W Ameryce Południowej trwa zima, ale Boliwijczycy nie spodziewali się, że będzie aż tak groźna. Wiele rejonów kraju, od La Paz na wschodzie po Tariję na południu, objął silny zimny front. Przyniósł on mróz oraz intensywne opady śniegu, powodując wiele problemów.
Atak zimy w Boliwii. Kierowcy utknęli w śniegu
Trudne warunki panują na drogach. Jak poinformowały przedsiębiorstwa transportowe, władze zamknęły szereg kluczowych przejść przez górskie przełęcze oraz zawiesiły połączenia autobusowe z La Paz, siedziby rządu, do północnych regionów kraju. Dziesiątki kierowców utknęło na autostradzie z Cochabamby do Oruro. Schronili się w pokrytych śniegiem pojazdach i próbowali udrożnić trasę za pomocą ciężkiego sprzętu.
- Jesteśmy tu od świtu, utknęliśmy. (...) Potrzebujemy kogoś, kto pomoże nam z maszynami. Byłoby miło, gdyby biuro gubernatora o nas pamiętało, ale wygląda na to, że nie doczekamy się wsparcia - narzekał jeden z kierowców, który nie mógł przedostać się przez śnieg.
>>> CZYTAJ TAKŻE: Plaga w Holandii. To skutek gorącej pogody
Śnieg zasypał pastwiska. Tysiącom zwierząt grozi głód
Atak zimy stanowi zagrożenie nie tylko dla ludzi, lecz także dla zwierząt. Władze departamentu Potosi na południowym zachodzie kraju ogłosiły stan wyjątkowy po tym, jak śnieg zasypał pastwiska, a głód zagroził ponad 165 tysięcom lam i owiec - przekazał Williams Acho Portillo, szef jednostki do spraw zarządzania ryzykiem w Potosi.
Regionalne władze starają się pomóc hodowcom, dostarczając awaryjne zapasy paszy i witamin do co najmniej 400 rodzin najbardziej dotkniętych przez atak zimy. Dostarczanie wsparcia utrudniają jednak drogi zablokowane przez śnieg - wiele społeczności pozostaje odciętych od świata.
- Właśnie jedziemy konwojem, żeby uratować nasze lamy. Nie wiemy, gdzie one są, nawet te małe. Nie mamy żadnej paszy z otrębów, a w tych okolicach nic nie rośnie. Bardzo nam żal naszego inwentarza - opowiadała hodowczyni Tereza Berna. Dodała, że nie otrzymała pomocy od gminy ani władz regionalnych.