We wtorek na zboczach góry Sukkertoppen w norweskim Alesund wybuchł duży pożar, który szybko wymknął się spod kontroli i zmusił służby do ewakuacji setki mieszkańców. Ogień objął rozległe tereny wrzosowisk i traw na obrzeżach miasta, liczącego około 50 tysięcy mieszkańców, a silny wiatr sprawił, że płomienie zaczęły zbliżać się do zabudowań.
Ewakuowano prawie 300 osób
Według władz ewakuowano co najmniej 100 gospodarstw domowych, czyli około 300 osób. W nocy z wtorku na środę sytuacja była szczególnie dramatyczna - ogień znajdował się miejscami zaledwie 60-70 metrów od domów. Mimo to strażakom udało się zapobiec zniszczeniu budynków. Nie odnotowano również informacji o osobach rannych.
Mieszkańcy relacjonowali napiętą atmosferę i szybki rozwój sytuacji. - To nie jest dobre. Ogień jest coraz bliżej - mówiła jedna z ewakuowanych mieszkanek, która zabrała ze sobą jedynie najcenniejsze rzeczy. Inni podkreślali, że musieli opuszczać domy w pośpiechu, zabierając dokumenty i rodzinne pamiątki.
Służby przez całą noc prowadziły intensywną akcję gaśniczą. Silny wiatr znacząco utrudniał działania Z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych początkowo nie można było wykorzystać śmigłowców gaśniczych.
Nie wiadomo, co wywołało pożar
Sytuacja zaczęła się poprawiać dopiero nad ranem w środę. Opady deszczu wsparły działania strażaków, a na miejsce skierowano śmigłowce do walki z pożarami lasów. Według lokalnych władz ogień, który zagrażał zabudowie, został opanowany, a rozwój sytuacji "zmierza w dobrym kierunku".
Mimo poprawy warunków władze utrzymują nakaz ewakuacji i apelują do mieszkańców o unikanie zagrożonego terenu, szczególnie ze względu na trwające zrzuty wody z powietrza oraz aktywne zarzewia ognia. Zamknięto również szkoły i przedszkola z obawy o zdrowie dzieci w związku z dymem i zanieczyszczeniem powietrza. Przyczyna pożaru pozostaje na razie nieznana.
Autorka/Autor: Opracowała Julia Zalewska-Biziuk
Źródło: PAP, ENEX, rbnett.no
Źródło zdjęcia głównego: Enex