na osoby LGBT. - [Władimir] Putin się zorientował, że można używać przeciw Zachodowi kwestii LGBT i to w Polsce też się dobrze przyjęło. Nie warto wygrywać wyborów za taką cenę, bo Polska nie jest po to, żeby po 30 latach była popychana małymi kroczkami na wschód - powiedział.

- W Polsce brutalne nastroje nacjonalistyczne pobudza się trzema sposobami: poprzez wywołanie nastrojów antyukraińskich, antysemickich i antyniemieckich. (…) Każdy z tych mechanizmów jest niewart niczyjego zwycięstwa - dodał.

"Pan prezydent nie grał żadną kartą antysemicką"

Doradca prezydenta Andrzej Zybertowicz był z kolei pytany o to, czy Niemcy ingerowali w wybory w Polsce. Oskarżenia takie pojawiały się w czasie kampanii. - To, czy Niemcy się wtrącali w nasze wybory, to pewnie kiedyś opisze jakiś oficer kontrwywiadu w swoich pamiętnikach - odpowiedział.

Odnosząc się do oskarżeń o wykorzystywanie nastrojów ksenofobicznych w czasie kampanii, Zybertowicz zapewnił, że "pan prezydent nie grał żadną kartą antysemicką".

- Istnieją roszczenia amerykańskich wielkich kancelarii prawniczych, które specjalizują się w operacjach finansowych. (…) Przeciwstawienie się roszczeniom drobnej części społeczności żydowskiej na świecie nie jest żadnym antysemityzmem - powiedział.

Nawiązał do kontrowersyjnej amerykańskiej ustawy 447. Dotyczy ona restytucji mienia ofiar Holokaustu i zobowiązuje sekretarza stanu USA do corocznego sprawozdania o realizacji ustaleń zawartych w Deklaracji Terezińskiej. Deklaracja, przyjęta w 2009 r. przez 46 państw świata na zakończenie Praskiej Konferencji ds. Mienia Ery Holokaustu, jest niezobowiązującą listą podstawowych zasad mających przyspieszyć, ułatwić i uczynić przejrzystymi procedury restytucji dzieł sztuki oraz prywatnego i komunalnego mienia przejętego siłą, skradzionego lub oddanego pod presją w czasie Holokaustu.

Autor:ft/pm

Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24