Zamach w San Bernardino

8 grudnia 2015

Rozrzucone po całej sali krzesła, dziesiątki łusek po nabojach na podłodze, leżące na ziemi ciała - tak wyglądało miejsce, w którym doszło do najkrwawszego ataku terrorystycznego na terenie USA od czasu zamachów z 11 września 2001 roku. 2 grudnia 2015 Syed Farook i jego żona Tashfeen Malik dokonali strzelaniny w San Bernardino. W piątek opublikowano fragmenty wyników sekcji zwłok ofiar.

Aresztowania w zakrojonej na szeroką skalę akcji amerykańskiego departamentu sprawiedliwości. USA ścigają "samotne wilki" sympatyzujące z tzw. Państwem Islamskim.

Mężczyzna i kobieta, którzy zabili w Kalifornii 14 osób, składając wcześniej przysięgę na wierność tzw. Państwu Islamskiemu, byli zradykalizowani jeszcze przed rozpowszechnieniem się wiedzy o tej organizacji - powiedział dyrektor FBI James Corney w czasie środowego przesłuchania przed senacką komisją sprawiedliwości. 28-letni Syed Rizwan Farook chciał przeprowadzić atak w USA już w 2011 r., ale wtedy się wystraszył - powiedziało z kolei agencji Reutera jedno ze źródeł rządowych w Waszyngtonie.

Małżeństwo, które w San Bernardino w Kaliforni zastrzeliło 14 osób, od dłuższego czasu było zradykalizowane i od dłuższego czasu przygotowowywało się do przeprowadania zamachu - podało Federalne Biuro Śledcze (FBI). Tym samym obalona została teoria, że to urodzona w Arabii Saudyjskiej kobieta nakłoniła swojego męża do ataku terrorystycznego.

Zamachowiec z San Bernardino miał obsesję na punkcie Izraela i popierał ideologię tzw. Państwa Islamskiego - powiedział jego ojciec w rozmowie z włoskim dziennikiem "La Stampa". Mężczyzna twierdzi, że ma wyrzuty sumienia i nie może sobie darować, że nie powstrzymał syna przed atakiem terrorystycznym, choć nadal nie wierzy w jego winę.

W orędziu wygłoszonym w niedzielę prezydent USA Barack Obama przyznał, że zagrożenie terroryzmem jest realne, ale zapewnił, że USA je pokonają i zniszczą tzw. Państwo Islamskie (IS). Wykluczył jednak operację lądową Stanów Zjednoczonych w Iraku i Syrii. Więcej w "Faktach z zagranicy" o godz. 20 w TVN24 Biznes i Świat.

Amerykańscy śledczy są coraz bardziej przekonani, że sprawcy masakry w kalifornijskim mieście San Bernardino mogli planować więcej ataków. Wskazuje na to ilość broni, jaką posiadali - informuje w niedzielę Reuters, powołując się na źródło rządowe.

Tzw. Państwo Islamskie w sobotę wzięło odpowiedzialność za środowy atak w Kalifornii, w którym zginęło 14 osób. Dyrektor FBI James Comey podkreślił jednak, że nie ma wskazówek, by zabójcy byli częścią komórki lub organizacji terrorystycznej. Z kolei amerykański dziennik "The Los Angeles Times" twierdzi, że Syed Farook maiał powiązania z Frontem al-Nusra.

Trzy dni po zastrzeleniu 14 ludzi przez powiązanych z islamskim ekstremizmem zamachowców, 51 proc. Amerykanów postrzega wspólnotę muzułmańską "jak każdą inną", a ponad 14 proc. obawia się jej – wynika z sondażu opublikowanego w piątek przez agencję Reutera.

Zamachowcy, którzy zastrzelili w środę w San Bernardino w Kalifornii 14 osób, pozostawili na miejscu zbrodni trzy bomby, które jednak nie wybuchły - podała w czwartek policja. W ich mieszkaniu znaleziono też duży arsenał broni, amunicji i 12 bomb rurowych. Prezydent USA Barack Obama przyznał, że motywy działania sprawców wciąż pozostają nieznane.

"Przemawiając po strzelaninie z Colorado Springs, która miała miejsce 27 listopada, prezydent Barack Obama prosił Amerykanów, by tego typu przemoc nie stała się dla nich normalnością. Ale dane wskazują na to, że to już jest normalność. W tym roku było więcej strzelanin niż minionych dni w kalendarzu" - pisze w komentarzu do środowej masakry w Los Angeles dziennik "Washington Post".

Statystycznie każdego dnia w Stanach Zjednoczonych dochodzi do strzelaniny, w której giną ludzie. Temat ograniczenia dostępu do broni wraca co kilka miesięcy, ale jednocześnie spotyka się ze stanowczym sprzeciwem konserwatywnej części społeczeństwa. Teraz – w toku kampanii prezydenckiej – nabiera dodatkowo politycznego wymiaru.