TVN24 | Świat

"Nasi założyciele nie kłaniali się przed królem. My nie powinniśmy przed cesarzami gospodarki internetowej"

TVN24 | Świat

Autor:
momo/kab
Źródło:
New York Times

Prezesi czterech wielkich amerykańskich firm technologicznych, wartych łącznie blisko 5 bilionów dolarów - Jeff Bezos z Amazona, Tim Cook z Apple'a, Mark Zuckerberg z Facebooka i Sundar Pichai z Google'a - złożyli w środę zeznania w Izbie Reprezentantów USA. Przez ponad 15 godzin odpowiadali na trudne pytania kongresmenów w ramach śledztwa podkomisji do spraw przestrzegania prawa antymonopolowego. Był to pierwszy raz, gdy szefowie tech-gigantów zeznawali razem w Kongresie.

Jak ocenia "New York Times", było to "pierwsze od jakiegoś czasu przesłuchanie w Kongresie, podczas którego demokraci i republikanie zachowywali się tak, jakby mieli wspólnego wroga, choć z różnych powodów".

Kongresmeni z Partii Demokratycznej krytykowali gigantów technologicznych za wykupowanie mniejszych start-upów oraz za nieuczciwe wykorzystywanie ich danych do niszczenia konkurencji. Republikanie z kolei twierdzili, że firmy cenzurują konserwatywne treści i są niepatriotyczne.

- Jako strażnicy gospodarki cyfrowej, platformy te mogą wskazywać zwycięzców i przegranych, mogą wyduszać pieniądze z małych biznesów i wzbogacać się, dławiąc konkurencję - stwierdził przewodniczący podkomisji antymonopolowej demokrata David Cicilline. - Nasi ojcowie-założyciele nie kłanialiby się przed królem. My także nie powinniśmy kłaniać się cesarzom gospodarki internetowej - dodał. 

Pod ostrzałem pytań

Demokratyczny kongresmen Jerry Nadler przywołał treść maili prezesa Facebooka, twierdząc, że wskazują one na spisek, mający na celu wyeliminowanie młodego konkurenta na rynku. Republikanin Jim Jordan zaatakował z kolei szefa Google'a, oskarżając firmę o stronniczość. Zapytał też Sundara Pichai'a, czy planuje zmodyfikować swoje produkty, by pomóc wygrać wybory prezydenckie w USA Joe Bidenowi.

W ostrej wymianie zdań demokratka Pramila Jayapal pytała Jima Bezosa o oskarżenia, według których jeden z prawników Amazona okłamał komisję Kongresu, w jaki sposób firma rozwija swoje produkty. Poprosiła go, by odpowiedział "tak lub nie" na pytanie, czy Amazon nadużywał danych, którymi dysponował.

- Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie krótkim "tak" lub "nie" - stwierdził Bezos, który - jak relacjonuje "New York Times" - sprawiał wrażenie zdenerwowanego.

"Podchodzimy do tego procesu z szacunkiem i pokorą"

W odpowiedzi na ostre zarzuty z obu stron sceny politycznej Jeff Bezos z Amazona, Tim Cook z Apple'a, Mark Zuckerberg z Facebooka i Sundar Pichai z Google'a, którzy odpowiadali na pytania za pośrednictwem wideokonferencji, próbowali pokazać się z jak najlepszej strony.

Prezesi firm przedstawiali siebie jako uczestników niezwykle konkurencyjnych i dynamicznie zmieniających się rynków cyfrowych. Jak pisze "NYT", unikali konkretnych odpowiedzi na pytania o decyzje, które zapewniły ich firmom pozycję rynkowych gigantów.

- Podchodzimy do tego procesu z szacunkiem i pokorą, ale nie będziemy robić ustępstw w kwestii faktów - stwierdził na początku swojego zeznania szef Apple'a Tim Cook.

Jak zwraca uwagę "New York Times", CEO największych amerykańskich firm technologicznych nie byli pod taką lustracją od końca lat 90., gdy miały miejsce głośne procesy antymonopolowe w sprawie działalności Microsoftu.

Także prezydent Donald Trump wykorzystał proces, by uderzyć w technologiczne potęgi. Przed rozpoczęciem przesłuchań przed podkomisją Izby Reprezentantów przywódca USA opublikwał wpis na Twitterze, w którym oświadczył, że jeżeli nie uczyni tego Kongres, sam wyda rozporządzenie wykonawcze, by powstrzymać tech-gigantów.

Polityczny "spektakl" z prezesami gigantów w roli głównej

Jak stwierdza amerykański dziennik, od samego początku przesłuchanie w podkomisji ds. antymonopolowych miało być "spektaklem", w którym prezesi czterech najpotężniejszych firm technologicznych na świecie - spośród których dwóch należy do najbogatszych ludzi na Ziemi - miało zmierzyć się wspólnie z wrogimi pytaniami kongresmenów.

"NYT" zwraca uwagę, że "choć wspólne zeznania ograniczyły czas na przepytanie każdego z prezesów, stworzyły obraz, przywołujący na myśl przesłuchanie w Kongresie szefów czołowych korporacji tytoniowych, którzy w 1994 roku jednogłośnie przekonywali, że papierosy nie uzależniają".

Autor:momo/kab

Źródło: New York Times