Świat

Ukraińska armia weszła do Lisiczańska. Siły rządowe otoczone pod Donieckiem

Świat


Ukraińskie siły rządowe weszły do 100-tysięcznego Lisiczańska w obwodzie ługańskim na wschodzie kraju i nadal blokują opanowane przez separatystów prorosyjskich Donieck i Ługańsk – poinformował w czwartek rzecznik operacji antyterrorystycznej Andrij Łysenko. Tymczasem słynny lider Prawego Sektora Dmytro Jarosz wraz z ochotniczym batalionem "Donbas" miał wpaść w zasadzkę rebeliantów pod Donieckiem. Wiadomość ta została jednak zdementowana przez dowódcę formacji Semena Semenczenkę.

- Ukraińskie wojska weszły do Lisiczańska i zajęły jego północne rejony. Żołnierze rozminowują miasto – powiedział Andrij Łysenko na konferencji prasowej w Kijowie późnym popołudniem. Przekazał, że trwa atak na północną część Ługańska. - Zarówno tam, jak i w Doniecku odnotowano wiele przypadków zabójstw cywili, szabrownictwa i porwań – podkreślił. Rzecznik operacji antyterrorystycznej przekazał także, że bojownicy prorosyjscy wysadzili jedną z ważnych magistrali transportowych w Gorłówce w obwodzie donieckim, by utrudnić ruchy wojsk ukraińskich. Także w Gorłówce separatyści uwolnili 150 osób, które odbywały kary pozbawienia wolności w miejscowym więzieniu. - Uwolnili z więzienia 150 skazanych, których wykorzystują do zastraszania ludzi – powiedział. Wcześniej dowództwo operacji antyterrorystycznej poinformowało, że w ciągu ostatniej doby w walkach z rebeliantami zginęło czterech ukraińskich wojskowych, a 35 zostało rannych.

Wołanie o posiłki

"Rebelianci otoczyli na przedmieściach Doniecka ukraiński ochotniczy batalion 'Donbas', w którym walczy lider Prawego Sektora Dmytro Jarosz" - poinformował w czwartek na swoim profilu w portalu społecznościowym Ołeh Liaszko, deputowany Rady Najwyższej Ukrainy.

"Wojskowi trafili w zasadzkę, zastawioną przez rebeliantów w zachodniej części miasta. Potrzebują jak najszybszego wsparcia" - napisał Liaszko. Nie ma jednak potwierdzenia, że to właśnie oddział Jarosza został otoczony przez separatystów.

Tymczasem dowódcy batalionu "Donbas" sprostowali doniesienia o pułapce, w jaką mieli wpaść żołnierze ochotniczej formacji.

"W tej chwili żadnego z naszych bojowników nie ma w tamtej okolicy" - poinformował dowódca batalionu Semen Semenczenko i dodał, że wojskowi "zwalniają kolejne miasta".

Doniecki sztab bojówkarzy potwierdził w rozmowie z agencją Interfax, że rebelianci otoczyli ukraińskie oddziały rządowe, jednak podkreślił, że nie ma dokładnych informacji dotyczących "personaliów otoczonych".

Trwają walki w okolicy donieckiego lotniska oraz w dwóch dzielnicach na zachodzie miasta.

Autor: asz//rzw//kwoj / Źródło: PAP, Facebook, Ukraińska Prawda

Raporty: