Krzysztof Nawratek: "Własność nie jest święta"

Krzysztof NawratekJoanna Erbel

Wzbrania się, gdy nazywają go lewicowcem czy nawet lewakiem. Ale sam prowokuje pisząc, że własność ziemi w miastach powinna zostać zniesiona. Z architektem i wykładowcą Krzysztofem Nawratkiem rozmawiamy o roli squatów we współczesnym mieście.

Krzysztof Nawratek jest architektem i wykładowcą na uniwersytecie w angielskim Plymouth, autorem książki "Miasto jako idea polityczna". W swoich poglądach bywa radykalny, ale trudno go zaszufladkować. Sam uważa się za chadeka, ale wspiera też lewicujące ruchy miejskie. Jest zaciekłym krytykiem neoliberalizmu.

Niedawno na swoim blogu "Przestrzenie i ciała" napisał: - Państwo polskie - jak większość zresztą państw na świecie - nie istnieje. To tylko wydmuszka, derywat globalnych korporacji i lokalnych mafii. W miastach ten zanik władztwa wspólnoty dziś zaczyna dotykać coraz dotkliwiej lokatorów. Niektórzy sami się spalają, innym po prostu zamurowuje się okna i wyłącza ogrzewanie.

Jako remedium proponuje likwidację własności ziemi w miastach. - Władza i władztwo są w oczywisty sposób związane z własnością. Nie masz własności, nie masz nic do gadania. Jeśli więc wspólnota miejska chce odzyskać miasto, to musi odzyskać własność. Jako wspólnota, a nie jako pojedynczy właściciele (czy wprost - spekulanci). Mówiłem to dla brytyjskiej prasy, napisze to jeszcze wyraźniej na blogu - prywatna własność ziemi w miastach powinna zostać zniesiona.

BLOG KRZYSZTOFA NAWRATKA

Karol Kobos: Miasto bez własności prywatnej - to intelektualna prowokacja czy poważna propozycja?

Krzysztof Nawratek: Raczej prowokacja. Trudno wyobrazić sobie dziś komunalizację własności prywatnej, ale chodzi o wskazanie pewnego kierunku - wbrew obsesji prywatyzowania wszystkiego, co się da i wbrew przekonaniu, że tylko prywatne jest dobre, a publiczne to samo zło. Poważna część tej prowokacji dotyczy przemyślenia tego, czym jest własność. Szczególnie w mieście, gdzie własność gruntu czy nieruchomości podlega, albo przynajmniej powinna podlegać, ograniczeniom. O tych ograniczeniach dyskutujmy.

Ograniczenia? Przecież własność jest święta!

Rozumiem, że teraz Ty mnie prowokujesz? Oczywiście, że nie jest święta. Gdybyś czytał ojców kościoła albo papieży, to byś wiedział, że własność prywatna jest dialektyczna - ma służyć właścicielowi, ale równocześnie ma służyć dobru wspólnemu. W katolickim kraju opowiadanie, że własność jest święta, to herezja i prowokacja. W Wielkiej Brytanii możesz takie rzeczy opowiadać, ale w Polsce to się nie godzi!

Gdybym ja zajął komuś mieszkanie, byłbym włamywaczem. Co odróżnia squattersa, który dostaje za darmo to, na co inni pracują całe życie?

To nietrafione porównanie. Przede wszystkim mówimy o zajmowaniu nieruchomości, które "nie pracują", które są "martwe". Oczywiście budynek mieszkalny też może być taki, jeśli jego właściciel tam nie mieszka i nikomu go nie wynajmuje. W tym przypadku zasada jest dokładnie ta sama - squattersi ożywiają to, co martwe. Twierdzenie, że dostają coś za darmo też nie jest do końca precyzyjne - oni nic nie dostają, tylko ten niedziałający fragment miasta użytkują. Jeśli już, to właśnie oni rozdają za darmo np. jedzenie, kulturę, schronienie. To zresztą też jest bardzo chrześcijańskie - "darmo dostaliście, darmo dawajcie".

Wychodzi na to, że zasada własności jest w Polsce religią. Do jakich jej ograniczeń chciałbyś przekonać mieszkańców polskich miast?

Każdy plan zagospodarowania przestrzennego ogranicza dysponowanie własnością. To, że jesteś właścicielem działki, nie znaczy, że możesz zbudować sobie co chcesz. Istnieje bowiem interes sąsiadów, dzielnicy czy miasta, które są ważniejsze niż partykularny interes właściciela. To są zasady na których opiera się polityka miejska.

Właściwy kierunek pokazuje właśnie Katolicka Nauka Społeczna. Własność powinna służyć właścicielowi oraz wspólnocie. Jeśli ktoś kupuje działkę tylko po to, by odsprzedać ją z zyskiem, dla wspólnoty nie czyni nic. W związku z tym tego typu działania powinny zostać ograniczone. Działki i nieruchomości powinny "pracować", powinny być żywą częścią miasta. Działki, na których nic się nie dzieje, powinny być opodatkowywane progresywnie.

Żeby uzasadnić swoje działania nauką kościoła - tego nie wymyślili nawet polscy squattersi!

Cóż, ja nie jestem squattersem, tylko spokojnym post-chrześcijańskim demokratą.

Ale z samą ideą chyba sympatyzujesz?

Squatting ma dwa bardzo ciekawe aspekty. Po pierwsze zapobiega niszczeniu nieużytkowanych budynków. To zawsze budzi szacunek, gdy ludzie zbierają się razem, by coś dla siebie i innych zrobić. Ale ma też wymiar pewnego społecznego eksperymentu, co w naszych bezalternatywnych czasach jest nie do przecenienia. I nie mówię tu tylko o squatach w Europie, gdzie się przede wszystkim mieszka i ewentualnie tworzy kulturę. Na przykład w Chinach czy Ameryce Południowej powstają "squaty przemysłowe" - miejsca, w których ludzie nie tylko mieszkają, ale i - a może przede wszystkim - pracują.

Na Elbie też działał warsztat rowerowy. To wiąże się z kolejną "herezją", którą proponujesz - reindustrializacją. Przyczyny problemów współczesnych miast szukasz w tym, że niczego nie wytwarzają?

Ależ to nie jest żadna herezja - o tym się w Ameryce mówi coraz głośniej, a jak się tam mówi, to musi być dobre, prawda? Ale tu nie o przemysł jako taki chodzi - nie o wytwarzanie, lecz o odbudowanie podmiotowości miasta. Idea rozwoju jedynie poprzez przyciąganie inwestorów z zewnątrz jest głupia. Zależność od globalnych rynków to zaprzeczenie fundamentalnej idei miasta kapitalistycznego czyli akumulacji kapitału. Przez współczesne miasta kapitał tylko przepływa, zostawiając za sobą absurdalnie drogie, nadmuchane bańką spekulacyjną nieruchomości.

I istnienie squatów wzmacnia tę podmiotowość?

Nie samo w sobie. Squaty to rodzaj "stref autonomicznych" - ich zadaniem jest kwestionowanie homogeniczności miasta i braku alternatywy dla obowiązującego modelu rozwoju. Tak działa na przykład poznański Rozbrat.

Same w sobie, squaty mogą oczywiście wpływać na miasto negatywnie, tak samo jak centra handlowe czy grodzone osiedla - jako kolejny element fragmentaryzacji miasta. Odbudowa podmiotowości następuje poprzez budowanie lokalnych więzi i odzyskiwanie władzy nad zamieszkiwanym terytorium przez wspólnotę miejską. By się w to włączyć, squaty musiałyby wchodzić w mocne interakcje z innymi fragmentami miasta, musiałyby stać się pewną, wręcz zinstytucjonalizowaną formą użytkowania przestrzeni. No ale tego nie da się zrobić w mieście, w którym obowiązuje tylko jedna miara sukcesu - liczy się budżet i zadowolenie globalnych rynków, a nie miasto jako samozarządzająca się wspólnota. To jest - wybacz za to słowo - zupełnie inny paradygmat.

W jaki sposób Poznań korzysta z istnienia Rozbratu?

On jest przede wszystkim "wyrzutem sumienia". To właśnie Rozbrat najmocniej krzyczał przeciwko przesiedlaniu do kontenerów tzw. trudnych lokatorów, to Rozbrat recenzuje władze miasta, ale w odróżnieniu od opozycji, nie ma planu sięgnięcia po władzę. No a oprócz tego jest miejscem żywej produkcji kultury, związane jest z nim wydawnictwo Bractwo Trojka, odbywają się tam koncerty, działają różne grupy aktywistów, prowadzona jest akcja "Jedzenie Zamiast Bomb"... I to wszystko - co każdego kapitalistę powinno ucieszyć - bez grosza dotacji z budżetu miasta.

A jednak kapitaliści, czy szerzej - mieszkańcy miast, squatów raczej nie akceptują. Często po prostu się ich boją - w Warszawie pada teraz argument, że squat blisko szkoły oznacza narkotyki i patologię.

Ludzie boją się wielu rzeczy. Mnie na przykład niepokoją pracownicy korporacji. Albo samochody - wiesz ilu ludzi ginie na drogach? Powinno się zakazać używania samochodów, szczególnie w okolicach szkół!

Argumentu, że ludzie się boją, możesz użyć przeciwko dowolnej rzeczy czy organizacji. Poza tym określenie "patologia" to epitet wymierzony we wszystko, co jest inne niż mainstream. A squat z zasady jest inny i właśnie dlatego jest ważny dla miasta.

Jakie korzyści z tej inności może mieć tak zwany zwykły mieszkaniec?

Pytasz mnie po co komu sumienie? To chyba na inną rozmowę... A bardziej przyziemnie? Od miejsca schronienia przez jedzenie po centrum kultury - to mało?

Mało, żeby przekonać i mieszkańców, i urzędników.

Centrum kultury to mocny argument. Urzędnicy lubią się chwalić kulturą w mieście. Drugi ważny argument, to zabezpieczenie przed zniszczeniem - jeśli coś ma stać puste i niszczeć, to lepiej by się ktoś tym zajął, czyż nie? Czyż nie jest to zapobieganie marnotrawstwu? Zresztą do podobnego wniosku doszedł chyba właściciel kamienicy w centrum Warszawy, który dogadał się z "młodymi kreatywnymi" - tam powstaje taki rodzaj quasi-squatu.

Tu sprawa się mieści w normie - prywatny właściciel zarządzą swoim majątkiem tak, jak chce. Natomiast na squaty nie ma procedur. A w Warszawie "procedury są święte".

Dlatego właśnie mówię o ich wypracowaniu, o włączeniu squatów w życie miasta. Jeśli nie ma reguł, to należy je stworzyć.

Ale squattersi nie chcą poddawać się regułom ani procedurom. A urzędnicy nie chcą i pewnie nie mogą ich poluzować.

Myślę, że to złudzenie. Każda społeczność, również squattersi czy anarchiści, ustala i podporządkowuje się jakimś regułom, takim jakie sama uważa za słuszne. Czyż nie jest to właśnie ideał miasta jako samozarządzającej wspólnoty? Miasto to ciągłe negocjacje - wszyscy musimy się tego nauczyć, a urzędnicy muszą zrozumieć, że ich rola jest służebna. W końcu, mam nadzieję, gdzieś tam kołaczę się resztka wiary w Dobro Wspólne...

Ale jak sobie to w praktyce wyobrażasz? Miasto ogłosi "przetarg na squat"? Albo konkurs na wynajem pustostanu w stanie katastrofy budowlanej?

Zupełnie nie! Mój idealny model jest taki - squattersi znajdują nieruchomość, zasiedlają ją, miasto się nie wtrąca, aż do momentu, w którym pojawia się właściciel żądający eksmisji. Jeśli nie potrafi się z nimi dogadać, miasto działa jak mediator, badając przy tym, co pożytecznego squat zrobił i robi. Z drugiej strony jest właściciel ze swoimi planami dotyczącymi nieruchomości. Miasto to rozważa, w otwartej i transparentnej debacie. Jeśli właściciel ma dobry plan, co ze swoją ruiną zrobić, a squattersi są aktywni w dzielnicy, to ustala się przyzwoity, kilkumiesięczny okres, w jakim się mają wyprowadzić. W tym czasie znajdą sobie inne miejsce. I tyle. W najlepszym razie urząd jest poza sporem, w najgorszym - mediuje. Zysk dla miasta i mieszkańców jest taki, że i właściciel, i squattersi rywalizują o poparcie społeczności.

Ale Elba wcale nie chce się wynosić. Jej mieszkańcy zapowiadali, że zostaną i że mają do tego prawo.

Mają prawo przekonywać, ale czy mają prawo pozostać? Raczej nie. Nie sądzę jednak, by należało demonizować squattersów - wypowiedzi mieszkańców Elby wskazują raczej na zgodę na opuszczenie tej konkretnej lokalizacji i przenosiny w inne miejsce. Wygląda więc, że uwaga mediów i mediacja miasta doprowadzą do kompromisu. Natomiast niedopuszczalna jest sytuacja, w której policja robi nalot na squat w interesie korporacji.

W Twoim modelu lokalna społeczność mogłaby odrzucić plany właściciela działki, a wybrać dalszą działalność squatu?

To jest możliwe. W Brazylii od początku XXI wieku obowiązuje prawo, które podporządkowuje prywatną własność polityce miejskiej. Mówiąc wprost - jeśli właściciel działa jedynie we własnym, egoistycznym interesie, w ekstremalnym przypadku może stracić własność. A w tym roku gospodarka Brazylii prześcignie gospodarkę Wielkiej Brytanii.

W Polskim modelu właściciel zawsze działa wyłącznie we własnym interesie. Jeśli tak, to squat jest przykładem, że można nie być właścicielem i robić coś pożytecznego. Wnioski mogą być dwa - albo, że własność prywatna jest moralnie wątpliwa, bo wpycha ludzi w egoizm, a że w mieście nigdy nie jesteś sam, własność jest też antymiejska. Albo po prostu właściciele muszą się nauczyć dwoistości własności i zrozumieć, że obok nich żyją inni ludzie. Do wyboru masz model komunistyczny albo chadecki. Tak czy inaczej, wróciliśmy w dyskusji do miasta, o którym pisał Arystoteles - wychowującego swoich mieszkańców w cnocie.

rozmawiał Karol Kobos

Źródło zdjęcia głównego: Joanna Erbel

Pozostałe wiadomości

W poczekalni Komendy Powiatowej Policji w Żyrardowie mężczyzna, do którego wezwano karetkę pogotowia, zaatakował ratownika medycznego. Poszkodowany ma poważne obrażenia twarzy, przeszedł dwie operacje.

Ratownik medyczny pobity w komendzie policji

Ratownik medyczny pobity w komendzie policji

Źródło:
tvnwarszawa.pl

W Warszawie trwają przygotowania do manifestacji w drugą rocznicę eskalacji agresji Rosji na Ukrainę. Symboliczne krzyże z nazwiskami ofiar wojny pojawiły się w sobotę przed budynkiem Ambasady Federacji Rosyjskiej.

Krzyże z nazwiskami zabitych przed ambasadą Rosji

Krzyże z nazwiskami zabitych przed ambasadą Rosji

Źródło:
tvnwarszawa.pl, PAP

Według najnowszych danych 137 obywateli Ukrainy zasiada za kierownicą autobusów w Warszawie. To około trzy procent wszystkich kierujących. Po dwóch latach od inwazji Rosji na Ukrainę w stolicy zmniejsza się liczba Ukraińców poszukujących tu stałej pracy.

Trzy procent kierowców autobusów miejskich w Warszawie to Ukraińcy

Trzy procent kierowców autobusów miejskich w Warszawie to Ukraińcy

Źródło:
PAP

Po pościgu policjanci z Radomia zatrzymali dwóch mężczyzn w gminie Przytyk. Trzeciej osoby podróżującej toyotą udało się uciec, zatrzymano ją następnego dnia. Kierujący autem odpowie za niezatrzymanie się do kontroli i kierowanie pod wpływem alkoholu.

Nie zatrzymali się do kontroli, auto porzucili w polu, uciekali pieszo

Nie zatrzymali się do kontroli, auto porzucili w polu, uciekali pieszo

Źródło:
tvnwarszawa.pl

W Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga pod koniec lutego od nowa ruszy proces członków gangu, który miał podstępem przejmować mieszkania. Zdaniem prokuratury na koncie mają pięć zabójstw i sześć usiłowań zabójstw. Śledczy podejrzewają, że podawali ofiarom skażony alkohol.

Proces "gangu trucicieli" musi ruszyć od nowa

Proces "gangu trucicieli" musi ruszyć od nowa

Źródło:
PAP

W miejscowości Obiecanowo pod Makowem Mazowieckim doszło do tragicznego zdarzenia, w którym zginęło 2-letnie dziecko. Chłopczyk najprawdopodobniej został potrącony przez pojazd – informuje miejscowa policja.

Dwulatek leżał na poboczu, zmarł w szpitalu. Policja: prawdopodobnie został potrącony

Dwulatek leżał na poboczu, zmarł w szpitalu. Policja: prawdopodobnie został potrącony

Aktualizacja:
Źródło:
TVN24, PAP

Nocna kolizja dwóch samochodów w alei Armii Ludowej. Zderzyły się dwa auta: toyota i lamborghini. Nie było osób poszkodowanych. Luksusowe auto zakończyło jazdę na betonowym murze.

Po kolizji lamborghini zatrzymało się na murze

Po kolizji lamborghini zatrzymało się na murze

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Mandat i punkty karne. Policjanci ukarali kierowcę samochodu ciężarowego, który wyprzedzał na trasie S8 inne auta. "Okazało się, że w zeszłym roku również został ukarany za takie samo wykroczenie" - przekazują funkcjonariusze.

Kierowca ciężarówki zignorował zakaz wyprzedzania, nagrała go policyjna kamera

Kierowca ciężarówki zignorował zakaz wyprzedzania, nagrała go policyjna kamera

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Tragiczny wypadek w powiecie siedleckim. Nie żyje pieszy, który został potrącony przez dwa samochody.

Tragiczny wypadek pod Siedlcami. Pieszy potrącony przez dwa auta

Tragiczny wypadek pod Siedlcami. Pieszy potrącony przez dwa auta

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Są prokuratorskie zarzuty po pościgu na Targówku. Uciekający kierowca staranował dwa radiowozy i potrącił funkcjonariusza. Mężczyzna został aresztowany.

Staranował dwa radiowozy, potrącił policjanta. Zarzuty i areszt dla 23-latka

Staranował dwa radiowozy, potrącił policjanta. Zarzuty i areszt dla 23-latka

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Prokuratura postawiła zarzuty mężczyźnie, który zaatakował personel w Szpitalu Wolskim. Za usiłowanie zabójstwa grozi mu dożywocie.

Zarzut usiłowania zabójstwa za atak nożem w szpitalu

Zarzut usiłowania zabójstwa za atak nożem w szpitalu

Źródło:
tvnwarszawa.pl

W związku z drugą rocznicą rosyjskiej agresji na Ukrainę w sobotę zaplanowano kilka zgromadzeń publicznych, m.in. przed ambasadą Rosji przy Belwederskiej. Stołeczny ratusz zapowiada, że tego dnia odbędą się też inne przemarsze, które mogą wywołać utrudnienia w ruchu.

Druga rocznica rosyjskiej agresji na Ukrainę. Będą utrudnienia w ruchu

Druga rocznica rosyjskiej agresji na Ukrainę. Będą utrudnienia w ruchu

Źródło:
PAP

Bar Lussi nad dworcem Warszawa Śródmieście karmi warszawiaków nieprzerwanie od 32 lat. Jego specjalnością są od początku klasyczne zapiekanki. Ale zdaniem urzędników, budka stoi w centrum stolicy nielegalnie i nakładają na właściciela kary. Ten postanowił się wynieść.

Znika popularna budka z zapiekankami. Lussi karmi warszawiaków od 32 lat

Znika popularna budka z zapiekankami. Lussi karmi warszawiaków od 32 lat

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Zielony Pałac Kultury i Nauki. Zabytek został podświetlony w związku z przypadającym w piątek Światowym Dniem Walki z Depresją.

Pałac Kultury i Nauki podświetlony na zielono

Pałac Kultury i Nauki podświetlony na zielono

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Urzędnicy poinformowali o rozstrzygnięciu przetargu na projekt pierwszego odcinka trzeciej linii metra, od Stadionu Narodowego do stacji Gocław. Wybór był symboliczny, bo wpłynęła jedna oferta. Budowa linii M3 ma rozpocząć się w 2028 roku. Na 8-kilometrowej trasie znajdzie się sześć nowych stacji.

Kto zaprojektuje metro na Gocław? Była jedna oferta

Kto zaprojektuje metro na Gocław? Była jedna oferta

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Przebudowa zabytkowego budynku Cepelii u zbiegu Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich nabiera tempa. Zniknęła pomarańczowa okładzina, którą w latach 90. XX pokryto obiekt. Oczom przechodniów ukazały się też napisy Cepelia i logo z kogutkiem, ślad po charakterystycznych neonach.

Cepelia bez reklamowych narośli. Odsłonili ślady po oryginalnych neonach

Cepelia bez reklamowych narośli. Odsłonili ślady po oryginalnych neonach

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Na jednej z posesji w Wawrze strażnicy miejscy natknęli się na nielegalne złomowisko aut. Właściciel działki nie stosował się również do przepisów związanych z gospodarką odpadami. Został ukarany mandatami.

Nielegalne składowisko wraków samochodowych, strażnicy odkryli je przypadkiem

Nielegalne składowisko wraków samochodowych, strażnicy odkryli je przypadkiem

Źródło:
tvnwarszawa.pl

W urzędzie dzielnicy Praga Południe doszło do wybuchu. Dwie osoby zostały poparzone.

Wybuch w urzędzie dzielnicy. Dwie osoby poparzone

Wybuch w urzędzie dzielnicy. Dwie osoby poparzone

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Kierowca warszawskiego autobusu pomógł niewidomej kobiecie przejść na drugą stronę Nowego Światu. Pracownik MZA - pan Marcin - widząc, że pieszej nikt nie pomaga, zatrzymał autobus i przeprowadził ją przez przejście.

Niewidoma kobieta nie wiedziała, czy jest przy pasach. Pomógł jej kierowca autobusu

Niewidoma kobieta nie wiedziała, czy jest przy pasach. Pomógł jej kierowca autobusu

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Śląski pion Prokuratury Krajowej przedstawił zarzuty siedmiu osobom, w tym rektorowi warszawskiej uczelni niepublicznej oraz byłej prezes uzdrowiska w Rymanowie Zdroju - poinformowano w piątkowym komunikacie prokuratury. Wcześniej informowaliśmy, że agenci CBA weszli do siedziby Collegium Humanum. W związku z tym Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego złożyło do Krajowej Administracji Skarbowej wniosek o kontrolę w tej uczelni.

Rektor Collegium Humanum miał popełnić 30 przestępstw. Są zarzuty

Rektor Collegium Humanum miał popełnić 30 przestępstw. Są zarzuty

Źródło:
PAP

W wyniku kontroli po wybuchu granatnika w gabinecie byłego komendanta policji generała Jarosława Szymczyka stwierdzono "27 bardzo poważnych uchybień" - przekazał szef MSWiA Marcin Kierwiński. - Po rozmowie z dyrektorami zajmującymi się kontrolą zdecydowałem, że będą złożone zawiadomienia do prokuratury - dodał. 

Wybuch granatnika w Komendzie Głównej Policji. "27 bardzo poważnych uchybień", będą zawiadomienia do prokuratury

Wybuch granatnika w Komendzie Głównej Policji. "27 bardzo poważnych uchybień", będą zawiadomienia do prokuratury

Źródło:
TVN24

Policjanci zabezpieczający protest rolników w Ostrołęce (woj. mazowieckie) przetransportowali do szpitala ciężarną kobietę. 38-latka, będąca w ostatnim tygodniu ciąży, utknęła w korku - powiedziała policjantom, że potrzebuje pilnej pomocy lekarza. Teraz nie wyklucza, że nazwie syna po jednym z funkcjonariuszy.

Kobieta w zaawansowanej ciąży utknęła w drodze do szpitala na proteście rolników. Pomogli policjanci

Kobieta w zaawansowanej ciąży utknęła w drodze do szpitala na proteście rolników. Pomogli policjanci

Źródło:
Mazowiecka Policja

Mieszkanka warszawskiego Targówka, nie dając sobie rady z niekontrolowanym rozrostem hodowli szczurów, przeniosła ją do piwnicy. Lokatorzy bloku skarżyli się na fetor rozchodzący się po całym budynku. W rozwiązaniu szczurzego problemu pomogli strażnicy miejscy.

50 szczurów w bloku. Właścicielka nie zapanowała nad rozrostem hodowli

50 szczurów w bloku. Właścicielka nie zapanowała nad rozrostem hodowli

Źródło:
PAP